Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Środa, 20 grudnia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1101) Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

 

*Komisja Europejska w środę podjęła decyzję ws. wszczęcia procedury sankcji wobec Polski za przedsięwzięte, zdaniem kolegium wykonawczego Unii Europejskiej, przez władze tego kraju środki odbiegające od norm demokratycznych w trakcie reformy sądownictwa, poinformował pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans. „Komisja postanowiła uruchomić artykuł 7 (1).Nasze troski się pogłębiły, przyjęto znaczącą ilość ustaw, które naruszają niezawisłość sądownictwa.  Cała struktura polskiego systemu sądownictwa jest naruszona. (…) Kiedy kończy się podział władz, to załamuje się działanie całej Unii” — powiedział Timmermans dziennikarzom w Brukseli. Według niego w tej chwili Komisja Europejska „nie ma innych opcji”. Mowa o zastosowaniu wobec Polski artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej. KE w związku z reformą polskiego systemu sądownictwa wcześniej groziła Warszawie uruchomieniem tego artykułu, który prowadzi do pozbawienia Polski prawa głosu w Radzie UE, jeśli inne państwa członkowskie zatwierdzą tę decyzję.

 

*Moskwa ubolewa, że​​Stany Zjednoczone, Ukraina i kilka innych krajów odmówiło poparcia w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ rezolucji w sprawie walki z gloryfikacją nazizmu, oświadczył rosyjski resort polityki zagranicznej.Zgromadzenie Ogólne ONZ we wtorek zatwierdziło rosyjski projekt uchwały w sprawie walki z rasizmem i dyskryminacją rasową, potępiając gloryfikację nazizmu. Został przyjęty większością głosów, przeciwko opowiedziały się tylko USA i Ukraina. Czterdzieści dziewięć krajów, w tym kraje europejskie, wstrzymało się od głosu.Wywołuje żal pozycja delegacji, które nie poparły tej rezolucji, zasłaniając się troską o wolność słowa — czytamy w komentarzu rosyjskiego MSZ opublikowanym w środę.

 

*Szef Komitetu Wojskowego NATO generał Petr Pavel uważa, że pomimo obecnej niespokojnej sytuacji na świecie stan rzeczy nie jest tak krytyczny, by mówić o zbliżającym się konflikcie światowym. „Bez względu na poważne zagrożenia i szereg konfliktów, w obliczu których stoimy obecnie, sytuacja nie jest tak zła, jak przed II wojną światową" — oznajmił on w wywiadzie dla estońskiej gazety „Postimees". Nawiązując do wydarzeń w Gruzji w 2008 roku, przyłączenia Krymu do Rosji, wojny w Donbasie i ćwiczeń Zapad powiedział, że głównym problemem w stosunkach między sojuszem a Rosją jest brak zaufania.   „Mimo wszystko wierzę w poprawę sytuacji. Czego do tego potrzeba? Rosja powinna działać zgodnie z międzynarodowymi wymogami i przestać rozwiązywać kwestie poprzez użycie siły. Pozwoli to nam na odzyskanie części zaufania utraconego na przestrzeni lat" — powiedział szef Komitetu Wojskowego. Proponuje wspólne rozwiązywanie takich problemów, jak walka z ekstremizmem i terroryzmem oraz nielegalna migracja. „W pewnym stopniu odpowiada to zarówno interesom NATO, jak i Rosji — rozwiązanie tych problemów odpowiada także interesom państw mających całkiem inne poglądy niż nasze". „Poprzez zbliżenie można rozwijać zaufanie, zrozumienie wzajemne i potencjalnie nawet stosunki partnerskie. Na tej podstawie można budować stabilne międzynarodowe środowisko" — uważa Petr Pavel. Generał zaproponował, by bardziej szczegółowo i częściej wzajemnie zapoznawać się z planami przeprowadzenia ćwiczeń wojskowych w celu poprawy zaufania w sferze wojskowej: „Moglibyśmy omawiać plany ćwiczeń na przyszły rok, zwłaszcza tych, które mogą niepokoić jedną czy drugą stronę". „Moglibyśmy uzasadniać te niepokoje i przenosić je na szczebel polityczny" — podkreśla Petr Pavel, wzywając Rosję do wzajemnej transparentności, zgłaszania ćwiczeń wojskowych zgodnie z Dokumentem Wiedeńskim, standardowych procedur i zapraszania obserwatorów na ćwiczenia. Jednocześnie wyraził opinię, że po rozmieszczeniu grup bojowych NATO w państwach bałtyckich i Polsce w tych państwach wzmocniła się pewność co do skuteczności art. 5 traktatu NATO o udzielaniu wzajemnej pomocy w razie sytuacjach kryzysowych. „Państwa mające do czynienia z rosyjskimi problemami w słowach i czynach odzyskały poczucie pewności dzięki obecności wojsk NATO, przeprowadzeniu wspólnych ćwiczeń, misji ochrony przestrzeni powietrznej i patrolowania na Bałtyku i Morzu Czarnym. NATO jest tam obecne i pozostanie tam w razie kryzysu" — powiedział Petr Pavel. Petr Pavel stanął na czele Komitetu Wojskowego NATO 26 czerwca 2015 roku. W latach 2012-2015 pełnił służbę na stanowisku szefa sztabu generalnego sił zbrojnych Czech. Komitet Wojskowy NATO składa się z dowódców sił zbrojnych państw sojuszu. Przygotowuje zalecenia dla Rady Sojuszu Północnoatlantyckiego i realizuje decyzje rady na szczeblu wojskowym.

 

*Ambasada Chin w Waszyngtonie przestudiowała opublikowaną przez USA Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, w której jako główne zagrożenia wskazano Moskwę i Pekin, i zaznaczyła, że taka ocena nie może przyczyniać się do światowego rozwoju i prowadzi do globalnej izolacji Stanów Zjednoczonych. Uczenie rywalizacji i konfrontacji jest sprzeczne z globalnymi tendencjami i prowadzi do niepowodzeń… Dla kraju jest całkowicie egoistycznym przekonywać, że jego własne interesy przewyższają interesy innych państw i wspólne interesy społeczności międzynarodowej. Taka postawa prowadzi jedynie do izolacji — czytamy w oświadczeniu ambasady Chin w USAPekin podkreślił, że zasady przejrzystości, otwartości i wzajemnej współpracy, a także koordynacja interesów jednego kraju ze wspólnymi interesami społeczności międzynarodowej doprowadzą do rozkwitu światowej społeczności. Ambasada zaznaczyła, że Waszyngton, z jednej strony, twierdzi, że próbuje ustanowić partnerstwo z Chinami, a z drugiej — nazywa je rywalem. Według dyplomatów amerykańska retoryka jest sprzeczna, ale prawda jest taka, że​​Chiny i Stany Zjednoczone są coraz bardziej współzależne. Jak podkreśla ambasada, Chiny pozostaną na ścieżce pokojowego rozwoju, a USA muszą „znaleźć wspólny język z rozwijającymi się Chinami”. W poniedziałek Biały Dom przedstawił nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego USA. Główna idea dokumentu: Stanom rzuciły wyzwanie tzw. kraje rewizjonistyczne, które według autorów dokumentu zagrażają całemu istniejącemu porządkowi światowemu. Do „rewizjonistów” zaliczono Chiny i, w mniejszym stopniu, Rosję. A niektóre fragmenty tego dokumentu, co dziwne, odnoszą się bardziej pozytywnie do Rosji

 

Nowa strategia bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych jest szeroko omawiana w mediach. W wywiadzie dla radia Sputnik dokument skomentował docent katedry badań amerykańskich Petersburskiego Uniwersytetu Państwowego Grigorij Jarygin. „Pomimo niezwykle realistycznego tonu w nazywaniu rywali Stanów Zjednoczonych, do których zaliczono Chiny i Rosję, zdajemy sobie sprawę, że prezydent Donald Trump dąży do przyjaznych stosunków z tymi krajami: w dalszym ciągu mówi on o budowaniu dialogu z Rosją i nie prowadzi agresywnej polityki wobec Chin. Jednak w nowej strategii bezpieczeństwa narodowego wyraźnie nazwano Rosję i Chiny rywalami Stanów Zjednoczonych. Właśnie z powodu tego dość dwuznacznego stanowiska nie do końca wiadomo, w jakim kierunku będzie się rozwijać polityka zagraniczna Waszyngtonu. Strategię bezpieczeństwa narodowego będzie musiał realizować zarówno Departament Stanu, jak i Departament Obrony oraz inne resorty,  które są z nią w jakimś stopniu związane. Zobaczymy, jak sam prezydent będzie się do niej odnosić, czy jego polityka zagraniczna będzie się opierać na tej strategii. Wydaje mi się, że nie, że prezydent będzie ją interpretować na swój własny sposób i na swój sposób ją realizować. Tymczasem inne organy władzy będą jej przestrzegać ściśle w tym duchu, w którym została napisana" — powiedział Grigorij Jarygin. Sekretarz obrony USA James Mattis w związku z upublicznieniem nowej strategii bezpieczeństwa narodowego USA zapowiedział już, że siły zbrojne kraju zawsze będą starać się zapewnić amerykańskim dyplomatom możliwość „mówienia z pozycji siły". „Będąc najpotężniejszymi siłami zbrojnymi na świecie, wojska USA zapewniają naszym dyplomatom możliwość mówienia zawsze z pozycji siły. Przy wsparciu naszych sojuszników i partnerów będziemy w dalszym ciągu chronić swoje wspólne interesy bezpieczeństwa, broniąc Ameryki przed tymi, którzy chcą zagrażać naszej wolności" — powiedział Mattis. Niezależny politolog Aleksander Safonow w wywiadzie dla radia Sputnik wyraził opinię, że strategia działania wybrana przez USA jest niezwykle ryzykowna.  „Widzimy, że Ameryka próbuje obecnie zademonstrować swoje zdecydowanie odnośnie podejmowania działań siłowych. Jest to przede wszystkim związane z naciskiem na Koreę Północną. Kryzys nie został rozwiązany, jak liczył Donald Trump. Właśnie dlatego Ameryka znajdzie się w sytuacji  bez wyjścia i będzie musiała powoli zwiększać stawki. Wpisuje się to w ramy ogólnej strategii tego kraju: kiedy Stany Zjednoczone nie mają możliwości, by działać metodami i środkami dyplomatycznymi, to muszą sięgać po groźby, aby podtrzymywać swój status supermocarstwa. Moim zdaniem ten wariant może wywołać eskalację już toczących się konfliktów oraz spowodować nowe i oczywiście jest pewnym hamulcem rozwoju. Groźby groźbami, ale prędzej czy później również im przestaje się wierzyć, jeśli nie są realizowane jako rzeczywista siła wojskowa. A jeśli te groźby zostaną wprowadzone w życie, to Ameryka bardzo szybko straci resztki autorytetu potęgi i supermocarstwa współczesności i znów doprowadzi to do użycia siły w przyszłości. Jest to zamknięty krąg i obecna administracja USA nie wie, jak go przerwać" — powiedział Aleksander Safonow.

 

* Prezydent USA Donald Trump zagroził w środę odcięciem pomocy finansowej krajom, które zagłosują za projektem rezolucji ONZ przeciwnym jego decyzji o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela. "Biorą setki milionów dolarów, a nawet miliardy dolarów, a potem głosują przeciwko nam. Cóż, obserwujemy te głosy. Niech zagłosują przeciwko nam. Mnóstwo zaoszczędzimy. Nie przejmujemy się" - powiedział Trump dziennikarzom w Białym Domu. Ambasadorka USA przy ONZ Nikki Haley zapowiedziała, że Waszyngton odnotuje, jak poszczególne kraje będą głosować w czwartek na forum Zgromadzenia Ogólnego nad niewiążącą rezolucją krytykującą decyzję Trumpa ws. uznania Jerozolimy za stolicę Izraela.Haley powiadomiła o tym na Twitterze. "Zawsze prosi się nas, byśmy robili więcej i dawali więcej - napisała. - Więc, kiedy podejmujemy decyzję, z woli narodu amerykańskiego, w sprawie tego, gdzie zlokalizować NASZĄ ambasadę, nie oczekujemy, że ci, którym pomagamy, będą wybierać nas za cel (ataku)". Chodzi o "krytykowanie naszego wyboru" - uznała Haley i ostrzegła, że USA "odnotują sobie" kraje, które w czwartek zagłosują za rezolucją. Dodała, że prezydent Trump "bierze do siebie" czwartkowe głosowanie. Associated Press informuje, że w piśmie rozesłanym w środę do ponad 180 państw Haley podkreśliła m.in., iż "prezydent będzie bardzo uważnie obserwował to głosowanie i poprosił, żebym zgłosiła te kraje, które zagłosowały przeciwko nam".  Palestyński minister spraw zagranicznych Rijad al-Malki zareagował na działania ambasador Haley, potępiając „amerykańskie groźby” i „zastraszanie” mające zniechęcić państwa członkowskie ONZ do potępienia uznania przez Waszyngton Jerozolimy za stolicę Izraela. Turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu powiedział dziennikarzom w Stambule przed odlotem do Nowego Jorku wraz z al-Malkim, że "żadne szanujące się państwo nie ugnie się pod taką presją". Wezwał Waszyngton do "wycofania się z tej błędnej, niemożliwej do przyjęcia decyzji". USA zawetowały w poniedziałek w Radzie Bezpieczeństwa ONZ rezolucję mającą skłonić Waszyngton do wycofania się z uznania Jerozolimy za stolicę Izraela. Czternastu pozostałych członków RB głosowało za przyjęciem rezolucji. W tej sytuacji wiele państw ONZ postanowiło poddać tę kwestię w czwartek pod głosowanie na forum Zgromadzenia Ogólnego. Jest bardzo prawdopodobne, że tam rezolucja zostanie przyjęta, choć nie będzie wiążąca. Agencja dpa zwraca uwagę, że nie wiadomo jeszcze, czy w czwartek pod głosowanie na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ zostanie poddana ta sama rezolucja, czy też zostanie ona zmodyfikowana. Według Associated Press będzie to "bardzo podobna" rezolucja. Zawetowana przez USA rezolucja wzywała "wszystkie kraje, aby powstrzymały się przed ustanowieniem misji dyplomatycznych w świętym mieście Jerozolimie", przywołując rezolucję z 1980 roku potępiającą próbę aneksji Jerozolimy Wschodniej przez Izrael. Autorzy odrzuconej rezolucji chcieli też, żeby wszystkie państwa zastosowały się do dziesięciu dotychczasowych rezolucji dotyczących Jerozolimy uchwalonych od 1967 roku, w tym wymogu, aby ostateczny status miasta został ustalony w bezpośrednich negocjacjach między Izraelem a Palestyną. Wpływ na czwartkowe głosowanie usiłuje wywrzeć Izrael, który przystąpił w tej sprawie do ofensywy dyplomatycznej - informuje dpa. Izraelskie MSZ zaapelowało do organizacji żydowskich na całym świecie o nakłanianie rządów, by głosować przeciwko rezolucji i nie uczestniczyć w debacie. Dyrektor generalny w izraelskim MSZ Juwal Rotem napisał w środę na Twitterze: "Narody Zjednoczone mogą wiele, ale nie mogą zmienić historii. Nie mogą zmienić faktu, że Jerozolima jest stolicą Izraela i narodu żydowskiego i zawsze nią będzie".

 

* Rewizja statusu Jerozolimy w trybie jednostronnym jest niedopuszczalna, oświadczył administrator apostolski Jerozolimy Pierbattista Pizzaballa — najwyższy przedstawiciel Watykanu w regionie — podała w środę agencja Associated Press. Zgodnie z jego oświadczeniem „jednostronna decyzje nie przybliża pokoju, lecz raczej go oddala”. „Jerozolima jest skarbem całej ludzkości. Wszelkie wyłączne roszczenia — polityczne czy religijne — są sprzeczne z duchem tego miasta” — czytamy w oświadczeniu. W zeszły poniedziałek Stany Zjednoczone wykorzystały prawo weta, aby zablokować zaproponowany przez Egipt projekt rezolucji przeciwko uznania Jerozolimy za stolicę Izraela. Jednak wszyscy pozostali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ poparli ten dokument. Na początku grudnia prezydent Donald Trump poinformował o decyzji o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela i umieszczeniu tam ambasady USA. Decyzja ta została potępiona przez wiele krajów islamskich i europejskich.

 

* Duże zgrupowania sił irackich i irańskich, ze znaczną ilością broni ciężkiej i pojazdów, kilka dni temu wjechały na terytorium Syryjskiej Republiki Arabskiej – korzystając z odblokowania trasyc szybkiego ruchu, wiodącej z Bagdadu do syryjskiego miasta Deir Ezzor. Informacje takie podały najpierw kanały powiązane z „umiarkowaną” opozycją islamistyczną (FSA i inne grupy), później zaś potwierdziły je źródła prorządowe. Według źródeł „opozycyjnych”, przez przejście graniczne między irackim miastem Al-Kaim a syryjskim Abu Kamal przejechały oddziały irańskiej Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) oraz irackich Sił Mobilizacji Ludowej (Haszd Szaabi, PMU). Kilka tygodni temu, syryjskie siły prorządowe odbiły spod kontroli ISIS kluczowy fragment wspomnianej na wstępie trasy, przylegający do zachodniego brzegu Eufratu. Zanim jednak to nastąpiło, oddziały syryjskie i sojusznicze musiały stoczyć z dżihadystami Daesz serię krwawych walk. Jednak dzięki zwycięstwu, przerwana na wiele lat komunikacja lądowa między Syrią a Irakiem została przywrócona – co otwarło też opcję transportu lądowego z Iranu. Na razie jednak, z uwagi na ryzyko ataków mobilnych grup Daesz, poruszają się po niej przede wszystkim pojazdy wojskowe. Transportu cywilnego jest na razie mało (głównie pomoc humanitarna, wysyłana z Iranu dla mieszkańców wschodniej Syrii). Jak dotąd władze Iraku i Iranu nadal nie odpowiedziały na zapytania mediów, dlaczego do Syrii zostały wysłane kolejne oddziały – co zastanawia, zważywszy, że dżihadyści Daesz na terenie Syrii są już w rozsypce, a do ich zwalczania wystarczą siły operujące aktualnie w teatrze walk. Część komentatorów uważa, że irański generał Kassem Soleimani przygotowuje kolejną ofensywę, najpewniej w prowincji Idlib. Celem byłoby zdobycie korytarza do miejscowości Kafraya i Fu’a – szyickich enklaw, od lat obleganych przez dżihadystów Al-Nusry i Ahrar Szam. Najbliższa droga do nich wiedzie od strony zachodniej, z miasta Aleppo. Krok taki oznaczał by otwarcie drugiego frontu w tej prowincji – obecnie armia syryjska prowadzi ofensywę na jej południowych rubieżach, gdzie stykają się granice muhafaz Idlib i Hama. Celem trwającej ofensywy sił rządowych w Idlib jest odbicie bazy lotniczej Abu ad-Duhur – której, pomimo zdecydowanej postawy obrońców, nie udało się uchronić przed wrogiem. Jej ówczesny garnizon bronił się przed atakami dżihadystów przez trzy lata (od września 2012 do września 2015 roku), wspomagany jedynie nielicznymi zrzutami zaopatrzenia.

 

USA potępiły atak rakietowy na Arabię Saudyjską ze strony Jemenu. USA zdecydowanie potępiają atak rakietowy ze strony Jemenu na Arabię Saudyjską i wzywają Iran do zaprzestania zbrojenia bojowników Huti — czytamy w oświadczeniu rzeczniczki Departamentu Stanu Heather Nauert.  „USA zdecydowanie potępiają bezmyślny atak rakietowy Huti na Rijad. Wciąż jesteśmy bardzo zaniepokojeni agresywnymi działaniami Huti zaopatrywanych w irańską nowoczesną broń, co zagraża bezpieczeństwu regionalnemu i przeciąga konflikt w Jemenie" — czytamy w rozpowszechnionym oświadczeniu. Nauert poinformowała, że USA „wzywają Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej do zaprzestania zbrojenia bojowników Huti". „Rozwiązanie polityczne (konfliktu) to jedyna droga forsowania długofalowej stabilności w Jemenie. Zdecydowanie wzywamy wszystkie strony do niezwłocznego zawieszenia działań zbrojnych, unikania podjęcia środków w odpowiedzi oraz powrotu do rozmów politycznych pod auspicjami ONZ" — oznajmiła Nauert.  Wczoraj Huti oznajmili, że wystrzelili rakietę balistyczną w kierunku pałacu królewskiego Al-Yamama w czasie, gdy odbywało się tam spotkanie przedstawicieli saudyjskich władz. 

 

Władimir Putin opowiedział o „ogromnych wyzwaniach", stojących przed Rosją.Rosja powinna godnie zmierzyć się z ogromnymi wyzwaniami historycznymi — powiedział prezydent Rosji Władimir Putin podczas wystąpienia na „Forum działań" Ogólnorosyjskiego Frontu Narodowego.  Jakimi? To ochrona życia Rosjan i wzrost liczebności naszego narodu, stworzenie nowej gospodarki, rozwój Arktyki, Dalekiego Wschodu i Syberii, jak zresztą wszystkich regionów naszego ogromnego kraju — powiedział rosyjski przywódca.Według Putina przed Rosją stoi wyzwanie przyszłości — zwrot ku technologiom, medycynie, edukacji. — Odgradzanie się od tych światowych tendencji lub próby podążania tylko za kimś to bez wątpienia nie nasz wybór, to nie może być nasz wybór — podkreślił prezydent. Zdaniem głowy państwa Rosja ma możliwości, by odzyskać kompetencje, w których kraj był zawsze „bezwarunkowym liderem".  Z pewnością znajdziemy się w posiadaniu nowych kompetencji, które są nam potrzebne do rozwoju. Co do tego nie ma wątpliwości. Powinniśmy być liderami w wiedzy, w intelekcie, w rozwoju społecznym i kulturowym — dodał polityk, zaznaczając jednocześnie, że Rosja nie powinna zbaczać z obranego kursu, inaczej wszystko trzeba będzie zaczynać od nowa. Rosyjski lider podkreślił również, że Rosja powinna zachować własną tożsamość i opierać się na swoich najlepszych tradycjach oraz przypomniał, że po rozpadzie Związku Radzieckiego Rosjanie słyszeli wiele „słodkich" słów, jednak tak naprawdę nikt  Rosji nie pomagał.   Budowaliśmy nasz nowy kraj i odbudowując silną, niepodległą Rosję nauczyliśmy się twardo bronić swoich interesów, uświadomiliśmy sobie potęgę i ciągłość naszej wspólnej historii, wartość naszych osiągnięć, trwałość naszej jedności — powiedział Putin, dodając, że „pozostało jeszcze bardzo dużo do zrobienia". Według prezydenta Rosjanie udowodnili, że mogą realizować marzenia i najbardziej ambitne plany oraz przechodzić najtrudniejsze próby. Prezydent przypomniał, że na początku 2000 roku przepowiadano rozpad Rosji, krach gospodarczy i wymieranie narodu.— Jednak my nie tylko zachowaliśmy integralność terytorialną i suwerenność Rosji, nie tylko pomyślnie przeszliśmy trudną drogę zmian, ale dokonaliśmy również prawdziwych przełomów na najważniejszych kierunkach rozwoju, zrobiliśmy ogromny krok naprzód zarówno w gospodarce i w sferze socjalnej, jak i pod względem zdolności obronnych kraju — podkreślił rosyjski przywódca. Władimir Putin wezwał obywateli, by chronili rosyjską państwowość i wolność, a także stabilność oraz pokój w społeczeństwie. Podkreślił, że jest to również zadanie dla niego jako prezydenta i kandydata na to stanowisko w nadchodzących wyborach.

 

* Rosyjska Duma Państwowa zaproponowała rosyjskim sportowcom, by zamiast flagi państwowej zakazanej przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) występowali pod flagą w kolorach wstążki świętego Jerzego. Pomysł został zgłoszony przez bobsleistę Aleksieja Wojewodę, któremu wcześniej odebrano dwa olimpijskie złote medale.Rosyjski bobsleista, a zarazem deputowany do Dumy Państwowej Aleksiej Wojewoda zaproponował rosyjskim sportowcom, aby na Igrzyskach Olimpijskich 2018 w południowokoreańskim Pjongczangu wykorzystali zamiast oficjalnych symboli państwowych i trójkolorowej flagi kolory wstążki świętego Jerzego i flagę świętego Jerzego. „A ja bym zrobił flagę świętego Jerzego i ozdobił naszą reprezentację wstążkami świętego Jerzego. Dlaczego by nie" — powiedział sportowiec. Jego zdaniem dane symbole zwycięstwa i męstwa obudziłyby ducha w rosyjskich sportowcach zmuszonych „pod wpływem czyjegoś strachu" do występowania na przyszłych Igrzyskach w charakterze neutralnych atletów.

 

Rosja wypracowuje środki na wypadek możliwego przedłużenia sankcji - oświadczył Pieskow.Moskwa wypracowuje środki i podejmuje działania zmierzające do zabezpieczenia interesów Rosji w kontekście możliwego przedłużenia polityki sankcyjnej — oświadczył rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow. Dziennikarze zapytali Pieskowa, czy podejmowane są jakieś działania w celu zabezpieczenia przed ewentualnymi nowymi sankcjami ze strony Zachodu w kontekście doniesień o tym, „że w związku z oczekiwanym sankcjami ze stron USA w Rosji może powstać specjalny bank obsługujący sektor obronny na bazie banku „Globus". „Rzeczywiście Moskwa wypracowuje i podejmuje działania zmierzające do zabezpieczenia naszych interesów w kontekście przedłużenia restrykcyjnych i sankcyjnych działań ze strony rozmaitych państw, których my nie przestajemy uznawać za bezprawne" — odpowiedział Pieskow. „Byłoby rzeczą niewłaściwą upublicznianie takich działań, nie będę tego robić" — dodał rzecznik rosyjskiego prezydenta.

 

* Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa w 2017 roku zapobiegła 23 zamachom terrorystycznym w Rosji, oświadczył dyrektor resortu Aleksander Bortnikow w wywiadzie dla „Rosyjskiej Gazety”.„W wyniku działań podjętych w ciągu ostatnich sześciu lat liczba przestępstw terrorystycznych w Rosji spadła praktycznie dziesięciokrotnie” — dodał. Szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa powiedział również, że od 2012 roku w Rosji skazano ponad 130 pracowników i agentów zagranicznych służb specjalnych, którzy próbowali infiltrować różne sfery działalności państwa. Kolejnych 120 zagranicznych i międzynarodowych organizacji pozarządowych działających na rzecz wywiadu innych państw przerwało w kraju swoją działalność. Bortnikow zaznaczył, że Rosja wielokrotnie była obiektem wrogich ataków obcych państw, a dla niektórych jej zniszczenie pozostaje obsesją. „Wróg próbował pokonać nas albo w otwartej bitwie, albo przy pomocy zdrajców wewnątrz kraju, z ich pomocą zasiać niezgodę, podzielić naród, paraliżować zdolność państwa do reagowania na czas i skutecznie reagować na pojawiające się zagrożenia” — powiedział. Według szefa FSB agencje bezpieczeństwa powinny we właściwym czasie ujawniać plany wroga, uprzedzać jego działania i odpowiednio reagować na wszelkie ataki. Ponadto w ciągu ostatnich pięciu lat FSB zapobiegła przestępstwom, które mogłyby wyrządzić Rosji straty ekonomiczne na ponad 900 miliardów rubli. Prawie 13 tysięcy osób zostało skazanych za takie przestępstwa, w tym za przypadki korupcji. „Wśród nich są urzędnicy federalni, przedstawiciele korpusu gubernatorskiego, szefowie kilku ministerstw i resortów, państwowych korporacji, przedsiębiorstw i instytucji” — dodał szef FSB. Podkreślił, że taka praca będzie kontynuowana „niezależnie od pozycji i rangi”. Bortnikow powiedział również o konfrontacji zagrożeniom ze strony Ukrainy. Rosja podejmuje działania mające na celu „ograniczenie koordynowanych przez Zachód działań dywersyjnych oraz terrorystycznej działalności jej służb specjalnych”, a także blokuje próby nacjonalistów i ekstremistów nawiązania kontaktów z ludźmi mającymi te same poglądy w Rosji. Zaznaczył, że w latach 2016-2017 na Krymie zneutralizowano trzy grupy dywersyjno-terrorystyczne. Według dyrektora FSB obecnie jednym z priorytetów jest wzmocnienie odcinków granicy z Ukrainą.

 

Białoruś nie porozumiała się z Rosją w sprawie ceny energii elektrycznej i od 2018 roku wycofuje się z jej zakupu - powiedział w środę w Mińsku minister energetyki Białorusi Władimir Potupczik. „Zakończyliśmy negocjacje z Rosją. Za ceny oferowane przez Rosję nie będziemy jej kupować, będziemy ją zastępować własną energią. Od 2018 roku wycofujemy się z importu energii elektrycznej" — powiedział białoruski minister na forum parlamentu.

 

Minister finansów Ukrainy Ołeksandr Danyluk poinformował, że Kijów potrzebuje kolejnych kredytów do spłacenia długów.Urzędnik powiedział o tym w wywiadzie dla gazety „Prawda ekonomiczna". Według słów Danyluka wyjście na międzynarodowe rynki kredytowe pozwoli Kijowowi na łatwiejsze spłacenie długów zagranicznych w latach 2019-2020. Minister także podkreślił, że jednym z kluczowych kroków resortu stała się emisja euroobligacji, które będą kosztować Ukrainę drożej w przypadku zawieszenia programu MFW. Wcześniej Danyluk oznajmił, że Ukraina liczy na otrzymanie w 2018 roku więcej niż dwóch transzy od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, dodając, że Kijów będzie w stanie spełnić pozostałe wymogi programu. 

 

USA i ich sojusznicy po niepowodzeniu w demokratyzacji Ukrainy spodziewają się demontażu ukraińskich struktur władzy.Na posiedzeniu rady szefów organów bezpieczeństwa i służb specjalnych WNP oznajmił to dyrektor Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji Siergiej Naryszkin.  „Po beznadziejnej realizacji scenariusza z tak zwaną demokratyzacją Ukrainy  najważniejsze oczekiwania USA i szeregu ich lojalnych sojuszników dotyczą stopniowego demontażu obecnych narodowych systemów rządów" — cytuje RT Naryszkina. Według niego obecnie ich wysiłki w państwach WNP „mają na celu ingerencję w procesy demokratyczne w sprawach wewnętrznych suwerennych państw". Podkreślił także, że Zachód faktycznie rozpętał wojnę hybrydową przeciwko państwom WNP. „Skala pracy realizowanej przez Zachód pozwala na mówienie o niewypowiedzianej wojnie hybrydowej, którą USA prowadzą przeciwko naszym państwom" — dodał.

 

Rządząca partia Niemiec CDU skrytykowała ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenkę za niewystarczające wysiłki na rzecz walki z korupcją, pisze Bild.„Petro Poroszenko powinien zdecydować się, czy chce być prezydentem, czy oligarchą” — cytuje gazeta przewodniczącego Komisji Bundestagu ds. Polityki Zagranicznej Norberta Rettgena. Według niego Ukraina musi podjąć drastyczne środki, aby zatrzymać „szerzącą się korupcję”, która, jak zauważył parlamentarzysta, „zaczyna się od przywództwa kraju”. Poroszenko jest krytykowany także za to, że jego fortuna wciąż rośnie, chociaż w 2014 roku publicznie obiecał sprzedać swoją firmę Roshen, wspomina Bild. Niemniej jednak działalność ukraińskiego prezydenta nadal wykazuje tendencję do ekspansji, pisze gazeta. Deputowany Parlamentu Europejskiego Elmar Brock w komentarzu dla Bild również wyraził opinię, że ukraińskie władze nie poświęcają wystarczającej uwagi walce z korupcją. „Nie ma kompleksowej realizacji antykorupcyjnych środków” — uważa. Jak powiedział gazecie komisarz ds. europejskiej polityki sąsiedztwa i negocjacji akcesyjnych Johannes Hahn, sukcesy Ukrainy w walce z korupcją, a także zwiększenie przejrzystości i otwartości w zamówieniach publicznych i sprzedaży mienia państwowego nie wystarczą. W przyszłym tygodniu na Ukrainę pojedzie przedstawiciel Berlina i Unii Europejskiej, który powinien wyjaśnić Poroszence „całą powagę sytuacji”, pisze Bild.

 

Krymscy deputowani są gotowi zwrócić się do zagranicznych parlamentarzystów, którzy poparli rezolucję Zgromadzenia Ogólnego ONZ ws. Krymu i zaprosić ich na półwysep, aby zapoznali się z rzeczywistą sytuacją w regionie. Poinformował o tym przewodniczący parlamentu Krymu Władimir Konstantinow.Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło we wtorek większością głosów  ukraińską rezolucję, potępiającą mające rzekomo miejsce łamanie praw człowieka na Krymie i jakoby „nielegalne wprowadzenie przez Federację Rosyjską praw, jurysdykcji i zarządzania" na półwyspie. Rezolucja „uporczywie wzywa"  Rosję  do wypełnienia 12 zaleceń, aby „jak najszybciej położyć kres wszystkim naruszeniom i łamaniu praw człowieka wobec mieszkańców Krymu". Dokument poparło 70 państw, 26 opowiedziało się przeciw, a 76 wstrzymało się od głosu. Do krajów, które poparły inicjatywę, należy większość państw europejskich i Stany Zjednoczone. Władimir Konstantinow poinformował, że krymscy parlamentarzyści „bardzo negatywnie"  zareagowali na uchwalenie rezolucji przez Zgromadzenie Ogólne ONZ.  „Deputowani do parlamentów różnych państw uchwalali rezolucję, jednak żaden z nich nie był na Krymie, mówią o jakiś zatrzymaniach, łamaniu praw człowieka. To po prostu śmieszne, Krym jest obecnie jednym z najbezpieczniejszych regionów. Prawa człowieka są łamane, ale na Ukrainie, przy czym tak często, że jest to skrzętnie ukrywane" — podkreślił polityk. Szef republiki Siergiej Aksionow oświadczył z kolei, że antyrosyjska rezolucja ONZ ws. Krymu rozsiewa propagandowe mity Kijowa odnośnie sytuacji na półwyspie.  „Ta rezolucja nie jest odzwierciedleniem ani rzeczywistej sytuacji na Krymie, ani opinii Krymian. Terrorystyczny reżim kijowski w ogóle nie ma żadnego prawa mówić o prawach człowieka. Uważam, że tego typu rezolucje podważają autorytet ONZ" — napisał Aksionow na swoim Facebooku. Według niego istnieją tylko „dwa czynniki, które rzeczywiście mają znaczenie dla wszystkich kwestii, związanych z Krymem". „Jest to po pierwsze  wolny wybór Krymian, którego dokonali w marcu 2014 roku. Po drugie, to potęga Sił Zbrojnych Rosji" — podkreślił Aksionow. Politolog, wicedyrektor Narodowego Instytutu Rozwoju Współczesnej Ideologii Igor Szatrow w wywiadzie dla radia Sputnik wyraził opinię, że ta rezolucja to dokument koniunkturalny.„Dokument nosi charakter rekomendacji, chociaż zaleceń tej rezolucji nie da się brać na poważnie. Dokument poparło 70 państw, jednak większość krajów zagłosowało albo przeciwko,albo wstrzymało sie od głosu, a niektóre w ogóle nie brały udziału w głosowaniu. Ta rezolucja jest  opinią przedstawicieli konkretnych państw, którzy znajdują się obecnie w ONZ.Dlatego wydaje mi się, że jest to dokument koniunkturalny. Petro Poroszenko podjął tę kwestię po to, aby o sobie przypomnieć, przypomnieć o problemach Ukrainy, które istnieją rzekomo z winy Rosji. Ukraiński prezydent wykorzystuje wszystkie instrumenty, które mu pozostały. Jest to polityka utrzymywania się u władzy i utrzymania własnej pozycji w aktywnej przestrzenii politycznej. Poroszenko próbuje wciągnąć w rozwiązywanie własnych problemów jak najwięcej państw, wykręcić wszystko kota ogonem, nazywając białe czarnym. Potrafi wprowadzić wielu ludzi w błąd, jednak wydaje mi się, że sam już się w tym wszystkim zaplątał. W tej sytuacji można mu tylko współczuć" — powiedział Igor Szatrow.    

 

Pomimo sankcji i niekończących się skandali „jądrowych” Korea Północna, zdaniem ekspertów, pozostaje jednym z największych producentów i dostawców broni na świecie.Broń tradycyjnie jest jednym z najważniejszych źródeł dla budżetu KRLD. I chociaż krajowi oficjalnie zabroniono jej eksportowania, nikt nie zamknął nielegalnych kanałów. Tym bardziej, że północnokoreańskie uzbrojenie cieszy się bardzo dobrym popytem w tak zwanych krajach trzeciego świata, zwłaszcza tych, które same są objęte embargiem i nie mogą legalnie kupić pocisków i pistoletów od innych dostawców. W ten sposób, jak twierdzą eksperci, zapędzając kolejne państwo do blokady gospodarczej i umyślne robiąc z niego „wyrzutka”, Stany Zjednoczone faktycznie rozszerzą listę potencjalnych „klientów” KRLD. „Po wprowadzeniu sankcji bardzo trudno jest wyśledzić te dostawy — zaznacza ekspert wojskowy, specjalista ds. Korei Północnej i Iranu Jurij Ljamin. — Korea Północna nie przestała handlować bronią, ale w tym samym czasie nauczyła się dobrze maskować wszystko, co jest związane z tym procesem. Oczywiście kupujący również niczego nie rozgłaszają. Tak naprawdę wprowadzając ograniczenie wobec tych czy innych krajów, Amerykanie pośrednio formują rynek broni dla KRLD, w dodatku praktycznie nieograniczony”.I choć roczny wymiar nieformalnego eksportu broni Korei Północnej szacowany jest przez ekspertów na ponad 100 milionów dolarów, realnej skali handlu nikt nie zna — wszystkie transakcje zawierane są na poziomie dwustronnych umów między KRLD a zainteresowanym krajem w ścisłej tajemnicy.„Klientów Korei Północnej przyciąga niska cena, nie najgorsza skuteczność i praktycznie nieograniczona ilość koreańskiej broni — zaznacza zastępca dyrektora rosyjskiego Centrum Analiz Strategii i Technologii Konstantin Makijenko. — Ten kraj sprzedaje prawie wszystko, co produkuje — począwszy od karabinów maszynowych i kończąc na wieloprowadnicowych systemach rakietowych. Większość systemów strzeleckich to klony radzieckich kałasznikowów lub klony chińskich klonów, które zostały skopiowane z radzieckich”. Korea Północna obficie produkuje broń piechoty, w tym wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe i artylerię, przeciwpancerne systemy rakietowe, karabiny maszynowe, granatniki i amunicję do tego wszystkiego. Wiadomo, że Syria kupowała od Koreańczyków pociski do 130-milimetrowej artylerii. Osobno należy również opowiedział o technologiach rakietowych, z którymi Korea Północna zajęła na rynku zbrojeń unikalną pozycję. W latach 80. północnokoreańscy specjaliści byli w stanie samodzielnie skopiować radziecki kompleks operacyjno-taktyczny P-17 „Elbrus” z rakietą balistyczną 8K14. Prototypy zakupiono od Egiptu. Sklonowane rakiety zostały szybko wystawione na sprzedaż, przy czym znane są fakty dostaw całych linii montażowych dla nich. Kopie „Scudów” od Korei Północnej kupowały takie państwa, jak Iran, Syria, Jemen. Zasięg pierwszych modeli nie przekraczał 300 kilometrów, ale potem Koreańczycy zwiększyli go nawet do 600 kilometrów, a w końcu stworzyli pocisk średniego zasięgu „Rodong”, zdolny do dostarczania ładunku na odległość 1300 kilometrów. Produkty te mogą być wyposażone w konwencjonalną, nuklearną lub chemiczną głowicę. Sytuacja jest interesująca, ponieważ z powodu międzynarodowych porozumień najwięksi producenci systemów rakietowych nie mogą sprzedawać systemów o zasięgu ponad 300 kilometrów. Pjongjang zaś ze względu na jego izolację nie podlega porozumieniom i dla wielu krajów rzeczywiście stał się monopolistą w tej dziedzinie.Pociski antyrakietowe i systemy artyleryjskie wyprodukowane prawdopodobnie przez Koreę Północną zostały nie raz zauważone na okrętach wojskowych Mjanmy. Oficjalnie nic się nie mówiło o dostawach, ale na zewnątrz one nie różnią się od tych, które są instalowane na północnokoreańskich kutrach.Taniość północnokoreańskiej broni wynika z dużej masowości jej produkcji dla jej armii. KRLD faktycznie zawsze stoi „na wojennych szynach”. Ponadto nie ma problemów z zasobami. Kraj ten jest bogaty w rudę i złoża węgla, złoża ziem rzadkich, które są potrzebne do produkcji elektroniki. Jeśli chodzi o geografię, głównymi nabywcami północnokoreańskiej broni są te kraje, z którymi łatwiej jest porozumieć się bez pośredników i rozgłosu. Na liście tradycyjnych partnerów KRLD jest Iran, Syria, Kuba, Libia, Jemen, Egipt, Uganda, Kongo, a także wiele innych państw. Ponadto broń była sprzedawana do pozapaństwowych organizacji zmilitaryzowanych, w szczególności ruchom Hamas i Hezbollah.  „Korei Północnej po prostu bardzo potrzebna jest waluta. A co oni mogą zaoferować światu, z wyjątkiem węgla dla Chin i taniej siły roboczej? Tylko broń. Ich klienci to kraje trzeciego świata, tak zwane państwa zbójeckie, zaduszane sankcjami USA i będące w blokadzie gospodarczej. Albo nierzadko formacje pozarządowe, takie jak opozycja zbrojna, prywatne firmy wojskowe i tak dalej” — powiedział Makijenko. Broń przewożona jest głównie drogą morską — lotnictwo jest niewygodne ze względu na fakt, że w celu tankowania często trzeba zatrzymywać się w krajach trzecich. Jest to niebezpieczne — samolot możne być przeszukany i zatrzymany. Ze statkami jest łatwiej, zwłaszcza tych, które płyną pod banderą KRLD.  „Zatrzymanie statku pod banderą Korei Północnej na wodach międzynarodowych nie jest tak łatwym zadaniem, taka próba może prowadzić do dużych kłopotów, ponieważ Koreańczycy ostro bronią swojej suwerenności. Jeśli statek płynie bezpośrednio z KRLD do kraju przeznaczenia, to jego zatrzymanie w celu sprawdzenia towaru może zostać odebrane jako akt agresji przeciwko Korei Północnej ze wszystkimi tego konsekwencjami” — zaznaczył Ljamin.

 

* Była prezydent Argentyny, Cristina Fernández de Kirchner, jest oskarżona o zdradę ojczyzny. Zarzucono jej  kontrakt z Iranem na korzystne dostawy ropy w zamian za zaniechanie śledztw w sprawie  osób odpowiedzialnych za ataki na żydowskie obiekty w Buenos Aires w 1992 i 1994 roku. Jednakże dwa tygodnie temu najpierw amerykańskie FBI dostarczyło analizę DNA, która zniszczyła cały zarzut wobec Iranu i Hezbollahu.  Zaraz potem były dyrektor generalny Interpolu Ronald Noble oświadczył, że jest też gotów zeznać przed argentyńskim  wymiarem sprawiedliwości że jego organizacja nie została nigdy poproszona przez rząd pani Kirschner o anulowanie nakazów aresztowania wobec podejrzanych z Iranu. Nie ma zatem podstaw do oskarżenia byłej prezydent o zdradę. Ćwierć wieku po fakcie ujawniono jak głębokie były manipulacje policji i sędziów w tej sprawie . Dziś nadal nic nie wiadomo o tych atakach i późniejszej roli pani prezydent  w dochodzeniu.

 

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda wygłosił specjalne oświadczenie w Pałacu Prezydenckim. Wprowadzamy w Polsce bardzo dobre rozwiązania, które będą służyły usprawnieniu wymiaru sprawiedliwości, ludzie odzyskają wiarę w sprawiedliwość, polskie sądy i wymiar sprawiedliwości; sędziowie nie są nadzwyczajną kastą, oświadczył Prezydent RP Andrzej Duda. Te ustawy bardzo różnią się od tych, które zawetowałem w lipcu, dodał. Andrzej Duda nie odniósł się do dzisiejszej decyzji KE dotyczącej Polski, aczkolwiek jest jasne że Komisja Europejska zdecydowała dzisiaj o uruchomieniu art. 7.1 w stosunku do Polski.

 

Powiernictwo Kresowe planuje "ofensywę wyzwoleńczą dla majątków polskich na Kresach od Bugu aż po Dniepr".O ile ostatnie dwa lata aktywności Powiernictwa Kresowego i działalności Kresowian w ogóle na tym polu były rodzajem logistyczno-organizacyjnych przygotowań do bitwy, to dziś mamy już do czynienia z sytuacją, kiedy oddziały stanęły na pozycjach – stwierdza Konrad Rękas, przewodniczący tego stowarzyszenia Nasze pozwy, kontrolnie, jako tacy nasi harcownicy, pojawiły się w sądach ukraińskich i dobrze zbadały nastawienie ukraińskiego wymiaru niesprawiedliwości wobec uzasadnionych roszczeń strony polskiej. Przez ten czas udało się nam zebrać nie tylko potężną kwerendę dokumentacyjną, w tej chwili obejmującą ponad 6,5 tysiąca materiałów konkretnych, wycenionych roszczeń dotyczących nieruchomości różnego typu — domów, posiadłości ziemskich, gospodarstw, dawnych małych i średnich warsztatów i zakładów wytwórczych a także wielkich posiadłości ziemskich i rolno-przemysłowych. To materiał przygotowany z opiniami prawników europejskich. Czekają w tej chwili tylko na kolejne nieprzyjazne przyjęcie, bo w tej chwili tylko takiej się spodziewamy reakcji ze strony ukraińskiej, jak na przykład nie dawanie biegu złożonym legalnie pozwom. Wszystko to daje nam już w tej chwili doskonałą amunicję do przeprowadzenia pierwszego ostrzału przez Strasburg, postawienia sądom ukraińskim, administracji ukraińskiej zarzutu przewlekłości i celowego komplikowania własnych procedur sądowych, a to może oznaczać nałożenie na Ukraine  stosownych kar. Oto to, do czego wykorzystaliśmy te ostatnie 12 miesięcy, a strona ukraińska spożytkowała je na wmawiane własnym obywatelom, że restytucji nie będzie, więc zmarnowała ten czas. Ukraińcom nie uda się ukryć, ani zniszczyć dokumentacji archiwalnej. Nie udało im się w żaden sposób powstrzymać Powiernictwa mimo wykorzystania do tego sympatyków banderowskiej Ukrainy w polskiej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nie udało się znaleźć żadnych haków na Powiernictwo w toku postępowań skarbowych i podatkowych prowadzonych w Polsce. W tej chwili piłka jest po naszej stronie i z naszymi gotowymi tysiącami materiałów przeprowadzimy już zmasowaną ofensywę. Ofensywę wyzwoleńczą dla majątków polskich na Kresach od Bugu aż po Dniepr.

 

Niedawne spotkanie Su-35S i F-22 na niebie nad Syrią pokazało, że amerykański samolot znacznie ustępuje rosyjskiemu, pisze Business Insider.Głównym celem najbardziej zaawansowanego myśliwca Sił Powietrznych USA jest walka w powietrzu, gdy samoloty znajdują się w znacznej odległości od siebie. Jednocześnie jego główną zaletą jest słaba widoczność na radarach przeciwnika. To pozwala F-22 rozpocząć zdystansowaną bitwę na korzystnych dla amerykańskiego samolotu warunkach, czytamy w artykule. Jednak gdyby doszło do incydentu na niebie nad Syrią, F-22  nie miałby żadnej przewagi w hipotetycznej bitwie powietrznej, ponieważ pilot Su-35S widział go doskonale. Co więcej, rosyjski myśliwiec pod względem zwrotności przewyższa amerykańskiego konkurenta, zaznacza autor. Podczas przechwycenia amerykański F-22, u którego w celu niskiej widoczności radarowej cała broń znajduje się wewnątrz kadłuba, nie może zademonstrować jej swemu przeciwnikowi, w przeciwieństwie do tego samego Su-35S, podkreśla publikacja. Rosyjski myśliwiec przenosi więcej pocisków, które są umieszczone pod skrzydłem, a pilot może łatwo pokazać przechwyconemu samolotowi, że jest uzbrojony, po prostu kołysząc skrzydłami. Przy tym zadanie przechwytywania mogą wykonywać inne, mniej zaawansowane myśliwce Sił Powietrznych USA, podczas gdy samolot ten powinien wykorzystać swoją przewagę w ukryciu, pisze Business Insider, powołując się na opinię ekspertów. „Moim celem byłoby nieangażowanie się w zwrotną bitwę” — cytuje gazeta słowa podpułkownika Korpusu Piechoty Morskiej Davida Burke’a, latającego na F-22 i F-35.

 

Zagraniczni klienci ustawili się w kolejce po rosyjskie okręty po ich wykorzystaniu podczas operacji w Syrii.Oznajmił to prezes Zjednoczonej Korporacji Budowy Okrętów Aleksiej Rachmanow.   „Po syryjskiej kampanii (potencjalni zagraniczni klienci) ustawili się w kolejce. Mówię absolutnie poważnie. Po udowodnieniu efektywności broni wszyscy zrozumieli, że to nie są żarty" — powiedział Rachmanow na antenie radia „Echo Moskwy", nie podając, jakie dokładnie państwa interesują się wyrobami korporacji. Według niego pierwsze tradycyjne pytanie, które zadają zagraniczni partnerzy Zjednoczonej Korporacji Budowy Okrętów jest takie: „Czy wasza flota wykorzystuje te okręty czy statki?". „W razie pozytywnej odpowiedzi dialog postępuje o wiele szybciej. Biorąc pod uwagę to, że to wszystko działa, z większością naszych partnerów nawiązaliśmy zupełnie inny dialog " — podkreślił prezes.  „Do naszych tradycyjnych partnerów dołączyli ci, którzy z pewną dozą sceptycyzmu podchodzili do tego, co potrafimy i odpowiednio przestawili się z ogólnych dyskusji na kontakty, omawianie zakupu broni, którą chcieli lub nad zakupem której zastanawiali się" — podsumował Rachmanow. Okręty stałej grupy operacyjnej marynarki wojennej Rosji na Morzu Śródziemnym także zapewniają obronę przeciwlotniczą rosyjskiej bazy lotniczej Hmeimim i punktu zaopatrzenia materialno-technicznego marynarki wojennej Rosji w porcie Tartus. Poza tym dowożą środki materialne. Okręty stałej grupy operacyjnej marynarki wojennej Rosji na Morzu Śródziemnym także zapewniają obronę przeciwlotniczą rosyjskiej bazy lotniczej Hameimim i punktu zaopatrzenia materialno-technicznego marynarki wojennej Rosji w porcie Tartus. Poza tym dowozi środki materialne. 

 

Francuski system obrony przeciwlotniczej już został rozmieszczony w Gruzji. Oznajmił to dzisiaj minister obrony Lewan Izoria na posiedzeniu komisji parlamentarnej. Porozumienia między Gruzją i Francją w sprawie zakupu systemu obrony przeciwlotniczej zostały podpisane jeszcze latem 2015 roku. W bieżącym roku minister złożył kilka wizyt we Francji, gdzie przeprowadził rozmowy z partnerami na ten temat i obejrzał fabryki produkujące systemy przeciwlotnicze. „Kupiliśmy sprzęt techniczny, który już znajduje się w Gruzji…  Zrobimy wszystko co możliwe, by w ramach pierwszej fazy współpracy nasza przestrzeń powietrzna była lepiej zabezpieczona, jesteśmy gotowi kontynuować pracę nad drugą fazą z naszymi francuskimi partnerami" — oznajmił minister. Dodał, że druga faza przewiduje przeszkolenie przez stronę francuską gruzińskich oficerów, którzy będą dowodzić obroną przeciwlotniczą. 

 

* Pojawiły się informacje o wybuchu epidemii kampylobakteriozy w 17 stanach USA.Odpowiedni komunikat jest opublikowany na rosyjskiej stronie Rospotriebnadzor.  „Według informacji Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) od 13 grudnia 2017 roku w 17 stanach USA rejestrują wybuch kampylobakteriozy. Według stanu na 13 grudnia zarejestrowano 97 przypadków zachorowań, 22 osoby (24%) zostały umieszczone w szpitalach" — czytamy w komunikacie.  Początek epidemii przypada na 17-23 października — podkreślił resort. Wyniki badań laboratoryjnych i epidemiologicznych świadczą, że tydzień przed zachorowaniem 98% pacjentów miało kontakt ze szczeniakami sprzedawanymi przez sieć sklepów Petland. Wykryty u chorych szczep bakterii cechuje wysoka odporność na kilka antybiotyków.  Rospotriebnadzor zwraca na to uwagę rosyjskich obywateli i prosi ich o uwzględnienie tej informacji przy planowaniu wyjazdów. Kampylobakteriozy to grupa infekcji bakteryjnych. Przebieg choroby u człowieka przypomina ostre choroby infekcyjne z porażeniem przewodu pokarmowego i tendencją do rozwoju sepsy oraz porażenia różnych organów i układów. Do klinicznych przejawów zalicza się porażenie układu nerwowego, układu mięśniowo-szkieletowego oraz układu krążenia. 

 

* Narodowy Instytut Zdrowia USA poinformował o zniesieniu zakazu prowadzenia eksperymentów z organizmami chorobotwórczymi.„Badanie jest ważne, bo pomoże nam w zidentyfikowaniu, zrozumieniu i rozwoju strategii i skutecznych środków profilaktyki przeciwko szybko ewoluującym organizmom chorobotwórczym stwarzającym zagrożenie dla zdrowia społeczeństwa" — czytamy w oświadczeniu instytutu. Badanie, w którego ramach odbywały się eksperymenty z mutacjami powodującymi nowe działanie, w tym z wirusami grypy, atypowego zapalenia płuc i wirusem MERS zostało wstrzymane przez amerykański rząd w 2014 roku. Zakaz został wprowadzony po szeregu incydentów z niewłaściwym traktowaniem potencjalnie niebezpiecznych organizmów chorobotwórczych w laboratoriach rządowych". Podkreśla się, że praca z trzema wirusami będzie kontynuowana, jeśli eksperci postanowią, że korzyści przewyższają ryzyko. „Spoczywa na nas odpowiedzialność, by przekonać się, że badania związane z organizmami patogenicznymi są przeprowadzane odpowiedzialnie i że bierzemy pod uwagę potencjalne ryzyko dla bezpieczeństwa biologicznego i ochrony biologicznej związane z takim badaniem" — oznajmił dyrektor instytutu Francis Collins.

 

Geofizycy z Uniwersytetu Rutgersa w Stanach Zjednoczonych odkryli, że pod amerykańskim stanem Vermont znajduje się ogromny „balon" z rozgrzanych skał, który stopniowo podnosi się na powierzchnię.Zdaniem specjalistów w przyszłości może się on przyczynić do powstania  wulkanu  w dość stabilnym sejsmicznie regionie. Informuje o tym czasopismo Science Alert. Naukowcy wykorzystali system Earthscope — sieć składającą się z ponad tysiąca urządzeń rejestrujących aktywność sejsmiczną na całym kontynencie północnoamerykańskim — i wykryli anomalię termiczną, która była gorętsza o setki stopni Celsjusza niż magma z sąsiedniego obszaru w górnym płaszczu Ziemi.  „Pęcherz" o średnicy 400 km znajduje się na głębokości 200 km bezpośrednio pod centralną częścią stanu Vermont oraz zachodnim obszarem stanu New Hampshire oraz Massachusetts. Ponieważ w tym regionie nie ma aktywnych wulkanów, naukowcy uważają, że jest to stosunkowo niedawne zjawisko geologiczne, chociaż może ono trwać nawet przez kilkadziesiąt milionów lat.   „Balon" z rozgrzaną magmą może w końcu dotrzeć do powierzchni Ziemi i doprowadzić do pojawienia się wulkanów. Dojdzie do tego za około 50 mln lat.    

 

W sezonie chorób dróg oddechowych obniżyć ryzyko zarażenia przeziębieniem lub grypą pomaga duża ilość witaminy D. Naukowcy oświadczyli, że osoby z niedostatkiem witaminy D koniecznie powinny zatroszczyć się o jej uzupełnienie.Wiodący specjalista przeprowadzonego niedawno badania, profesor Adrian Martino z Londyńskiego Uniwersytetu Królowej Marii poinformował o tym, że witamina D pomaga nie zachorować na grypę i przeziębienie. Według danych przedstawionych w raporcie badawczym, regularne spożywanie witaminy D pomaga dwukrotnie zmniejszyć ryzyko powstania infekcji. Naukowcy stwierdzili, że pod wpywem danej witaminy w drogach oddechowych aktywują się substancje, wywołujące antywirusowy i antybakterialny efekt. Przejawia się to szczególnie mocno u ludzi, których organizm wcześniej cierpiał na deficyt witaminy D. Według słów Martino, w celu obrony przed przeziębieniem należy spożywać produkty bogate w witaminę D. Najlepszym źródłem tej witaminy są produkty pochodzenia zwierzecego: rybi tłuszcz, śledź, sardynki, tuńczyk, jajka kurze, mleko i nabiał. "W państwach z niskim poziomem promieniowania ultrafioletowego konieczne jest dodawanie niskich dawek witaminy D do żywności, aby ochronić ludność przed sezonowymi infekcjami dróg oddechowych" – uważa autor badania.  

 

*Artiom Akszyncew, pracownik naukowy Instytutu Problemów Wodnych Rosyjskiej Akademii Nauk i lider społeczności akademickiej Ekos, w rozmowie ze Sputnikiem opowiedział o najważniejszym problemie zagrażającym ludzkości. Obalił też kilka mitów o ekologii. Najważniejszym ekologicznym problemem nie są odpady z tworzyw sztucznych i globalne ocieplenie. Jest nim przeludnienie – powiedział naukowiec. – Cztery miliardy ludzi idzie spać o głodnym żołądku, a zapas wody pitnej jest bardzo ograniczony – dodał. Jego zdaniem, są ekolodzy i futurolodzy, a wśród nich wielu wpływowych naukowców z międzynarodowej organizacji społecznej Klub Rzymski, którzy tworzą prognozy dotyczące przyszłości ludzkości przy pomocy specjalnych modeli, aby zrozumieć, kiedy nadejdzie krytyczny moment. Według nich może to nastąpić za mniej niż 100 lat.  Sądzę, że gdy liczba mieszkańców naszej  planety osiągnie 12 miliardów, właśnie wówczas dojdzie do globalnej katastrofy – prognozuje ekolog. Jeśli nic nie zostanie zrobione w tym celu, aby rozwiązać problem przeludnienia, taki scenariusz rozwoju wydarzeń faktycznie może się spełnić, jak podkreślił Artem Akszyncew. Ludzkość powinna przyznać, że możliwości fizyczne, biologiczne i ekologiczne Ziemi nie są bezgraniczne i że nie może ona pomieścić więcej ludzi niż może pomieścić. Rozmówca Sputnika obalił też popularne obecnie mity związane z ekologią. Jego zdaniem nie ma globalnego ocieplenia, chodzi raczej o zmiany klimatyczne. Klimat nieustanie się zmienia, żyjemy w epoce interglacjału. W historii Ziemi było co najmniej 8  poważnych  okresów lodowcowych. Czyli logiczne jest założenie, że będzie 9 – powiedział Akszyncew. Jego zdaniem jest wiele zdjęć, na których uwieczniono topnienie lodów lub to, jak w niektórych krajach wzrosły lub spadły temperatury. Jednak – jak podkreślił – są to naturalne procesy, bo ma miejsce zmiana cyklów aktywności. Temperatura Ziemi jest bardzo uzależniona od cyklów aktywności Słońca, bardzo zależy od aktywności wulkanów, od wszelkiego rodzaju emisji metanu z wnętrza Ziemi. Niewątpliwie mamy do czynienia z antropogenicznym wpływem w tym przypadku, ale w ujęciu procentowym nie jest on zbyt duży – dodał. W ciągu ostatnich 100 lat ludzkość najbardziej wpływała na środowisko. Człowiek zaczął negatywnie wpływać na środowisko już około 50 tys. lat temu, czyli gdy ludzkość naruszyła jedną z podstawowych zasad naszego świata, twierdzi ekolog. Chodzi o obszar występowania gatunku. Gdy opuściliśmy nasze pierwotne siedlisko, zaczęliśmy niszczyć ekosystemy. Nasz gatunek przyczynił się do znikania różnych gatunków istot żywych – wyjaśnił Akszyncew. Jednak zdaniem ekologa twierdzenie, że człowiek poważnie wpływał na środowisko przez ostanie 100 lat, jest niewłaściwe. Zmiany zachodzą ciągle. Przez dziesięciolecia w wyniku rozwoju technologii, ludzkość ma więcej instrumentów wpływów, ale zaczęła bardziej rozsądnie z nich korzystać. Wyspy ze śmieci jako takie nie istnieją, twierdzi naukowiec. Ale mamy do czynienia z plamami śmieciowymi — odpadami z tworzyw sztucznych, które rozkładają się i zamieniają się w galaretowatą substancję.  Plastik w  ekstremalnych warunkach, którym jest dla niego słona woda, oraz pod wpływem silnego promieniowania ultrafioletowego, czyli słońca, zaczyna się rozkładać – powiedział Akszyncew. Jak dodał, w słonej wodzie dochodzi do tego szybciej – w ciągu roku ocean może „przetrawić” plastikową butelkę.

 

W 2018 roku znana na cały świat osoba poniesie straszną śmierć.Szamanizm dotarł do nas z odległej starożytności, kiedy to człowiek żył blisko przyrody i uważał ją za bóstwo. Szamani żyjący w naszych czasach wykorzystują doświadczenie swoich odległych przodków i współczesną wiedzą. Akim Bujan jest szamanem z miejscowości Kyzył w republice Tuwy. Legenda niesie, że potrafi podporządkowywać sobie siły przyrody, wywoływać burze i pioruny. W swojej przepowiedni na 2018 rok Bujan ostrzega, że nad znaną na cały świat osobą zawisła groźba śmierci. „W 2018 roku na oczach tysięcy ludzi gromowierżec (bóg piorunów) odbierze życie znanej na cały świat osobie" — prorokuje szaman. Piorun uderzy w niego w czasie przemówienia. Akin Bujan nie wymienia nazwiska znanej osoby, której zgotowano tak straszliwą śmierć,.

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31