Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4174 posty 1923 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Znaleźć wrak

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

INŻYNIERIA I TECHNOLOGIE (30): Czy uda się w końcu odnaleźć wrak malezyjskiego samolotu MH370, który zaginął 8 marca 2014 nad Oceanem Indyjskim? Właśnie wyrusza misja ostatniej szansy…

 

W dniu 2 stycznia 2018 roku, o godz. 20:00 czasu lokalnego, dziwny statek podniósł kotwicę i wypłynął z portu w Durbanie w RPA, kierując się na wschód. Jaskrawo pomarańczowy kadłub i biała nadbudówka najeżona antenami - niektóre długie i spiczaste, niektóre gładkie, białe i wypukłe. Na rufie ma dźwig i dziwną suwnicę, którą załoga nazywa „żądłem”. Z przodu jest łuk z lądowiskiem dla helikoptera - tak olbrzymi i niezgrabny, że wydaje się, iż wywróci statek dziobem w głąb. A pod pokładem, niewidocznym dla przypadkowego obserwatora, jest osiem łodzi podwodnych o nazwie HUGIN, każda o długości sześciu metrów, ważąca 1800 kg, i zawierającą tytanową kulę, chroniącą wrażliwą elektronikę przed  ciśnieniem oceanicznej głębi.

Ten dziwny statek nazywa się Seabed Constructor. Jest to norweski statek badawczy, zbudowany w 2014 roku i należący do firmy Swire Seabed, zajmującej się pogłębianiem  i badaniami dna w Bergen. Obecnie jest on jednak wydzierżawiony firmie Ocean Infinity z siedzibą w Houston w Teksasie. Zadanie, dla którego Ocean Infinity wynajęło ten statek wraz z wyposażeniem, jest wyjątkowe i trudne: odnaleźć wrak lub to, co pozostało z lotu MH370 Boeinga 777-200ER, który wyleciał z Kuala Lumpur w dniu 8 marca 2014 roku z 239 osobami na pokładzie i zniknął nad Oceanem Indyjskim.

Zniknięcie MH370 jest jedną z największych zagadek współczesnego lotnictwa cywilnego. Samolot wyleciał do Pekinu, ale nagle zmienił kurs nad Morzem Południowochińskim i zerwał kontakt radiowy. Po raz ostatni został  wykryty przez radar w pobliżu północnego krańca Sumatry, kiedy kierował się na WNW nad otwarty ocean. Późniejsze jego połączenia z satelitą komunikacyjnym sugerowały, że rozbił się on gdzieś po łuku 1,500 km na zachód od Australii.

Poszukiwania, które nastąpiły potem, były największe w historii lotnictwa. Zostały zorganizowane przez holenderską firmę Fugro i opłacone przez rządy Malezji, Chin i Australii. W ciągu trzech lat Fugro zdołał zeskanować 120 000 kilometrów kwadratowych dna morskiego. Ale nic nie znalazł. Plan zakłada obecnie, że ​​poszukiwania przez Ocean Infinity będą zapłacone przez samą Malezję na zasadzie „no find, no fee”, czyli jak nic nie znajda, to nic nie dostaną. Kontrakty jeszcze nie zostały podpisane, ale Oliver Plunkett, dowódca misji Ocean Infinity, postanowił mimo wszystko iść do przodu, aby skorzystać z sezonu dobrej pogody, która otwiera się na południowym Oceanie Indyjskim w styczniu i lutym.

Ocean Infinity zamierza przeszukać teren znacznie szybciej niż Fugro. W swoich poprzednich rejsach na Atlantyku, według Josha Broussarda, dyrektora technicznego, udało się skanować 890 kilometrów kwadratowych dziennie przy pomocy sfory sześciu bezzałogowych łodzi podwodnych. Mając ich obecnie osiem, Broussard liczy na to, że​​ jego sfora będzie w stanie przeszukać 1200 km dziennie – a to by znaczyło, że w ciągu zaledwie 100 dni przeszukałaby tyle, co Fugro dotychczas przez trzy lata. Oczywiście, tym razem podwodne drony zostaną wypuszczone nad nowym terenem dna.

Nowy obszar wyszukiwania, 25 000 kilometrów kwadratowych dna morskiego, wytypowany przez badaczy z australijskiego Biura Bezpieczeństwa Transportu (ATSB), znajduje się na północ od starego. Fugro mógł wnioskować o miejscu katastrofy MH370 tylko z jego ostatnich, raczej chwiejnych sygnałów komunikacyjnych. Wysiłki Ocean Infinity uwzględnią również kierunek znoszenia przez prądy morskie wraków wyrzucanych na brzegach Madagaskaru, Mozambiku i wyspy Reunion - stąd też wziął się bardziej na północ wysunięty punkt początkowy poszukiwań, około 35°S u wybrzeży Australii Zachodniej. Seabed Constructor osiągnie ten punkt około 17 stycznia, ale po drodze jego załoga przeprowadzi kilka końcowych testów i kalibracji systemu HUGIN, używając zdalnie sterowanych robotów do umieszczania pozorowanych szczątków na dnie morskim, aby sprawdzić, czy podwodne drony potrafią je znaleźć. Jeśli przeszukanie obszaru dna oceanu wyznaczonego przez ATSB niczego nie ujawni, to statek będzie kierował się dalej na północ, w kierunku 30-tego równoleżnika, co zdaniem niektórych niezależnych ekspertów jest lepszym rozwiązaniem.

Poszukiwania Fugro wykorzystywały tylko jednego drona podwodnego,​​ który nie był w stanie zejść poniżej 4000 metrów, co oznacza, że​​ nie zawsze był dość blisko dna morskiego. HUGIN-y przewożone przez Seabed Constructor mogą sięgać nawet 6 000 metrów. To pozwala im wygodnie dotrzeć do większości obszaru dna morskiego. A fakt,że jest ich osiem, oznacza, ż​​można  równolegle przeszukiwać różne obszary i że część z nich będzie zawsze w morzu.

HUGIN-y zostaną zwodowane przez wspomniane„żądło” na rufie statku. Znalazłszy się pod wodą robot będzie komunikował się ze statkiem za pomocą modemu akustycznego. Własny modem statku, który odbierze te sygnały, jest przymocowany do końca długiego słupa, który biegnie w dół przez kadłub do wody.

Każdy egzemplarz HUGIN-a jest wyposażony w akumulator litowo-polimerowy o pojemności 300 kg, który wystarcza dla misji trwającej do 60 godzin. Sonar skierowany w dół odwzoruje kontury dna morskiego pod statkiem, ale większość poszukiwań zostanie przeprowadzona przez sonary zamontowane z boku, skanujące dno po obu stronach płynącego nad nim drona. Sonary te wysyłają sygnały, tzw. pingi i mierzą intensywność, z jaką są odbijane. Piasek odbija mniej dźwięku niż metal, co oznacza, że​​  metalowe przedmioty, takie jak szczątki samolotu, są łatwe do rozróżnienia. A jeśli wykryją coś co przypomina metal, będzie to można od razu potwierdzić za pomocą magnetometru pokładowego.

Wzorce wyszukiwania HUGIN-a są ustalane przez ludzi, ale robot – niczym węszący pies będzie nawigował sam niekoniecznie według kursu statku macierzystego. Co jakiś czas statek wysyła mu sygnał korygujący, aby utrzymać kurs. Przeważnie jednak będą stosowali metodę dead reckoning, opartą na danych z akcelerometrów, aby drony sterowały się autonomicznie. Są one również w stanie wybrać sobie drogę poruszając się wśród podwodnych klifów i gór, a także przeskakiwać szczeliny i wąwozy, korzystając z kamer pokładowych i oprogramowania do wizji maszynowej.

Po zakończeniu dyżuru HUGIN zostanie podniesiony z powrotem na pokład statku, a zebrane w czasie misji dane (do dwóch terabajtów nagrane na wodoodpornym dysku twardym) zostaną pobrane do centrum danych statku i przekształcone w mapy czytelne dla człowieka. Proces ten zajmuje sześć godzin. W tym czasie bateria HUGIN-a zostanie zastąpiona baterią w pełni naładowaną, wykona się wszelkie niezbędne naprawy, i dron zostanie wysłany z powrotem do oceanu.

Tymczasem na pokładzie zespół geologów i hydrografów zagłębi się w mapy, szukając śladów zaginionego samolotu. Zaskakujące, że w przypadku tak zaawansowanej technologii ten etap wyszukiwania będzie całkowicie ręczny. Każdy blok dna morskiego, zmapowany przez  HUGINS-y będzie badany trzema parami ludzkich oczu. Razem taki zespół poszukiwawczy ustali listę możliwych celów, uszeregowanych od "E" do "A" (tj. od NIC do TO JEST TO) , które przedstawi swoim szefom. Jeśli dane będą wyglądać obiecująco, HUGIN zostanie wysłany w to miejsce po raz drugi, na bliższy rekonesans, z dadatkowymi kamerami.

Nie jest jasne, co nastąpi, jeśli Ocean Infinity zlokalizuje szczątki szukanego samolotu. Przyjaciele i krewni tych, którzy nim lecieli, z pewnością poczują ulgę, gdy dowiedzą się, gdzie skończył się lot. Ale samo odnalezienie wraku nie wyjaśni, co się stało na pokładzie samolotu. Będzie to wymagało odkrycia rejestratora lotu samolotu.

Ten obiekt jest zatem ostatecznym celem misji Ocean Infinity. Jeśli firma znajdzie ów rejestrator, Broussard planuje wydobyć go na powierzchnię, a następnie dostarczyć go do analizy władzom Australii, które mają kompetencje techniczne do jego oceny. Dalsza podróż w celu zbadania wraku, a nawet wydobycia go na powierzchnię, wymagałaby dalszych zezwoleń i nowych ustaleń kontraktowych ze strony rządu Malezji.

Seabed Constructor to obecnie najbardziej zaawansowany technicznie cywilny statek badawczy na świecie. Jeśli jego zestaw urządzeń nie odnajdzie wraku MH370, to prawdopodobnie nikt inny go nie znajdzie i tajemnica MH370 nigdy nie zostanie rozwiązana. Tak czy inaczej, postęp technologii może jednak oznaczać, że będzie to już ostatnia taka tajemnica. Dziś oceany są obserwowane z coraz większą dokładnością, zarówno z kosmosu jak i z głębin, i będzie coraz trudniej, żeby cokolwiek się w nich zgubiło bez śladu. (BJ)

 

 

 

KOMENTARZE

  • Wyglada na to, ze system GPS nie jest na satelitach tylko naziemny
    skoro nad oceanem nie wiadomo gdzie jest samolot w danej chwili.
  • @staszek kieliszek 17:24:45
    Albo nikt nie wpadł na "genialny" pomysł, żeby zrobić system telemetrii przez satelitę (no, koszt...) działający tak długo jak silniki i niedostępny z pokładu w czasie lotu...

    Ale dziś księgowi rządzą.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031