Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4276 postów 1949 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Czwartek, 28 grudnia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1105) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

 

*System Pancyr-S1 zestrzelił rakiety wystrzelone przez terrorystów w kierunku bazy lotniczej Hameimim w Syrii.Jak podaje arabska gazeta Al-Masdar, rakiety zostały wystrzelone przez terrorystów z miejscowości Badama w prowincji Idlib. Pancyr-S1 zestrzelił dwie rakiety, jeszcze jedna nie doleciała do bazy lotniczej i wybuchła z dala od niej w okolicach miasta Dżabla. Po ostrzale rosyjskie śmigłowce patrolowały ten rejon.  W ubiegłym tygodniu szef Ministerstwa Obrony Rosji Siergiej Szojgu podsumował wyniki operacji w Syrii. Oznajmił, że rosyjskie ugrupowanie w Syrii ma niezawodną obronę przeciwlotniczą. System Pancyr S-1 przechwycił i zniszczył 16 dronów i 53 pociski wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych. „Nie zarejestrowano żadnego faktu naruszenia stref bezpieczeństwa rosyjskich baz w Tartusie i Hameimim" — podkreślił Szojgu. 

 

*Amerykańska baza w at-Tanf na południu Syrii została całkowicie zablokowana przez wojska rządowe, powiedział szef sztabu generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej Walerij Gerasimow."W at-Tanf całe terytorium jest zablokowane przez syryjskie wojska na średnicy tej 55-kilometrowej strefy.  Najważniejsze, że od kilku miesięcy obserwujemy wyprowadzanie stamtąd bojowników" – powiedział Gerasimow w wywiadzie dla gazety "Komsomolskaja Prawda".  „Według danych wywiadu, na tym terytorium znajdują się oddziały bojowników. Oni tam faktycznie się szkolą" — powiedział Gerasimow. Według niego, kiedy kontrola była słabsza, z rejonu at-Tanf wychodziło nawet około 350 bojowników. "Było zagrożenie przechwycenia miasta Kariatejn w Syrii. Na czas podjęliśmy kroki (…). Dokonano ataku, siły zostały pokonane. Byli jeńcy z tych obozów. Wiadomo, że trwają tam szkolenia. Mało tego, tam znajduje się obóz uchodźców Rukban – największy w Syrii" – powiedział Gierasimow. W garnizonie at-Tanf leży jedna z baz wojskowych Stanów Zjednoczonych w Syrii, gdzie prowadzi się szkolenie i wyposażenie oddziałów uzbrojonej syryjskiej opozycji do wojny z ISIS. Oprócz tego, w rejonie at-Tanf koalicja Stanów Zjednoczonych (głównie amerykański specnaz) pomaga "Syryjskim Siłom Demokratycznym" w prowincjach Rakka, el-Hasaka i Deir ez-Zor.  Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow powiedział wcześniej, że ta strefa stworzona przez USA w at-Tanf jest absolutnie zbędna. 

 

*Operacja w Syrii pokazała, że Rosja jest mocarstwem, które może odpowiadać za globalny pokój na Ziemi.Oznajmił to prezydent Kazachstanu Nursultan Nazarbajew podczas dwustronnej rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Nazarbajew podkreślił, że dla Rosji dobiegający końca rok nie był łatwy ze względu na sankcje Zachodu oraz  walkę z terrorystami  w Syrii. Zdaniem kazachstańskiego przywódcy ta operacja „przywróciła Rosji dumę i pokazała ją jako mocarstwo, które może odpowiadać za globalny pokój na Ziemi".

 

*Lider ruchu opozycyjnego „Jutro Syrii" Ahmed al-Dżarba, który przybył do Moskwy, poinformował o celu swojej wizyty.„Omawiamy sposoby rozwiązania krwawego problemu syryjskiego, który ciągnie się już od 7 lat. Rosja jest głównym czynnikiem wojny, pokoju i stabilności. Omawiamy z naszymi rosyjskimi przyjaciółmi drogi do efektywnych rozwiązań syryjskiego kryzysu. To przyczyna naszej wizyty" — powiedział polityk. Według niego międzynarodowe spory na temat Syrii prowadzą do tego, że niektóre strony odmawiają udziału w Kongresie syryjskiego dialogu narodowego w Soczi, zaplanowanego na koniec stycznia. Poza tym nasiliły się konflikty regionalne prowadzące do tego samego rezultatu.  „Obecnie sytuacja w Syrii jest o tyle krucha, że każde nieporozumienie między Rosją i USA czy między Arabią Saudyjską i Iranem lub między innymi stronami regionalnymi, jak dzieje się to w Zatoce Perskiej prowadzi do tego, że każda strona ciągnie kołdrę na siebie. To niezdrowa i negatywna atmosfera. Chcemy uspokoić sytuację, by ludzie jednak pojechali do Soczi" — podkreślił al-Dżarba. Dodał także, że jeśli zostanie zapewniona międzynarodowa obecność, udział wysłannika specjalnego ONZ ds. Syrii Staffana de Mistury, sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa a także arabska obecność pomimo Rosji, Iranu i Turcji, to wszystko stworzy pozytywne przesłanki do udanego spotkania w Soczi. 

 

* Liczba zabitych w wyniku podwójnego zamachu terrorystycznego w Kabulu wzrosła do 40 osób, informuje agencja Pażwak, powołując się na przedstawiciela MSW Pakistanu.Według danych agencji rannych zostało co najmniej 30 osób. Wcześniej informowano o 13 zabitych i ponad 50 rannych. Do eksplozji doszło w czwartek rano na zachodzie miasta. Celem ataku według wstępnych danych była miejscowa agencja informacyjna. Ładunek wybuchowy został uruchomiony przez zamachowca samobójcę. Później okazało się, że miał też miejsce drugi wybuch. Według danych mediów celem ataku był ośrodek kultury. 

 

*Oświadczenie prezydenta Turcji Tayyipa Erdogana o tym, że syryjski prezydent jest terrorystą, nie ma żadnej podstawy prawnej - oświadczyła rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. „Można wiele mówić o błędach syryjskich władz, ale takie oceny nie mają żadnej podstawy prawnej. O aspekcie moralnym wspominać teraz nie będę, z prawnego punktu widzenia takie oświadczenia są bezpodstawne" — powiedziała Zacharowa na briefingu. Erdogan nie wykluczał wcześniej kontaktów z syryjskimi władzami w zakresie przeciwdziałania siłom samoobrony syryjskich Kurdów, uznawanych przez Ankarę za organizację terrorystyczną związaną z zakazaną w Turcji Partią Pracujących Kurdystanu, ale mówił, że wciąż opowiada się za odejściem ze sceny politycznej prezydenta Syrii Baszara Asada.

 

*Wielka Brytania powinna znów otworzyć ambasadę w Damaszku, pozwoli to jej na uzyskiwanie informacji na bieżąco.Powiedziała to w wywiadzie dla RIA Novosti niezależna członkini Izby Lordów i jej była wiceprzewodnicząca, socjolog i obrończyni praw człowieka baronowa Caroline Kox. „Zalecenie, którego rząd na razie nie przyjmuje, dotyczy ponownego otwarcia ambasady w Damaszku. Uważam, że po otwarciu ambasady Wielka Brytania będzie na bieżąco otrzymywać informację o tym, co się dzieje w Syrii, a nie z innych źródeł, tureckich czy jakichś innych" — podkreśliła  baronowa.

 

* Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump planuje podpisanie reformy podatkowej przeforsowanej przez republikańską większość w Senacie oraz Izbie Reprezentantów. Jej założeniem jest obniżenie obciążeń fiskalnych dla najbogatszych, w tym największych korporacji. Projektowi zarzucane jest to, że pogłębia on przepaść między najbogatszymi oraz biednymi mieszkańcami Stanów Zjednoczonych, a także może wywołać powiększenie długu publicznego. Cięcia podatkowe były jedną z głównych obietnic Trumpa podczas jego kampanii wyborczej i z tego powodu amerykańska opinia publiczna czeka jedynie na podpisanie zmian przez prezydenta, które zostały przegłosowane przez obie izby parlamentu USA. Sam Trump nie krył swojego zadowolenia z wyniku głosowania, co wyraził na Twitterze, pisząc, że Senat zaakceptował największą reformę podatkową w dotychczasowej amerykańskiej historii. Reforma ta sprawi radość Trumpowi nie tylko z powodów politycznych, ale przede wszystkim ekonomicznych, gdyż będąc miliarderem odniesie korzyści z reformy podatkowej, która zakłada cięcia dla najbogatszych. Ustawa przewiduje zmniejszenie od 2018 roku stawki podatkowej dla przedsiębiorstw oraz korporacji z 35 do 21 proc. oraz obniżenie do 2025 progów decydujących o obciążeniu dochodów danej osoby fizycznej odpowiednią stawką daniny. Przeforsowane przez Partię Republikańską zmiany w niewielkim stopniu zmienią sytuację najbiedniejszych Amerykanów, gdyż przeciętne gospodarstwo domowe klasy średniej zaoszczędzi w przyszłym roku jedynie 900 dolarów, natomiast 1 proc. najbogatszych zaoszczędzi co najmniej 51 tysięcy dolarów. Dodatkowo, to właśnie najbiedniejsi obywatele zapłacą za zwiększenie długu publicznego. Szacuje się, że reforma Trumpa w ciągu najbliższych 10 lat zwiększy dług publiczny o ogromną sumę 1,5 biliona dolarów. Należy również wspomnieć o tym, że ustawa zaproponowana przez Republikanów nie spotkała się z pozytywnym odzewem wśród Amerykanów. Blisko 55 proc. obywateli jest przeciwko, natomiast zwolennicy to jedynie 33 proc. biorących udział w najnowszym sondażu na ten temat. Wspomniane wcześniej progi podatkowe zostaną obniżone do 2025 roku, ale po tym terminie podatnicy będą płacić jeszcze większe daniny niż wcześniej, co dotknie blisko połowę Amerykanów.

 

* USA planują w dalszym ciągu pracować nad usunięciem niedociągnięć w umowie nuklearnej z Iranem - oświadczył amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson w artykule dla The New York Times. Według słów amerykańskiego dyplomaty „porozumienie z Iranem zawierające masę defektów nie zajmuje już centralnego miejsca w polityce USA względem Iranu". „Zderzyliśmy się z wieloma groźbami ze strony Iranu" — powiedział Tillerson. Jak powiedział amerykański sekretarz stanu, amerykańskie władze planują „przywrócić sojusze" z partnerami na Bliskim Wschodzie. „Będziemy w dalszym ciągu pracować z naszymi sojusznikami i z Kongresem w celu zbadania możliwości usunięcia defektów w porozumieniu nuklearnym, łącząc wysiłki z tymi, którzy zgadzają się z nami co do konieczności ukarania Iranu za łamanie zobowiązań w zakresie rozwoju programu rakietowego i za działania destabilizujące sytuację w regionie" — zauważył Tillerson.

 

* RosyjskaFederalna Służba Bezpieczeństwa  wezwała do bezwzględnych działań wobec osób planujących zamachy terrorystyczne w Rosji - powiedział rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow. „Mowa o tych, którzy noszą się z zamiarem przeprowadzenia zamachów terrorystycznych w naszym kraju" — powiedział Pieskow poproszony o skomentowanie słów rosyjskiego prezydenta. Na spotkaniu z oficerami, którzy brali udział w operacji Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji w Syrii, Władimir Putin powiedział, że zlecił dyrektorowi FSB Aleksandrowi Bortnikowowi, by w czasie zatrzymania terrorystów respektować obowiązujące prawo, ale w przypadku, gdy stwarzają zagrożenie dla funkcjonariuszy, nie cofać się przed ich likwidacją. Słowa prezydenta, podkreślił rzecznik rosyjskiego lidera, „oznaczają stanowczy zamiar kontynuowania konsekwentnych, ukierunkowanych na walkę z terroryzmem działań". Poproszony o wyjaśnienie słów Putina o udaremnionym niedawno zamachu w Petersburgu, Pieskow powiedział, że mowa o próbie dokonania zamachu w Soborze Kazańskiej Ikony Matki Bożej. Wcześniej pojawiła się informacja, że Federalna Służba Bezpieczeństwa udaremniła w Petersburgu działalność zwolenników „Państwa Islamskiego" planujących dokonanie zamachu 16 grudnia. W wyniku przeprowadzonej w dniach 13-14 grudnia w Petersburgu operacji specjalnej zatrzymano siedmiu członków komórki terrorystycznej, którym zarekwirowano znaczną ilość materiałów wybuchowych, składniki potrzebne do wykonania niefabrycznych urządzeń wybuchowych, karabiny i pociski. Według informacji śledztwa podejrzewany o sympatyzowanie z PI Jewgienij Jefimow  razem ze poplecznikami planował przeprowadzenie zamachu w Soborze Kazańskiej Ikony Matki Bożej.

 

*Sekretarz stanu USA Rex Tillerson zwrócił się do ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa z prośbą o powrót rosyjskich obserwatorów do Wspólnego Centrum Kontroli i Koordynacji w Donbasie.Poinformowała o tym rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert. „Podkreślając niepokój USA w związku z rosnącą przemocą na wschodzie Ukrainy, sekretarz zwrócił się do strony rosyjskiej z prośbą o powrót rosyjskich przedstawicieli do Wspólnego Centrum Kontroli i Koordynacji i obniżenia poziomu przemocy" — poinformowała. Poza tym podkreślono, że podczas rozmowy telefonicznej Tillerson i Ławrow omówili sytuację wokół programu jądrowego KRLD a także przebieg negocjacji w sprawie Syrii. 

 

* Na Kremlu dopuszczono prawdopodobieństwo powrotu obserwatorów rosyjskich do Donbasu. Rosyjscy oficerowie mogą wrócić do wspólnego centrum kontroli i koordynacji rozejmu w Donbasie — oświadczył dziennikarzom sekretarz prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow. „Ma to być wspólnie uzgodnione, to po pierwsze", — powiedział, odpowiadając na pytanie, na jakich warunkach Rosja gotowa jest do pracy w ramach centrum. Dmitrij Pieskow przypomniał także rozmowę Władimira Putina z kanclerz Angelą Merkel, podczas której ustalono, że Rosja i Niemcy akceptują rozejm w Donbasie i opowiadają się za jak najszybszą wymianą jeńców przez strony zaangażowane w konflikt. We wtorek przedstawiciele Rosji ze wspólnego centrum do spraw kontroli i koordynacji opuścili Donbas. W MSZ Rosji uważa się, że Kijów stworzył „napiętą pod względem moralnym i psychologicznym" atmosferę dla pracy obserwatorów, którym ograniczano dostęp do linii styku i zakazywano kontaktów z miejscową ludnością. Razem z oficerami rosyjskimi na terytorium kontrolowane przez Kijów wyjechali także funkcjonariusze ukraińskich resortów siłowych. Następnego dnia prezydent Ukrainy oświadczył, że niebezpieczeństwo eskalacji konfliktu na wschodzie rośnie. W związku z tym postanowił on nasilić zgrupowanie resortów siłowych w Donbasie i zaproponował przyjęcie do składu wspólnego centrum przedstawicieli Niemiec i Francji. Przypomnijmy, że centrum powstało po zawarciu porozumień mińskich i było sformowane z wojskowych rosyjskich i ukraińskich na polecenie prezydentów obu krajów.  „Kijów w dalszym ciągu życzy sobie zażegnania kryzysu ukraińskiego cudzymi rękami" — takie przekonanie panuje w rosyjskim resorcie dyplomatycznym. Zdaniem zastępcy szefa ministerstwa Grigorija Karasina, Poroszenko nie ma „ani woli politycznej, ani też umiejętności kształtowania polityki państwowej — torpeduje więc wykonywanie porozumień mińskich licząc na to, że problemy na południowym wschodzie ktoś inny rozstrzygnie za niego". Tymczasem w Ługańskiej Republice Ludowej, która proklamowała niepodległość w trybie jednostronnym, oświadczono o gotowości do przeprowadzenia mobilizacji ludności w przypadku aktywnych działań ofensywnych ukraińskich resortów siłowych. Politolog z Centrum Koniunktury Politycznej Oleg Ignatow w wywiadzie dla radia Sputnik podkreślił, że sytuacja w Donbasie nadal jest bardzo napięta  „Sytuacja w ciągu ostatniego miesiąca zaogniła się bardzo. Zresztą, po zawarciu kolejnego rozejmu przez grupę kontaktową, mamy kolejny rozejm, bożonarodzeniowy —  chyba, moim zdaniem, siedemnasty z kolei — i liczba ostrzeliwań zmalała. Jednocześnie Ukraina oświadczyła, że będzie nasilać zgrupowanie w Donbasie. Wobec tego niebezpieczeństwo konfliktu zbrojnego nie zniknęło, nadal jest aktualne. Dopóki nie dojdzie do normalnego uregulowania sytuacji środkami politycznymi, nie można wykluczać żadnego wariantu rozwoju wydarzeń. Możemy jedynie liczyć na to, że strony potraktują aktualne wydarzenia z trzeźwą głową i nie będą stosować żadnych prowokacji wobec siebie. Oczywiście, wszystko jest możliwe. Zakładam jednak, że walczące strony mają dość środków, aby nie dopuścić do dalszej eskalacji konfliktu. Można liczyć tylko na to" — powiedział Oleg Ignatow. 

 

*Rosja pomogła uwolnić dwoje białoruskich lekarzy przetrzymywanych w Libii.Dwoje lekarzy — obywateli  Białorusi zostało uwolnionych w Libii dzięki wysiłkom rosyjskiego MSZ i przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa — poinformował agencję Ria Novosti szef rosyjskiej grupy kontaktowej ds. uregulowania w Libii Lew Dieńgow. „Samolot z obywatelami Państwa Związkowego Rosji i Białorusi na pokładzie wylądował dzisiaj w Moskwie" — powiedział Dieńgow. Białorusini Inna Babusz i Siergiej Zdota pracowali w Libii od 2010 roku. W październiku tego roku po tym, jak wygasł ich kontrakt z jedną z instytucji medycznych, zostali zatrzymani przez uzbrojonych ludzi w mieście Az-Zintan. Lekarzom odebrano dokumenty, bez których nie mogli opuścić miasta. Szef grupy kontaktowej podkreślił, że lekarzy udało się uwolnić dzięki współpracy z libijskim MSZ i kierownictwem Służby Bepieczeństwa rządu jedności narodowej. Władze pomogły także prowadzić negocjacje z porywaczami, dzięki czemu białoruscy lekarze zostali przewiezieni w bezpieczne miejsce. Jak poinformował Lew Dieńgow, z Moskwy pojadą oni do Mińska.

 

*Premier proklamowanego w trybie jednostronnym Kosowa Ramush Haradinaj uważa, że Rosja nie może być pośrednikiem w dialogu między Belgradem a Prisztiną.Według niego Rosja już dawno odsunęła się od kwestii kosowskiej.  W ubiegłym tygodniu Serbia zaproponowała Rosji pośrednictwo w rozmowach z Prisztiną, jeśli kosowscy Albańczycy będą nalegać na zaangażowanie USA w ten proces.   „Rosja nie ma tu żadnej roli i zaangażowanie kogoś, kto nie uczestniczy, nie jest ani niezbędne, ani dopuszczalne" — oznajmił Haradinaj w wywiadzie dla programu „Swobodnie po serbsku" transmitowanym przez kanały w języku serbskim w Kosowie. Według niego w proces zażegnania kryzysu kosowskiego cały czas są zaangażowane UE i USA, „a Rosja sama się wycofała". „Nikt nie kazał im odchodzić, sami się wycofali" — uważa Haradinaj. Odpowiadając na precyzujące pytanie, czy kosowscy Albańczycy przerwą dialog z Serbią, jeśli Rosja dołączy do rozmów, Haradinaj oznajmił, że „nie ma sensu zapraszać kogoś, kto w ogóle nie uczestniczy". Jednocześnie podkreślił rolę USA, które według niego cały czas towarzyszyły dialogowi Belgradu i Prisztiny i w ich udziale „nie ma nic nowego". Kosowski premier wskazał, że będzie domagał się większego zaangażowania w ten proces Waszyngtonu jako gwaranta realizacji porozumień oraz pokoju i  bezpieczeństwa w kraju. 

 

*Państwa bałtyckie gorliwie „walczą z Rosją", a nawet ją pokonały na ulicach własnych miast mimo niewiedzy Rosji.W dniach 1-2 grudnia estońska Liga Obrony przeprowadziła ćwiczenia wojskowe w dzielnicy Tallina zamieszkałej w większości przez osoby rosyjskojęzyczne. Podobna sytuacja dla państw bałtyckich wcale nie jest absurdalna: wcześniej wojska NATO przeprowadziły ćwiczenia wojskowe w Kłajpedzie w pobliżu domów mieszkalnych, a pokojowi Łotysze obserwowali pod swoimi oknami żołnierzy sojuszu północnoatlantyckiego ćwiczących na ich podwórku — pisze portal  rubaltik.ru.  Jak twierdzą mieszkańcy dzielnicy Põhja-Tallinn, w której odbywały się ćwiczenia, ochotnicy Kaitseliita — ćwiczeń wojskowych Ligi Obrony Estonii — biegali z bronią między garażami, symulując walki uliczne, a po podwórkach jeździł stary zakamuflowany samochód terenowy, z  okien którego z megafonu roznosił się komunikat, że w ich dzielnicy odbywają się ćwiczenia wojskowe. Ćwiczenia wojskowe w dzielnicach mieszkalnych państw bałtyckich nie są absurdem, tylko normą. Estończycy nie są pierwszymi, którzy wpadli na pomysł symulowania działań zbrojnych na podwórkach radzieckich czteropiętrowych domów. Pionierem była Litwa. Dwa lata temu wojskowi NATO przeprowadzili ćwiczenia bezpośrednio na ulicach Kłajpedy. Do centrum miasta przyjechały transportery opancerzone NATO i, ku przerażeniu mieszkańców miast, przeprowadziły ćwiczenia strzeleckie w pobliżu domów. Litewscy „patrioci" usprawiedliwiali się: owszem, prowadzimy ćwiczenia w dzielnicach mieszkalnych, a jakże inaczej, jeśli mamy pod bokiem rosyjską agresję? Te ćwiczenia są dla ich dobra: jeśli na ulicach Kłajpedy nie będzie amerykańskich transporterów opancerzonych, będą rosyjskie czołgi! Szanowni czytelnicy, co byście powiedzieli, gdyby na wasze terytorium bez ostrzeżenia przyjechała cała karawana pojazdów wojskowych? A po jakimś czasie zaczął by się ciężki ostrzał? Wojna? Nie, ćwiczenia NATO! To wszystko władze państw bałtyckich nazywają „wojną hybrydową" z Rosją, którą państwa bałtyckie prowadzą na podwórkach i w ogrodach swoich mieszkańców. Sama Rosja nie ma pojęcia, że przez wszystkie te lata walczy z państwami bałtyckimi, gdzie tymczasem między garażami biegają ochotnicy z bronią; amerykańscy, kanadyjscy, niemieccy żołnierze depczą działki; na ulicach Kłajpedy strzelają transportery opancerzone; na Litwie wraca powszechny pobór do wojska a dzieci są przygotowywane do walk partyzanckich. Oczywiście państwa bałtyckie wygrają tę „bohaterską wojnę" z Rosją. Chociażby dlatego, że Rosja na tej wojnie się nie stawi. Nie wie przecież, że zaatakowała państwa bałtyckie i teraz z nimi walczy. A więc Litwa, Łotwa i Estonia będą niepokonane. Z wydeptanymi ogrodami, setkami tysięcy mieszkańców zmuszonych do przeprowadzki do Londynu i politykami mającymi fioła na punkcie „rosyjskiego zagrożenia". 

 

*Wprowadzenie ruchu bezwizowego między UE i Kijowem poskutkuje masową imigracją mieszkańców Ukrainy na Zachód.Według danych ukraińskiej Fundacji Strategii Humanitarnych w państwach UE może pracować nielegalnie nawet 10 milionów Ukraińców. Czechy już dziś odnotowują gwałtowny napływ gastarbeiterów. Jak podaje Radio Praga, lokalne władze zostały zmuszone do kilkakrotnego zwiększenia kwot ukraińskich imigrantów w ciągu ostatnich miesięcy, a to grozi rujnacją krajowego rynku pracy. Umowa o zniesieniu wiz daje Ukraińcom prawo do przebywania w Unii Europejskiej przez 90 dni w charakterze turystów bez możliwości legalnego zatrudnienia. Ale zawszą znajdą się osoby, które będą łamać ustalenia. Ci, co chcą obejść zakaz, znajdują możliwość bezprawnego pozostawania w Europie, narażając się na ryzyko nastawienia przeciwko sobie policji i lokalnych mieszkańców. W samych europejskich państwach istnieją kryminalne struktury zajmujące się nielegalną migracją. Ale Ukraińcy mogą się i bez nich obejść. Najczęściej korzystają z tzw. metody karuzeli. Wiza wystawiana jest na 90 dni, a po upływie tego terminu nielegalny migrant przedostaje się do innego kraju. I tak w kółko. Odkrywcami takiej metody obchodzenia prawa byli mieszkańcy Bałkanów, wobec których ruch bezwizowy wprowadzono już 10 lat temu. Ukraińcy przeważnie organizują się w spółki zajmujące się działalnością w szarej strefie. Ogłoszenia rekrutacyjne wabiące Ukraińców do Europy upstrzone są ofertami, które źle współgrają z przepisami w kodeksach pracy państw UE. Pracownikom, którzy po upływie 90 dni stają się nielegalnymi migrantami, proponowana jest praca po 10-12 godzin z jednym dniem wolnym w tygodniu. Ale nie ujawniają przy tym ważnej okoliczności: jeśli na czas nie zastosować metody karuzeli, ukraiński migrant popada w pełną zależność od swojego pracodawcy, który doskonale wie, że ten przebywa w UE nielegalnie. W reakcji na słowa polskiego premiera Mateusza Morawieckiego o tym, że przyjmując gastarbeiterów Polska „pomaga rozładować napięcia na wschodniej flance Unii Europejskiej", szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin  powiedział, że Ukraińcy „ratują polską gospodarkę". „Znam przypadki, kiedy oferowana jest im duża pensja, bo są bardziej elastyczni i skoncentrowani na tym, co robią" — dodał polityk. W rzeczywistości wysoka pensja to dla Ukraińców rzadkość, bo przytłaczająca większość z nich pracuje w miejscach nieatrakcyjnych dla lokalnych mieszkańców. W krajach UE Ukraińcy mają swoich przeciwników. Uprawiając dumping na rynku pracy i zgadzając się na niską płacę, zaniżają zarobki wszystkim. Radio Praga cytuje deputowanego czeskiego parlamentu Lubomira Zaoralka, który utyskuje z powodu napływu „taniej siły roboczej z Ukrainy", podczas gdy Praga liczy na „wykwalifikowanych specjalistów" Dla osoby urodzonej w państwie byłego bloku radzieckiego przeprowadzka do Europy Wschodniej jest także zderzeniem z lokalną kulturą przenikniętą wspomnieniami o wydarzeniach XX wieku. Polskie społeczeństwo na przykład reaguje zazwyczaj ostrzej na na pewne wydarzenia z przeszłości — uważa rosyjski polityk i politolog Siergiej Stankiewicz. Wciągnięcie do narodowego panteonu sławy Stepana Bandery odbiło się też na położeniu ukraińskich gastarbeiterów. Nierzadko policja odnotowuje przypadki ataków na przyjezdnych ze Wschodu ze strony polskich nacjonalistów. W państwach, które nie mają do Kijowa pretensji, obawy budzą same rozmiary migracji zarobkowej. Jak opowiedział w rozmowie ze Sputnikiem czeski politolog Jan Miklas, Ukraińcy zajmują drugie miejsce pod względem liczebności pośród wszystkich diaspor w Republice Czeskiej. „Obawiam się, że swoją decyzją (o wprowadzeniu ruchu bezwizowego — red.) w najbliższym czasie przeniosą się tutaj 43 miliony mieszkańców Ukrainy. Znacząca część Ukraińców zechce naprawić swoją trudną sytuację finansową wyjazdem do Europy" — mówi deputowany do czeskiego parlamentu Zdenek Ondraczek.

 

* Ukraińska armia, która według swojego naczelnego dowódcy Petra Poroszenki, jest najsilniejsza w Europie, nie ma czym strzelać. Jak niedawno powiedział zastępca dowódcy wojsk lądowych sił zbrojnych Ukrainy, generał major Jurij Tołocznyj, wojsku dotkliwie brakuje pocisków artyleryjskich, rakiet a nawet naboi. Tymczasem Ukraina w spadku po Związku Radzieckim otrzymała imponujący arsenał, który byłby wystarczający do prowadzenia przeciągającej się wojny na dużą skalę. Część radzieckiego dziedzictwa już wówczas zestarzała się moralnie i fizycznie, ale 70% tego dobra nadawało się do użytku. Jednak władze Ukrainy uważają, że w pierwszej kolejności jest to towar, na który zawsze jest popyt. Nie ma dokładnej statystyki, jaką ilość amunicji sprzedała Ukraina za granicę. Oprócz oficjalnych dostaw państwowych, funkcjonuje też czarny rynek. Jeden z najgłośniejszych skandali miał miejsce w 2008 roku, gdy wyszło na jaw, że porwany przez somalijskich piratów statek „Faina" przemycał broń i amunicję do Sudanu. Działania zbrojne w Donbasie w nieznacznym stopniu naruszyły ukraiński arsenał. Wojna trwa od trzech lat. W tym czasie wojska ukraińskie zużyły około 25 tys. ton rakiet i naboi. W ogólnym ujęciu ta cyfra jest dość skromna. Pomimo wspaniałych zysków, jakie Ukrainie przyniósł handel radziecką bronią, władze kraju nie śpieszyły się, by inwestować w modernizację arsenału. Zdaniem ukraińskich ekspertów około 150-200 tys. ton amunicji utracono w pożarach dużych składów broni. Jeden z najpoważniejszych incydentów miał miejsce we wrześniu 2017 roku na składzie amunicji w obwodzie winnickim, gdzie w wyniku pożaru uległo zniszczeniu 32 tys. ton naboi i pocisków do systemów rakietowych. Ukraińscy generałowie tradycyjnie oskarżyli o wszystko Moskwę: niby eksplozja była dziełem rosyjskich dywersantów. Ale wkrótce w mediach pojawił się dość ciekawy materiał z inspekcji, która została przeprowadzona na bazie kilka miesięcy do wypadku. Prowadzi on do zupełnie innych wniosków. Okazało się, że we wszystkich 187 obiektach na bazie nie było systemu pożarowego, większość amunicji leżała pod gołym niebem, pociski zapalające i oświetlające, wbrew kategorycznemu zakazowi, były przechowywane w drewnianych skrzyniach. Całe terytorium bazy zarosło krzakami i nieprzebytymi chwastami. Komisja doszła do wniosku, że powodem tego bałaganu było niewystarczające finansowanie. Personel tego ogromnego obiektu wojskowego składał się z 132 osób, a pieniądze na jego utrzymanie w normalnym stanie nie były praktycznie wydzielane. Zresztą, sytuacja jest typowa dla wszystkich ukraińskich baz, gdzie przechowywana jest amunicja. Według Tołocznego finansowanie istniejących arsenałów w 2017 roku wynosiło 5-10% wymaganych środków. Z kolei pieniędzy na budowę nowych składów amunicji „najsilniejszej armii w Europie" w ogóle nie wydzielono. Jednak deficyt pocisków w ukraińskiej armii jest nie tylko wynikiem trącącego kryminałem eksportu broni, ale i bałaganu na składach. Od rozpadu Związku Radzieckiego minęło 25 lat, a Ukraina nie zdołała uruchomić własnej produkcji amunicji, z wyjątkiem pojedynczych egzemplarzy systemów precyzyjnych. Dlatego ukraińscy wojskowi mogą liczyć jedynie na zapasy z czasów radzieckich, które zdążyły się przeterminować. Teoretycznie zdatność do użytku pocisków artyleryjskich można przedłużyć poprzez tzw.  reelaborację, czyli pozbycie się z łuski starego materiału wybuchowego i wypełnienie jej nowym. Jednak na Ukrainie nie produkuje się wykorzystywanych w pociskach materiałów wybuchowych, dlatego w to, że armia mogła w taki sposób odświeżyć swoje arsenały, trudno uwierzyć. Nic dziwnego, że w ukraińskich mediach regularnie pojawiają się informacje, że armia jest zmuszona walczyć w Donbasie bronią, która wyszła z użytku, co ma poważny wpływ na jej zdolności bojowe i często powoduje straty. W marcu 2017 roku podczas ostrzału pozycji Milicji Ludowej pod Donieckiem w lufie samobieżnej haubicy 2S1 Goździk wybuchł pocisk. Zginęło ośmiu ukraińskich żołnierzy. Eksperci twierdzą, że jednym z najbardziej prawdopodobnych powodów było użycie niespełniającego norm pocisku. Wszystko wskazuje na to, że takie incydenty będą się powtarzać. Dowództwo ukraińskiej armii niezbyt dba o życie i zdrowie swoich żołnierzy (najlepszym tego dowodem jest wojna w Donbasie). Podobnie jak o los dziesiątków tysięcy ludzi, którzy są zmuszani do życia obok grożących wybuchem arsenałów.    

 

*Chiny sprzedają ropę Korei Północnej wbrew sankcjom ONZ - podaje południowokoreańska gazeta „Chosun Ilbo".Według informacji gazety na zdjęciach z amerykańskich satelitów widać, jak duże chińskie okręty nielegalnie przelewają ropę na północnokoreańskie statki na Morzu Zachodnim (północna część Morza Żółtego). Gazeta pisze, że od października okręty dwóch państw wchodziły ze sobą w kontakt około 30 razy. „Musimy skupić się na fakcie, że nielegalny handel rozpoczął się po tym, jak we wrześniu Rada Bezpieczeństwa ONZ zdecydowanie ograniczyła eksport produktów ropopochodnych do Korei Północnej" — przekazało w rozmowie z gazetą źródło w południowokoreańskim rządzie. 

 

*Prokuratura Korei Południowej żąda wyroku w wymiarze 12 lat więzienia dla szefa Samsung Electronics Jay Y. Lee, uznanego za winnego ukrywania aktywów za granicą, defraudacji i składania fałszywych zeznań - informuje AP.Wniosek od prokuratury wpłynął wczoraj do Sądu Najwyższego Seulu, rozpatrującego apelację odnośnie decyzji niższego sądu, który skazał Jay Y. Lee na pięć lat więzienia. Sąd Najwyższy Seulu powinien rozpatrzeć wniosek instytucji w ciągu najbliższych tygodni. Wyrok dla szefa Samsunga był ogłoszony pod koniec sierpnia i stał się jedną z najsroższych kar nałożonych na kierownictwo dużego  biznesu. Według opinii obserwatorów może to oznaczać zmiany w stosunkach pomiędzy władzą a korporacjami.    

 

*Z powodu blokady gospodarczej Donbasu ukraińska gospodarka poniosła straty w wysokości 1% PKB. Oświadczył to premier kraju Wołodymyr Hrojsman. „Import wzrósł kosztem blokady. Kupujemy zasoby energetyczne. To wszystko naciska na rynek walutowy i powoduje znacznie wahania a także negatywnie wpływa na bilans handlowy Ukrainy. Straciliśmy 1% PKB z powodu blokady" — cytuje szefa ukraińskiego rządu agencja UNN. Hrojsman także oznajmił, że Kijów powinien zwiększyć wydobycie własnych zasobów energetycznych i eksportować je za granicę. Według szacunków Banku Narodowego Ukrainy straty państwa z powodu blokady Donbasu w równoważniku pieniężnym wynoszą 1,8 mld dolarów w 2017 roku i 500 mln dolarów w 2018 roku.

 

* Choć obserwatorzy OPA (Organizacja Państw Amerykańskich) oraz Unii Europejskiej, wysłani do Hondurasu przy okazji wyborów prezydenckich, meldują o oszustwach przy zliczaniu głosów wyborczych, rząd USA już uznał za zwycięzcę wyborów ustępującego prezydenta Juan Orlando Hernándeza. W roku 2009 poparł  on zamach stanu przeciwko konstytucyjnemu prezydentowi Hondurasu Jose Manuelowi  Zelayi, wybranemu w 2005 roku. Hernandez został zaraz potem przewodniczącym  parlamentu Hondurasu, a później, w 2013 r., prezydentem  Republiki. Zamach stanu, który obalił prezydenta Zelayę, został zorganizowany przez administrację Baracka Obamy przy współudziale Izraela. Obecnie wszyscy obserwatorzy uznali że wyniki wyborów prezydenckich w Hondurasie są sfałszowane. Kandydat opozycji Salvador Nasrallah (chrześcijanin obrządku wschodniego, pochodzenia libańsko-palestyńskiego)  mający poaprcie obalonego prezydenta Manuela Zelayi uzyskał 41, 42% głosów wobec 42,95% dla ustępującego prezydenta Juana Orlanda Hernándeza. Większość organizacji międzyrządowych, takich jak OAS i Unia Europejska, wezwała do nowego przeliczenia głosów w Hondurasie. Ale w tym czasie Hernandez  poinstruował ambasadora Hondurasu w ONZ, aby głosował przeciwko rezolucji Zgromadzenia Ogólnego w sprawie statusu Jerozolimy – uchwalonej wbrew interesom Stanów Zjednoczonych i Izraela. Było to bardzo sprytne posunięcie: Biały Dom natychmiast podjął decyzję  na korzyść Hernandeza. W tej sytuacji, aby uniknąć gwałtownych konfrontacji, kandydat Salvador Nasralla ogłosił, że rezygnuje z zakwestionowania wyniku wyborów prezydenckich.

 

* Prezydent Guatemali, Jimmy Morales, ogłosił, że jego kraj przeniesie swoją ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy.  James Morales Cabrera był z zawodu komikiem telewizyjnym,  z wykształcenia teologiem (baptystą) a prywatnie wielkim wielbicielem Stanów Zjednoczonych. Zmienił swoje imię na Jimmy, aby brzmiało bardziej z amerykańska. Pozuje na wielkiego obrońcę moralności, grał ze swym bratem Sammy w serialu Moralejas oraz w siedmiu filmach, w tym Alejo Crisostomo, Fe ("Wiara") – co nie przeszkadza, że jego brat i dzieci, są oskarżone o zorganizowanie nielegalnego finansowania jego kampanii wyborczej. Aby zrozumieć relacje Guatemali z Izraelem, musimy cofnąć się do lat 1982-83, kiedy w trakcie wojny domowej generał Efraín Ríos Montt przejął władzę w wyniku zamachu stanu zorganizowanego przez CIA. Generał Ríos Montt był bratem katolickiego biskupa Mario Ríosa Montta. Jednak wyrzekł się katolicyzmu i nawrócił się na Kościół Słowa, sektę bezpośrednio związaną z Pentagonem. Następnie zaprzyjaźnił się z Jerrym Falwellem i Patem Robertsonem. Generał Ríos Montt walczył zaciekle zarówno przeciwko partyzantom marksistowskim, jak i grupom tubylczym. Miał 300 izraelskich doradców, którzy utworzyli armię i przeprowadzili eksperyment na plemionach Majów. Celem było sprawdzenie warunków tworzenia pseudo-niepodległych państewek, wzorowanych na „bantustanach”, których Mossad już próbował w RPA oraz w oczekiwaniu na powstanie podobnych „państw” palestyńskich (Zachodni Brzeg i Gaza). Izraelski autor Ari Ben-Menashe opisał część tajnych relacji Guatemali i Izraela w "Profitach wojny": wewnątrz sekretnej sieci Izrael-USA, Robert McFarlane doradca ds. Bezpieczeństwa USA i generał Ariel Sharon za kadencji prezydenta Ronalda Reagana zorganizowali nielegalny transfer śmigłowców dla armii gwatemalskiej. Fakty zostały poświadczone w listopadzie 2016 roku podczas  procesu byłego szefa sztabu armii Guatemali, Manuela Benedicto Lucasa Garcii, oskarżonego o ludobójstwo Majów.

 

* 11 grudnia państwowa rosyjska korporacja Rosatom zawarła cztery kontrakty na budowę elektrowni jądrowej w Egipcie. Kontrakty przewidują budowę przez rosyjską firmę czterech reaktorów w Ad-Dabie nad Morzem Śródziemnym (każdy o mocy 1200 MW), długoterminowe dostawy paliwa nuklearnego, wyszkolenie personelu, pomoc w eksploatacji przez pierwsze dziesięć lat pracy elektrowni oraz budowę specjalnego składowiska odpadów radioaktywnych. Egipt zadeklarował swoje ambicje w sektorze cywilnej energetyki jądrowej jeszcze w 1954 roku, ale zainaugurowany wówczas program nuklearny był wielokrotnie zawieszany. W 1961 roku został uruchomiony pierwszy reaktor badawczy o mocy 2 MW (uzyskany z ZSRR), a w 1988 roku drugi reaktor badawczy o mocy 22 MW dostarczony przez Argentynę. Realizacja programu nuklearnego jest ważnym, ale nie kluczowym elementem strategii elektroenergetycznej Egiptu. Do 2030 roku Kair planuje zwiększyć moce zainstalowane o 51,7 GW (aktualnie moce zainstalowane wynoszą ok. 35,7 GW), z czego na elektrownie jądrowe przypadnie zaledwie 4,8 GW (ok. 9,3%); dla porównania moce generacyjne planowanych elektrowni węglowych mają wynosić 16,8 GW (czyli ok. 32,5%). Wartość inwestycji w sektor elektroenergetyczny w okresie 2018–2030 szacowana jest na poziomie 132,3 bln USD (45 bln USD do 2022 roku).

 

*17 listopada Komisja Europejska zakończyła procedurę badania możliwości naruszenia przez Węgry unijnych przepisów o zamówieniach publicznych przy realizacji projektu rozbudowy elektrowni jądrowej w Paks. Przedmiotem zastrzeżeń był nieprzejrzysty sposób wyłonienia firmy mającej zrealizować inwestycję (rosyjski koncern Rosatom). Ostatecznie jednak KE przyjęła węgierską argumentację, zgodnie z którą w przypadku EJ Paks, ze „względów technicznych i bezpieczeństwa”, kryteria spełniała tylko jedna firma, co uzasadnia wyłączenie z unijnego prawa o zamówieniach publicznych. Jednocześnie KE zobowiązała Węgry do przeprowadzenia w sposób transparentny i zgodny z przepisami UE przetargów na wszelkie prace niezwiązane z budową reaktora (ok. 55% wartości inwestycji). Zastosowanie wyłączenia z unijnego prawa w przypadku EJ Paks skrytykował japoński koncern Westinghouse, który również był zainteresowany tą inwestycją. W 2014 roku Węgry zawarły z Rosją umowę międzyrządową, a następnie kontrakt z koncernem Rosatom na budowę dwóch bloków jądrowych elektrowni w Paks (2400 MW). Inwestycja ma zostać w 80% (ok. 10 mld euro) sfinansowana z kredytu udzielonego przez rosyjski państwowy Wnieszekonombank. Decyzja KE usuwa jedną z barier na drodze do realizacji węgiersko-rosyjskiego projektu, jednak nie oznacza jeszcze zielonego światła dla rozbudowy EJ Paks. Komisja równolegle bada, czy formuła finansowa inwestycji nie stanowi nielegalnej pomocy państwa. Na Węgrzech postępują prace przygotowawcze do projektu (we wrześniu br. wydano zgody środowiskowe), rozpoczęcie budowy zgodnie z planem w 2018 roku jest jednak mało prawdopodobne. Kontrowersje wzbudzają okoliczności decyzji Komisji, a zwłaszcza bliskie stosunki komisarza Günthera Oettingera z niemieckim lobbystą Klausem Mangoldem, doradcą rządu Węgier. Dzień przed decyzją KE media ujawniły informację o podróży służbowej Oettingera do Budapesztu w maju br. prywatnym samolotem Mangolda. Choć postępowania wobec projektu rozbudowy EJ Paks nie podlegają w Komisji Oettingerowi, Niemiec należy do najbardziej wpływowych osób w KE. W poprzedniej kadencji, jako komisarz ds. energii, wydał wstępną zgodę na rosyjsko-węgierską umowę dotyczącą EJ Paks. Mangold, honorowy konsul Rosji w Stuttgarcie, lobbujący za zniesieniem sankcji UE wobec Rosji, odegrał według węgierskiej prasy kluczową rolę w doprowadzeniu do węgiersko-rosyjskiej umowy dotyczącej rozbudowy elektrowni jądrowej. Zasiada on także w radzie nadzorczej banku Rothschild, który opublikował analizę dowodzącą ekonomicznej opłacalności budowy nowych bloków EJ Paks, przedstawianej przez rząd Węgier jako argument przeciwko zarzutom KE o nielegalną pomoc państwa. Dla rządu Viktora Orbána rozbudowa EJ Paks ma być jednym z motorów napędzających gospodarkę i flagowym projektem zbliżenia węgiersko-rosyjskiego. Długoletni charakter inwestycji doprowadzi do wzrostu zależności gospodarczej i finansowej Węgier od Rosji na kilka dekad. Oddanie nowych bloków ma nastąpić zgodnie z planem w latach 2025–2026, a kredyt ma zostać spłacony przez Węgry do roku 2047. Realizacja inwestycji będzie sprzyjać zacieśnieniu więzi polityczno-biznesowych elit rządzących na Węgrzech i w Rosji.

 

* Białoruś będzie pierwszym na świecie krajem, w którym rząd otwiera szerokie możliwości do wykorzystania technologii blockchain – powiedział Łukaszenka w wystąpieniu opublikowanym na jego stronie internetowej. – Mamy wszelkie szanse, by stać się regionalnym centrum w tej dziedzinie– dodał.Nowy dekret prezydenta, podpisany 22 grudnia, legalizuje wszystkie biznesy oparte na technologii blockchain, która stoi za powstaniem bitcoinów. Dotyczy to wszystkich tokenów (cyfrowych odpowiedników akcji) i firm, które powstały na bazie ich emisji. Białoruś chce się nawet stać międzynarodowym ośrodkiem dla tego typu przedsięwzięć i publicznych ofert kruptowalutowych, tzw. ICO (initial coin offerings) – podaje agencja Bloomberg. ICO to odpowiednik ofert publicznych akcji w normalnym świecie. Przychody i zyski z operacji na cyfrowych tokenach mają być wyłączone na Białorusi z opodatkowania aż do 2023 roku. Będą przy tym istniały środki ułatwiające przepływ funduszy wysokiego ryzyka venture capital pomiędzy Białorusią a innymi krajami – wynika z komentarza do dekretu opublikowanego przez Wikrota Prokopenia, jednego z biznesmenów lobbujących za nowym prawem. Specjalny inkubator biznesu dla kryptowalutowych firm położony będzie w tzw. Hi-Tech Parku, który władze utworzyły już w 2005 roku niedaleko stolicy kraju, Mińska. Obecnie większość parku zajmują firmy zagraniczne produkujące oprogramowanie, a wykorzystujące tanich i wykwalifikowanych programistów oraz zredukowane specjalnie dla nich podatki. Łukaszenka chce stworzyć z Białorusi „naród technologiczny” – powiedział niedawno. Spółki technologiczne lobbujące za nowym prawem zyskały poparcie rządu i banku centralnego Białorusi. Proponowana nowelizacja prawa sprawi, że Białoruś zapewni prawną przejrzystość dla transakcji w kryptowalutach, której nie ma jeszcze w innych krajach – powiedział Denis Alejnikow, którego firma prawnicza Alejnikow i Partnerzy pomagała w stworzeniu projektu ustawy. Przepisy tworzą też bezpośrednie prawne łącze pomiędzy emitentami i ich zobowiązaniami względem właścicieli tokenów. By uchronić system przed oszustwami, regulacje przewidują wymagania kapitałowe dla operatorów giełd kryptowalut.  Dekret napisano dokładnie tak, jak chciała tego społeczność technologiczna – powiedział Wsewold Janczewski, szef Hi-Tech Parku. – Białoruś będzie jedną z najlepszych jurysdykcji na świecie dla kryptowalut i technologii blockchain – dodał.

 

* Zdaniem szefa Naftohazu Ukrainy Andrija Kobolewa Gazociąg Północny-2 jest projektem wojskowym Rosji.  Ten rurociąg jest obarczony dużym ryzykiem. Jego budowa istotnie poderwie gospodarkę całego kraju. Naszym zdaniem częściowo jest to projekt wojskowy — ocenił Kobolew.  Jak dodał, w 2018 roku jego przedsiębiorstwo skoncentruje się na powstrzymaniu budowy Nord Stream 2. Zawieszenie tego projektu, lobbowanie interesów Ukrainy przeciwko temu projektowi jest jednym z głównych zadań Naftohazu w przyszłym roku — powiedział. Wcześniej premier Polski Mateusz Morawiecki oświadczył, że rosyjski rurociąg może doprowadzić do smutnych konsekwencji dla Ukrainy.    

 

*USA nie wykluczają możliwości dostawy FGM-148 Javelin ukraińskiej armii. The National Interest poinformował o specyfice tego systemu do niszczenia czołgów. Periodyk pisze, że Javelin jest „jednym z najlepszych mobilnych systemów do niszczenia czołgów na świecie". Dobrze się sprawdził w operacjach w Iraku, Afganistanie i Syrii. System pozwala na uderzenie w najsłabszą górną część pancerza czołgu. Poza tym Javelin stwarza mniej zagrożenia dla załogi w porównaniu do innych przeciwpancernych systemów rakietowych. Javelin wyróżnia mniejsza waga, systemy dobrze nadają się na pierwszą odpowiedź na nagły atak pancerny. Z powodu charakterystyk bojowych Javelin sprzedaż tych systemów wiążę się ze względami politycznymi i ma znaczenie wojskowe — podkreśla periodyk.  

 

*Badania przeprowadzone przez zespół naukowców pod kierunkiem prof. Suzany Herculano-Houzel z Uniwersytetu Vanderbilt w USA wykazały, że psy są mądrzejsze od kotów. Naukowcy obliczyli, że kora mózgowa typowego kota zawiera ok. 250 mln neuronów, a psa ok. 429 mln. Badając czworonogi, grupa z naukowców z Brazylii, Danii, RPA i Stanów Zjednoczonych zastosowała metodę pozwalającą na przeliczenie i porównanie neuronów w ośrodkowym układzie nerwowym psów i kotów. Neurony, komórki nerwowe, są zdolne do przetwarzania i przekazywania informacji w formie sygnału elektrycznego i jako takie są podstawowym elementem układu nerwowego. Najwięcej neuronów znajduje się w ośrodkowym układzie nerwowym ssaków, w skład którego wchodzi mózgowie oraz rdzeń kręgowy. Do tej pory naukowcy zainteresowani porównaniem inteligencji różnych gatunków zwierząt z reguły skupiali się na mierzeniu wielkości mózgu. Prof. Suzana Herculano-Houzel w roku 2005 opracowała "szybką, prostą i tanią metodę obliczania" liczby neuronów w mózgu zwierząt i układzie nerwowym. Stosując metodę opracowaną przez prof. Herculano-Houzel naukowcy obliczyli, że kora mózgowa typowego kota zawiera ok. 250 mln neuronów, podczas gdy kora mózgowa ważącego jakieś 8 kg psa obejmuje ok. 429 mln komórek nerwowych - prawie dwa razy więcej. W ocenie prof. Herculano-Houzel "sugeruje to, że psy mają o wiele większe zdolności poznawcze (kognitywne) niż koty". Wyniki badań zostaną opublikowane w najnowszym numerze czasopisma "Frontiers in Neuroanatomy". Oczywiście inteligencja jest tylko jednym, ale nie jedynym z walorów czworonogów. W wypadku kotów liczy się też ich intuicja, niezależność, przywiązanie i "puszystość".

 

*Tak zwany Krater na Ziemi Wilkesa został odkryty w 2006 roku. Satelity NASA zlokalizowały pod pokrywą lodową ogromny obiekt, znajdujący się w samym centrum kratera uderzeniowego o średnicy ponad 600 km.Niektórzy naukowcy uważają, że jest to ślad po uderzeniu ogromnego meteorytu. Całkiem prawdopodobne, że to właśnie on spowodował globalne wymieranie permsko-triasowe, w wyniku którego zginęło 96% stworzeń morskich i 70% kręgowców lądowych. Tymczasem inni uczeni, między innymi słynny zespół ufologów z Secure Team 10 uważają, że są to zbudowane przez nazistów bazy dla UFO. I chociaż nie ma na to żadnych dowodów, wersja ta jest aktywnie promowana w internecie.

 

*We Włoszech wreszcie został aresztowany 76-letni Rodolfo Fiesoli, seksualny maniak-prorok z Forteto.Skazano go na 14 lat więzienia. Komuna rolna Forteto od lat 70. znana jako duży producent serów, którego wyroby były importowane do Oceanii, USA i ZEA, okazała się sektą, w której miały miejsce liczne epizody przemocy seksualnej wobec nieletnich. Forteto zarabiało miliony euro i zniszczyło życie ponad tysiąca dzieci. Sputnik Italia, który napisał o tym jeszcze w 2016 roku, niedawno skontaktował się  z przewodniczącym stowarzyszenia ofiar Forteto Sergio Pietracito:   „Była to długa historia — pierwsi inspektorzy państwowi pojawili się w Forteto jeszcze w 2013 roku. Jednak skandal rozgorzał w maju, gdy Senat zatwierdził powołanie parlamentarnej komisji ds. śledztwa ws. działalności sekty. Była potrzebna zgoda Izby Posłów, lecz jej wydanie było odwlekane. 30 sierpnia papież Franciszek spotkał się z ofiarami Forteto. Później zapadła decyzja Sądu Kasacyjnego, lecz ostateczny wyrok na maniaka został wydany dopiero przed Bożym Narodzeniem. Mamy nadzieję, że oficjalne organy uznają tragedię Forteto. Na razie nie usłyszeliśmy przeprosin ani ze strony komuny, ani państwa, w tym komisji ds. niepełnoletnich, która latami przymykała oczy na nasze sygnały o przemocy seksualnej w Forteto. Chcemy, by nas przeproszono. Trzeba, by nasze media wreszcie zaczęły mówić o tragedii, gdyż we Włoszech wielu wciąż nie wie, na ile wiarygodne są te historie, wyroków sądu nikt nie czyta. Organy władzy powinny zaopiekować się tymi, którzy przeżyli te potworności, dziećmi, które właśnie przez te organy zostały wysłane do tej sekty, gdzie nie mogły przebywać. Na razie nie mamy werdyktu sądu, lecz już wiadomo, że wypłaty dla ofiar zostały zatwierdzone. Chodzi tu nie tylko o Fiesolego, lecz o około dziesięciu oskarżonych. Wygląda na to, że na razie zostaną zobowiązani jedynie do zapłacenia rekompensaty. Oznacza to, że ich wina została udowodniona, lecz nie poniosą ostrzejszej kary. Jest to problem włoskiego wymiaru sprawiedliwości. Termin przedawnienia popełnionego przestępstwa nadal biegnie, nawet gdy uruchamia się proces sądowy. Teraz można mówić tylko o realnej karze więzienia dla samego „proroka".  Oprócz kwestii sądowych należy osobno podkreślić odpowiedzialność polityków i urzędów państwowych za potworności, które działy się w sekcie w ciągu tych 40 lat. Mam nadzieję, że po wejściu w życie nowego prawa będziemy mogli wywalczyć zatwierdzenie śledztwa przez Senat. Jesteśmy nastawieni bardzo optymistycznie, gdyż niesprawiedliwie, że ofiarom sekty zniszczono życie po prostu dlatego, że leży to w czyichś interesach politycznych bądź innych.  Obecnie nasza walka trwa. Komunie Forteto na razie brakuje odwagi, by przeprosić za to, co się działo w sekcie, a przecież jego rada dyrektorów składa się z tych, którzy występują w sprawie jako oskarżeni oraz tych, którzy są członkami sekty i składali fałszywe zeznania." 

 

*W wyniku eksplozji w sklepie "Pieriekrostok" na Prospekcie Kondratiewskim w Petersburgu rannych zostało 13 osób, poinformowała wicegubernator miasta Anna Mitianina na Twitterze.Według jej słów pięć osób zrezygnowało z hospitalizacji. Trzy osoby znajdują się w szpitalach w stanie zadowalającym, kolejnych pięć w stanie średnio ciężkim. Wcześniej miejskie władze poinformowały, że wśród poszkodowanych nie ma nieletnich. Wczoraj wieczorem w boksie przechowalni w sklepie "Pieriekriestok" eksplodował ładunek wybuchowy wypełniony elementami rażącymi. Jego siła wyniosła 200 gram trotylu.  Wszczęto sprawę karną o próbę zabójstwa kilku osób, dokonaną w sposób zagrażający bezpieczeństwu publicznemu. Władimir Putin nazwał eksplozję zamachem terrorystycznym.

 

*Trzy duże amerykańskie miasta - Nowy Jork, San Francisco i Filadelfia - złożyły pozew przeciwko Departamentowi Obrony USA - przekazuje Associated Press. Władzom miejskim nie podoba się, że informacje na temat wielu pracowników Pentagonu, którzy otrzymali zakaz posiadania broni, nie trafiają do krajowych baz danych dotyczących bezpieczeństwa.W dokumentach sądowych mówi się między innymi o tym, że podobny brak kontroli był jedną z przyczyn  masakry w teksaskim kościele, do której doszło w ubiegłym miesiącu. Przedstawiciele trzech miast zażądali w pozwie, aby Departament Obrony uregulował sytuację i w przyszłości przestrzegał litery prawa. Przypomnijmy — sprawcą strzelaniny w Pierwszym Kościele Baptystów w miejscowości Sutherland Springs w Teksasie był człowiek, który służył wcześniej w amerykańskich Siłach Powietrznych. Strzelając do wiernych w kościele, zabójca szukał swojej teściowej. Potem okazało się, że gdyby nie biurokratyczne niedopatrzenie, można było zapobiec tej zbrodni.

 

*Policjanci w czwartek rano zatrzymali byłego dyrektora fabryki "Mieńszewik" Ilję Awerianowa. Dzień wcześniej strzelał do człowieka ze śmiertelnym skutkiem i ukrywał się przed policją.Jak poinformował kierownik MSW Moskwy Jurij Titow, podejrzanego znaleziono na terytorium organizacji, mieszczącej się przy ulicy Prawdy w stolicy. Został skierowany na przesłuchanie do Komitetu Śledczego. Według danych śledztwa, w środę rano Awerianow, "wszedł w konflikt słowny" z obecnym kierownictwem, strzelił i ukrył się  na terytorium "Mieńszewika". Wszczęto sprawę karną z artykułu "Zabójstwo" i "Nielegalne używanie broni". Moskiewska prokuratura poinformowała, że Awerianow zaczął strzelać w momencie, kiedy przybyli komornicy, aby ściągnąć długi. "Do fabryki w celu wykonania decyzji sądowej o wyzyskaniu z dłużnika Sp. z o.o. Fabryka Cukiernicza "Mieńszewik" środków finansowych przyszli komornicy. W odpowiedzi na to dyrektor fabryki "Mieńszewik" Ilja Awerianow zaczął strzelać z broni palnej" – powiedziano w resorcie. Kilka godzin pracownicy policji i Rosgwardii przeczesywali terytorium fabryki, jednak nie znaleźli sprawcy. Według nowych informacji, biznesmen opuścił terytorium fabryki, zanim zostało ono otoczone. Według słów Titowa, były dyrektor "Mieńszewika" porzucił broń. Z danych źródła agencji RIA Novosti wynika, że Awerianow miał karabin Sajga. Z kolei doradca dyrektora Rosgwardii Aleksander Hinsztejn poinformował RIA Novostki, że Awerianow przedłużał licencję na Sajgę w 2015 roku i posiadał broń legalnie. Nie posiadał żadnej innej broni, a jeśli by, jak twierdzą niektóre media, był karany za przestępstwa związane z bronią, to odebrano by mu karabin Sajga. "Będzie dokonana kontrola faktu wydania broni. To standardowa procedura, którą sankcjonuje dyrektor Rosgwardii w razie podobnych wydarzeń" – dodał doradca. Jak powiedział były dyrektor "Mieńszewika" rozgłośni Business FM, której udało się do niego dodzwonić, rzekomo próbowano mu odebrać przedsiębiorstwo. "Ja jestem dyektorem. Teraz siedzę tu, zabarykadowany. Na podstawie sfałszowanych dokumentów zabrali mi fabrykę, pozbawili środków. Mam ośmioro dzieci. Od czterech lat walczę… Dziś rano przyszedłem do pracy, a mnie zaczęli szturmować – z pistoletami, z bronią…" – powiedział. Były szkolny kolega, bliski znajomy Awerianowa, German Batasow, również mówi o próbach odebrania przedsiębiorstwa. "Odnośnie dzisiejszych wydarzeń, to coś takiego działo się już około pół roku temu, tylko wcześniej nie było strzelaniny. Na terytorium fabryki przeniknęli ludzie z bronią, pobili ochroniarzy, Awerianowa ranili w głowę. Potem on składał wnioski w prokuraturze, w MSZ. Wszystko sprawdzano formalnie, nikt się nie przejął" – twierdzi Batasow. Według niego, "teraz doszło do próby rewanżu, odebrania przedsiębiorstwa". "Z trudem sobie wyobrażam, że Ilja zaczął do kogoś strzelać. Jeśli strzelał, to musiało być zagrożone jego życie i przeciwko niemu użyto broni. Napisali, że zabito ochroniarza, a po co on miałby zabijać własnego ochroniarza?" – dodał Batasow. Przyjaciel Awerianowa opowiedział, że "cała sytuacja (…) zaczęła się nie dziś, ale cztery lata temu albo i dawniej, kiedy próbowano odebrać mu biznes". "Na podstawie sfałszowanych dokumentów, gdzie jakoby on sprzedał fabrykę innej osobie prawnej. Jak się później wyjaśniło, to ludzie związani z grupą przestępczą. Było kilka wniosków do organów prawnych, Ilja Awerianow odawał dokumenty w FSB, gdzie były odnotowane fakty oszustwa" – powiedział Batasow. Jednocześnie charakteryzuje on Awerianowa jako poważnego, dobrego, opanowanego człowieka z zasadami. Sąd arbitrażowy Moskwy 18 stycznia rozpatrzył oświadczenie o bankructwie firmy. To wynika z materiałów znajdujących się w bazie sądowej. Sąd zobowiązał przedsiębiorstwo do skierowania na posiedzenie przedstawiciela i przekazania regulaminu, deklaracji podatkowej z opisaniem zadłużenia debetowego i kredytowego, świadectw o sumie zadłużenia i posiadanym przez dłużnika majątku. O niełatwej sytuacji w fabryce pisali pracownicy "Mieńszewika" w internecie. Między innymi, pisali o problemach z wypłatami i warunkami pracy  przyjezdnych pracowników. 

 

*Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji Maria Zacharowa skomentowała informację o tym, że w budynku MSZ Ukrainy zamieszkał kot Ambassador.„Będzie reprezentował ukraińsko-kocie interesy na arenie międzynarodowej, bronić przed rusoszczurami i sprzyjać wejściu ukraińskiego mleka na rynki światowej". „Ukraińsko-kocie interesy? Szczerze mówiąc, nie wiedzieliśmy, że takie są. A ukraińsko-psie czy ukraińsko-kogucie interesy, o ile dobrze rozumiem, już ktoś z sukcesem reprezentuje?— napisała Zacharowa na swoim Facebooku. Podkreśliła, że „odejście szczurów jest w zasięgu wzroku".  „Co można powiedzieć… Późno, koledzy, odejście szczurów w zasięgu wzroku: pewnie opadacie na dno, skoro zarówno w sferze bezpieczeństwa, jak i gospodarki jedyna nadzieja pokładana jest w kotach" — podkreśliła rzeczniczka MSZ. Poza tym nazwała oświadczenie MSZ Ukrainy „głupim nacjonalizmem". „Jeśli poważnie: to nacjonalizm w rzeczy samej, głupi i bezsensowny". Mam nadzieję, że SMM-owcom (najprawdopodobniej nie ukraińskim) za to nie płacili" — dodała Zacharowa. Wcześniej dyrektor departamentu politycznego MSZ Ukrainy Aleksiej Makiejew oznajmił, że ministerstwo zatrudniło kota do walki z „rusoszczurami".

 

* Na moskiewskim lotnisku Szeremietiewo w walizce 46-letniej nauczycielki z Wielkiej Brytanii znaleziono granat ręczny – informuje „Daily Mail”. Pracownicy lotniska  znaleźli granat podczas kontroli przy wejściu do terminalu. W trakcie przesłuchania okazało się, że Brytyjka kupiła go na jednym z moskiewskich rynków. Chciała pokazać go swoim uczniom na lekcji historii w jednej z londyńskich szkół. Granat okazał się atrapą, ale funkcjonariusze służby bezpieczeństwa skonfiskowali go. Jak podkreślono, nie jest on zabawką — podobne atrapy są wykorzystywane przez wojsko w celach ćwiczebnych.    

 

*Na Oceanie Indyjskim u brzegów wyspy Reunion, zamorskiego terytorium Francji, znaleziono łódź, na której znajdował się obywatel Polski. Według słów uratowanego, po awarii łodzi dryfował on po oceanie przez siedem miesięcy. Jego jedynym towarzyszem w tym czasie był kot.54-letni mężczyzna opowiedział żandarmom, że w maju wypłynął na zbudowanej przez siebie łodzi z Komorów w południowo-wschodniej Afryce, wziąwszy ze sobą miesięczny zapas jedzenia. Polak planował dostać się do RPA, aby znaleźć tam pracę. Łódź szybko uległa awarii, a także zepsuły się środki łączności, które mężczyzna wziął ze sobą – pisze "Le Figaro". W rezultacie musiał dryfować między Malediwami, Indonezją i Mauritiusem, aż dostrzegł go jacht w pobliżu Reunion. Polak przeżył jedząc zapasy złożone z chińskich zupek oraz wyłowione z oceanu ryby. Wcześniej informowano, że na Pacyfiku uratowano dwie kobiety, które przez pięć miesięcy dryfowały na jachcie w towarzystwie dwóch psów.

 

* W mieście Ibi w hiszpańskiej prowincji Valencia odbyło się dziś 28 grudnia, w Dzień Niewiniątek, głupie i barbarzyńskie święto , którego kulminacją byłabitwa uliczna, w której użyto kilkudziesięciu  ton mąki i kilku tysięcy jaj. Ma ona ponoć tradycję sięgającą okresu starożytnego Rzymu, kiedy niewolnicy i ich panowie zamieniali się na jeden dzień rolami. Podobnie oburzające barbarzyństwo  marnowania żywności ma dużą tradycję na obszarze wokół Morza Śródziemnego.  Jego przykładem  może być np. słynna „tomatina”, czyli wojna na pomidory staczana w ostatnią środę sierpnia w miasteczku Buñol, też w prowincji Valencia, oraz jej odpowiednik w lutym w mieście Ivrea niedaleko Turynu we Włoszech gdzie niszczy się 160 ton pomarańczy sprowadzanych z Sycylii.

 

KOMENTARZE

  • Absurdalny ten swiat.Ludobojstwo ma sie dobrze.Morduja ludzi w
    Afryce od kiedy pamietam, morduja na Ukrainie, na bliskim wschodzie teraz. Anglicy wymordowali 30 mln Hindusow w 19 wieku a ile wymordowano Indian, Mao, wojny swiatowe i nie swiatowe? Tymczasem na biegunie poludniowym nieroby("naukowcy"), oplacani przez nas, maja dobry czas. Popatrzcie sami. Mnie sie noz w kieszeni otwiera.

    https://www.youtube.com/watch?v=vrPiVT23MhA
  • @
    //Generał Ríos Montt był bratem katolickiego biskupa Mario Ríosa Montta. Jednak wyrzekł się katolicyzmu i nawrócił się na Kościół Słowa, sektę bezpośrednio związaną z Pentagonem. Następnie zaprzyjaźnił się z Jerrym Falwellem i Patem Robertsonem.//

    http://nowadebata.pl/2017/12/19/polityka-apokalipsy/
  • Przerwany film - dokument . Co było dalej ?
    https://www.youtube.com/watch?v=iR1WjzQakpc&feature=share

    W 2008 r. , gdy wybuchł konflikt w Gruzji „nasz” bohater narodowy prezydent Lech Kaczyński, gwałcąc wszystkie możliwe międzynarodowe przepisy poleciał do Gruzji z prowokacją, do której cudem nie doszło , gdyż specznazowiec /chwała mu za to / nie odpowiedział ogniem.

    W dniu 10 sierpnia 2017 r. w Łodzi doszło do przetestowania przez NWO broni pogodowej.. Na moje pytanie dlaczego w Łodzi usłyszałem niezbyt miłą dla mojego ucha /ucho bzowe zjadłem wtedy bezpośrednio z tego drzewa / .odpowiedź , iż w Łodzi jest najwięcej odmóżdżonych gojów../jestem rodowitym łodzianinem , urodziłem się na Widzewie , na Górce, gdzie w dzieciństwie się wychowywałem i łobuzowałem, byłem jednym z bandy/
  • @detektywmjarzynski 18:05:34
    Tutaj w pobliżu tego drzewa /zdjęcia z 23 sierpnia 2016 r. - dzisiaj tego drzewa już nie ma/ spotkałem wczoraj świetnego żydowskiego , niezwykle mądrego i odważnego dziennikarza Krzysztofa Gwardysa .

    W pierwszej chwili chciał mnie zabić /miał ukryty w dłoni nóż/. Uratował mnie mój spokój ducha i zimna krew czekisty. Długo się nie zastanawiając podjąłem z nim erystyczny pojedynek na słowa.....no i udało się.

    Gdzieś po pięciu minutach tego słownego pojedynku na słowa mój rozmówca uspokoił się na tyle , iż powiedział mi ,cytuję :" teraz mogę schować swoje zabawki", po czym dopiero teraz zorientowałem się, iż przez cały czas naszej rozmowy miał w ręku nóż, który niechybnie mógł mnie zaatakować . W sumie nie wiem jak wtedy skończyłby się dla nas ten pojedynek. Na szczęście do tego nie doszło. Zupełnie możliwe , iż na placu boju zostałyby dwa trupy.

    Rozpoczęliśmy ze sobą rozmowę . Okazało się , że już kiedyś przed dwu laty poznaliśmy się , lecz nie utrzymywaliśmy ze sobą kontaktów. .On teraz sobie to przypomniał. Wtedy on mi pomógł , ale ja również mu pomogłem/oddzielny temat/ . Mówił chaotycznie , lecz bardzo merytorycznie. Ja o pewnych sprawach o których on mówił wiedziałem , lecz niektóre były dla mnie zupełnie nowe.

    Powiedział mi ,ze jest od wielu lat prześladowany przez swoich współbraci, którzy go systematycznie niszczą za jego otwartość i głośne mówienie prawdy.

    Mój rozmówca jest tym człowiekiem , który w swoim czasie zdemaskował w pojedynkę w Polsce groźną mafię zajmującą się produkcją i rozprowadzaniem wśród młodzieży dopalaczy. Ma również na swoim koncie szereg innych dziennikarskich, śledczych bardzo odważnych osiągnięć związanych min. z podpaleniami i bandyckim przejmowaniem kamienic w Łodzi, czym - o zgrozo- naraził się policji i prokuraturze , w tym bezpośrednio byłemu ministrowi sprawiedliwości Cezaremu Grabarczykowi , a przecież powinien być nagrodzony za to co zrobił. .

    Co ciekawe jakiś czas temu,kilka kroków od miejsca mojej rozmowy z żydowskim dziennikarzem, rósł czarny bez , na którym latem pokazały się grzyby -ucho bzowe, które ,de facto rosną jedynie zimą . Były piękne. Mam zdjęcia tych grzybów. Dzisiaj patrzyłem tego bzu już ta, nie ma -został ścięty. Teraz wiem , iż był to znak od Boga ,zapowiedź tego, co dzisiaj się tutaj wydarzyło, a raczej nie wydarzyło.

    Zapraszam na swoje konto na FB ...tam jest więcej informacji :

    https://web.facebook.com/profile.php?id=100006486979257&_rdc=1&_rdr

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930