Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4048 postów 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 5 grudnia 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1089) Saleh zabity, Saakaszwili pojmany, Olimpiada bez Rosji… Zapraszam na serwis bieżących informacji i komentarzy z kraju i ze świata.

 

* Były prezydent Jemenu Ali Abdullah Saleh został zabity podczas ewakuacji z Sany, stolicy kraju, na obszarze będącym pod kontrolą sił powietrznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Opancerzony pojazd, którym Saleh uciekał z Sany został ostrzelany przez koalicję pod kierownictwem Saudów, w wyniku czego poniósł śmierć on, wiceprezydent Aref Zoka oraz Yaser al-Awazi, sekretarz naczelny partii Generalny Kongres Ludowy. Natomiast według korespondenta Russia Today Saleh miał znajdować się w siedzibie partii w momencie, kiedy został zabity. Potwierdzać to miały zdjęcia ze zniszczonego biura (w innej wersji – domu) prezydenta.Doradca medialny Jemeńskiej Najwyższej Rady Politycznej Ahmed al-Habishi ogłosił, że były prezydent Republiki Jemenu Ali Abdullah Saleh został zabity na obszarze znajdującym się pod kontrolą sił powietrznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Według doniesień, samoloty należące do saudyjskiej koalicji dokonały nalotów na pozycje Saleha. Al-Habishi dodał również, że jemeńskie MSW wyda oświadczenie w sprawie śmierci byłego prezydenta i osób mu towarzyszących oraz, że pogłoski o śmierci Mohammada Abdullaha al-Quosiego, pro-salehyjskiego ministra spraw wewnętrznych są niepotwierdzone. O śmierci Saleha w eksplozji poinformowała kontrolowana przez Hutich jemeńska stacja radiowa. Z kolei Reuters podawał, że na nagraniu zamieszczanym i kopiowanym w internecie przez sympatyków Houthi widać ciało Saleha niesione na czerwonym dywanie, z roztrzaskaną głową. Agencja zaznacza jednak, że jego prawdziwość nie została jeszcze zweryfikowana. Natomiast saudyjska telewizja al-Arabija podawała, że były prezydent zginął ostrzelany przez Houthich. Istotnie, w ostatnich dniach zaznaczyły się dość silne tarcia między stronnictwem Saleha a zajdyckim (szyickim) ruchem powstańczym Houthi. Od 29 listopada dochodziło nawet do starć zbrojnych miedzy oboma stronnictwami – także w stolicy Jemenu, Sanie. Warto jednak przypomnieć, że choć obie siły walczyły ze sobą w przeszłości, to były w stanie się zjednoczyć przeciwko wspólnemu zagrożeniu – inwazji Saudyjczyków. Jak dotąd pogłoski, jakoby śmierć byłego prezydenta była winą Houthi nie mają poparcia w dowodach. Choć źródła związane z saudyjską koalicją próbują oskarżać Houthich tudzież jemeńskie komitety ludowe o zabicie Saleha, wiele faktów wskazuje, że został on zgładzony wskutek zdrady renegatów jemeńskich, kooperujących z Saudyjczykami.

 

* Ukraińska bezpieka pojmała dziś w Kijowie Micheila Saakaszwili.  Były prezydent Gruzji jest podejrzewany o „współdziałanie z uczestnikami organizacji przestępczych i ukrywanie ich działalności” oraz o „pracę na rzecz obalenia władzy państwowej.” – przekazało biuro prasowe Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Według deputowanego do Rady Najwyższej Siergieja Berezenki, prokurator generalny Jurij Łucenko ma wystąpić z oświadczeniem o źródłach finansowania demonstracji przed parlamentem, gdzie brał udział były prezydent Gruzji wraz ze swoją partią.Wcześniej Saakaszwili wraz ze swoimi zwolennikami zorganizował demonstrację w Kijowie, domagając się impeachmentu obecnego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Podczas demonstracji Saakaszwili wzywał Ukraińców do zebrania się w następną niedzielę na Placu Wolności, jeśli władze kraju nie podejmą do tej pory decyzji o impeachmencie prezydenta i utworzeniu Sądu Antykorupcyjnego. Wartym odnotowania jest fakt, że podczas demonstracji pojawiła się wśród flag symbolika OUN-UPA.  Dzisiaj rano do mieszkania Saakaszwilego przybyli z nakazem rewizji funkcjonariusze Prokuratury Generalnej i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Były prezydent Gruzji wszedł na dach siedmiopiętrowego bloku i groził, że skoczy z niego w dół. Przed blokiem zebrali się zwolennicy Saakaszwilego, którzy próbowali dostać się do budynku zagrodzonego przez funkcjonariuszy siły specjalnych. Aktywiści wykorzystali kontenery na śmieci aby staranować funkcjonariuszy Specnazu. Ukraińskie media donosiły pod koniec listopada, że władze postanowiły do końca roku deportować Saakaszwilego, któremu wcześniej zostało odebrane ukraińskie obywatelstwo. Na początku grudnia były prezydent Gruzji twierdził, że może zostać wygnany już w najbliższym czasie i w takim wypadku preferowałby powrót do Gruzji (gdzie jest ścigany listem gończym za nadużycia) niż wydalenie do Europy. Wcześniej Saakaszwili twierdził, że ma prawo legalnie pozostać na terenie Ukrainy do 1 marca.

 

*Międzynarodowy Komitet Olimpijski podjął decyzję w sprawie udziału rosyjskich sportowców w Olimpiadzie 2018 w Pjongyangu.W Lozannie odbyło się posiedzenie MKOl w sprawie losów rosyjskiej reprezentacji na przyszłorocznej Olimpiadzie w Korei Południowej. Decyzja: Rosyjscy sportowcy wezmą udział w Olimpiadzie, ale pod neutralną flagą. W Igrzyskach mogą uczestniczyć tylko „czyści" rosyjscy sportowcy. MKOl podjął decyzję na postawie prac dwóch komisji. Jedna z nich, której przewodniczył Denis Oswald, zajmowała się ponownym sprawdzeniem testów antydopingowych rosyjskich sportowców startujących na Olimpiadzie w Soczi. Rezultatem jej pracy było odebranie Rosji 11 medali i utrata pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej. Druga komisja Samuela Schmida sprawdzała doniesienia o możliwej państwowej ingerencji w rosyjski system antydopingowy. Obie komisje rozpoczęły prace po dochodzeniu WADA pod kierownictwem Richarda McLarena w sprawie podmienienia  prób dopingowych  rosyjskich sportowców przy udziale FBI.  Strona rosyjska nalegała na to, aby wszyscy sportowcy, którzy nie zostali posądzeni o doping, mogli uczestniczyć w Olimpiadzie. W październiku Władimir Putin uznał za upokarzające dla kraju zarówno ewentualne zawieszenie, jak i zgodę na udział w igrzyskach sportowców z Rosji pod neutralną flagą. Już w 2016 roku MKOl rozpatrywał kwestię udziału rosyjskich zawodników w Olimpiadzie w Rio de Janeiro z powodu oskarżeń o doping. Wówczas reprezentacji zezwolono na udział pod swoją flagą, zawieszając tylko lekkoatletów. 

 

* Agresywna polityka NATO na arenie międzynarodowej zagraża pokojowi na kontynencie europejskim – pisze Jakub Reimann w artykule dla „Der Freitag”. Jego zdaniem sojusz od zakończenia zimnej wojny przeżywa poważny „kryzys tożsamości”. Autor podkreśla, że po rozpadzie Układu Warszawskiego NATO zamieniło się w „relikt przeszłości”. Tymczasem wcześniejsze rozwiązanie sojuszu mogłoby wnieść najbardziej znaczący wkład krajów zachodnich w zapewnienie pokoju. Tylko raz w historii mieliśmy szansę na rozpoczęcie powszechnego rozbrojenia, przystąpienie do kompleksowej demilitaryzacji – pisze Reimann. Jednak NATO odrzuciło „pokojową” drogę, o czym świadczą cyfry — na kraje sojuszu przypada 60% globalnych wydatków na obronę. Autor porusza też kwestię rozszerzenia Paktu Północnoatlantyckiego na Wschód. Jego zdaniem nie jest ono „w żaden sposób związane z obroną demokracji lub liberalnych wartości”, ale nosi agresywny charakter. Reimann przypomina o obietnicy złożonej przez byłego ministra spraw zagranicznych Niemiec Hansa-Dietricha Genschera i byłego sekretarza stanu USA Jamesa Bakera władzom radzieckim. Politycy zapewniali Gorbaczowa i Szewardnadze, że NATO „nie będzie się rozszerzać na Wschód”. Pod koniec lat 90. XX stało się jasne, że ustne umowy trzeba było zawierać w formie pisemnej. Reimann uważa, że NATO celowo szuka pretekstu do pogorszenia stosunków z Rosją. Współpraca wojskowa między sojuszem a Gruzją i Ukrainą oraz wciągnięcie w orbitę swoich wpływów krajów bałtyckich wywołuje naturalne obawy ze strony rosyjskich władz.  Ponadto ekspansywna strategia sojuszu w żaden sposób nie jest związana z obroną „praw człowieka” lub „swobód obywatelskich”. Autor podkreśla, że w przypadku Bałkanów chodzi przede wszystkim o uprzywilejowaną pozycję sojuszu w regionie śródziemnomorskim. W podsumowaniu Reimann kolejny raz zwraca uwagę na „agresywną naturę” NATO. Tymczasem w akcie założycielskim — Traktacie Północnoatlantyckim z 1949 roku – kraje członkowskie zobowiązały się do umacniania pokoju i bezpieczeństwa.

 

*Obrona przeciwlotnicza Syrii odparła atak rakietowy Izraela na Centrum Badań Naukowych na zachodzie Damaszku, powiedziało RIA Novosti poinformowane źródło.„Obrona przeciwlotnicza Syrii zniszczyła trzy z sześciu rakiet, które Izrael wystrzelił w Centrum Badań Naukowych na przedmieściach Damaszku” — powiedział rozmówca agencji. 2 grudnia syryjska obrona przeciwlotnicza również odparła izraelski atak rakietowy na jeden z obiektów wojskowych w pobliżu Damaszku. Według izraelskich mediów celem ataku była irańska baza wojskowa. Później premier Izraela Benjamin Netanjahu, który nie skomentował samego ataku, powiedział, że Tel Awiw może zaatakować Syrię, jeśli na jej terytorium zostaną rozmieszczone irańskie bazy wojskowe.

 

*Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa jest przekonana, że syryjski rząd nie jest w stanie wygrać w wojnie domowej, pisze The Washington Post, powołując się na anonimowych amerykańskich urzędników.Według źródła publikacji Damaszek nie ma tego, czego potrzeba do utrzymania trwałego pokoju. „Nie są bogaci, mają niewiele ludzi zatrudnionych w strefie wojskowej, mają niewiele innych możliwości, a niezadowolenie, wręcz przeciwnie, jest większe niż na początku konfliktu” — twierdzi pismo. Administracja Trumpa uważa, że​​około 80%żołnierzy walczących po stronie syryjskiego rządu to cudzoziemcy, przedstawiciele libańskiego ruchu Hezbollah, iraccy powstańcy i irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Według Białego Domu Damaszek raczej nie będzie w stanie utrzymać kontroli nad siłami opozycji ani syryjskimi Kurdami, nawet jeśli odzyska kontrolę nad zajętymi przez nich terytoriami. „Z państwa syryjskiego pozostaje tylko cień” — podsumował z satysfakcją wysoki rangą przedstawiciel administracji prezydenta. Dla USA (i Izraela) może być to powód  do przedłużania wojskowego wsparcia  dla sił antyrządowych i dalszej intensyfikacji wojny w Syrii.  

 

* Dwa dni temu portal Onet.pl opublikował wywiad z izraelskim ministrem telekomunikacji Ajjubem Karą. Jak łatwo się domyślić, jego treść była podporządkowana misji, z jaką Kara został przysłany do Polski – lobbowania, by polskie władze wspierały w UE kolejne sankcje na Iran. Z czym zresztą wcale się nie krył, oznajmiając wprost, jaki jest cel jego wizyty. Jednak stężenie manipulacji i przekłamań w udzielonym przezeń wywiadzie musi zaskakiwać. Kluczową tezę ministra, którą próbował sprzedać także politykom PiS, dobrze streszcza ten fragment jego wypowiedzi: „To nie Izrael jest wrogiem regionu, a reżim Iranu, którym rządzi terror i ekstremizm. Przecież to właśnie Iran wspiera tzw. Państwo Islamskie i odpowiada za kryzys uchodźczy.”O tym, jak absurdalne są oba oskarżenia zawarte w ostatnim zdaniu, chyba nie trzeba się rozpisywać. Można jedynie dodać, że gdy irańscy Strażnicy Rewolucji Islamskiej stracili setki bojowników walcząc z Daeszem  w Syrii i Iraku, Izrael został oficjalnie przeproszony przez Daesz w listopadzie 2016 r. za „omyłkowy ostrzał” sił IDF przy granicy z Syrią. Minister nakreślił też świetlaną wizję rzekomej przyszłej współpracy saudyjsko-syjonistycznej. Jednak warto przypomnieć, że swego czasu Rijadh oskarżył Izrael o utworzenie Daeszu. Kara utrzymuje także, iż wokół Izraela wytworzy się oś, która zapobiegnie nowej wojnie na Bliskim Wschodzie – na poparcie swej tezy przywołując niedawne przemówienie wielkiego muftiego Arabii Saudyjskiej, który zaapelował o współpracę wojskową z Izraelem, jako warunek niezbędny do zniszczenia szyickiego ruchu Hezbollah – choć jednocześnie Arabia Saudyjska nadal oficjalnie nie uznaje istnienia państwa Izrael. Natomiast premiera Netanjahu, swego bezpośredniego przełożonego, minister kreuje na męża stanu tak wielkiej miary, jakiego wcześniej próżno by szukać w historii „Izraela”. Ciekawy jest też fragment, w którym dziennikarz Onetu usiłuje nieco (choć poniekąd niedostatecznie) zakwestionować tezy ministra, mówiąc mu: „Premier Benjamin Netanjahu nie jest jednak zadowolony z porozumienia USA-Rosja w sprawie kryzysu w Syrii. Rosja wykorzystuje słabości Stanów Zjednoczonych, aby pokazać swoją siłę w regionie”. Później, niejako drążąc temat dodaje również „Przecież mówiliśmy, że USA wycofują się z Bliskiego Wschodu. Relacje USA-Izrael są dalekie od poprawnych”. Na co minister Kara odpowiada, iż państwo żydowskie i USA są nadal „dobrymi przyjaciółmi” i „nic się w tej kwestii nie zmieniło”. Kreśli też wizję jakoby jego państwo rosło nadal w siłę i wpływy, które w rzeczywistości już powoli traci. Natomiast wszelkie rekordy bije stwierdzenie ministra: „Wierzę, że Trump razem z Netanjahu i Salmanem, czyli królem Arabii Saudyjskiej, staną na czele nowego porządku na Bliskim Wschodzie – bez ekstremizmu i bez terroru.” Na co dziennikarz Onetu odpowiada przytomnie „Przyzna pan, że to trochę myślenie życzeniowe”. Chyba ostatnią rzeczą, która mogła by zapewnić pokój na Bliskim Wschodzie jest wspólne panowanie nad nim króla Salmana, w rzeczywistości sterowanego już przez „krwawego księcia” Mohameda (jego syna i następcę tronu), Netanjahu (którego lista „dokonań” jest zbyt długa, by ją tu umieszczać) oraz Trumpa (którego zięć, jak ostatnio ujawniono, robi interesy w nielegalnych osiedlach żydowskich, na terenach z których wyrzuca się kolejnych Palestyńczyków). Ajjub Kara jest izraelskim politykiem pochodzenia arabskiego, wywodzącym się z etnoreligijnej grupy Druzów. Od 2017 roku pełni funkcję ministra w Kancelarii Premiera. Jak podaje Onet.pl. do Polski przyjechał on na zaproszenie fundacji „From The Depths” – na czele której stoi Jonny Daniels (nawiasem mówiąc dobry znajomy Bronisława Wildsteina). Ostatnio Daniels razem z ministrem Karą  wydali kolacje szabasowa dla kierownictwa PiS, wykorzystując orzy tym okazję do lobbowania przeciwko Iranowi. Minister Kara, lobbując w Polsce za interesami tworu syjonistycznego, popełnił niesamowite głupstwo, udzielając wywiadu, w którym aż roi się od przekłamań. Teraz krytyka pod jego adresem płynie z wielu, często skrajnie odmiennych środowisk – nie tylko tych popierających niepodległą Syrię i Iran, ale też np. ze strony komentatorów liberalnych czy weteranów wywiadu III RP (w większości o centrowych poglądach), oraz środowisk lewicowych. Co znamienne, milczy natomiast popierający PiS portal wPolityce.pl – który nie tylko nie wspomniał nic o wywiadzie udzielonym przez ministra, tudzież o wcześniejszej kolacji szabasowej, ale nawet nie odnotował samego faktu przyjazdu Ajjuba Kary do Polski.

 

*Politolog, ekspert ds. problemów krajów Bliskiego Wschodu i Kaukazu Stanisław Tarasow na antenie radia Sputnik skomentował atak rakietowy Izraela na Centrum Badań Naukowych na zachodzie Damaszku.Obrona przeciwlotnicza Syrii odparła atak rakietowy Izraela na Centrum Badań Naukowych na zachodzie Damaszku, powiedziało RIA Novosti poinformowane źródło. „Obrona przeciwlotnicza Syrii zniszczyła trzy z sześciu rakiet, które Izrael wystrzelił w Centrum Badań Naukowych na przedmieściach Damaszku" — powiedział rozmówca agencji. 2 grudnia syryjska obrona przeciwlotnicza również odparła izraelski atak rakietowy na jeden z obiektów wojskowych w pobliżu Damaszku. Według izraelskich mediów celem ataku była irańska baza wojskowa. Później premier Izraela Benjamin Netanjahu, który nie skomentował samego ataku, powiedział, że Tel Awiw może zaatakować Syrię, jeśli na jej terytorium zostaną rozmieszczone irańskie bazy wojskowe. Jednocześnie władze Izraela przyznają, że tworzona w Syrii południowa strefa deeskalacji „częściowo" odpowiada interesom i realizuje życzenia Państwa Żydowskiego. W wywiadzie dla agencji informacyjnej Ria Novosti mówił o tym wysoko postawiony urzędnik  MSZ Izraela Alexander Ben-Zvi. Warto zwrócić uwagę, że wypowiedzi dyplomaty są sprzeczne z przeważnie negatywnymi ocenami prasy w Izraelu, która krytykowała rosyjsko-amerykańsko-jordańskie memorandum, regulujące funkcjonowanie tej strefy, uznając je za deklaracyjne, niedostatecznie konkretne i rygorystyczne. Politolog, ekspert ds. problemów krajów Bliskiego Wschodu i Kaukazu Stanisław Tarasow na antenie radia Sputnik skomentował tę sytuację.  „Wydaje mi się, że chodzi o lokalne starcie zbrojne między Izraelem i Syrią. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że w Syrii stacjonują  Siły Powietrzno-Kosmiczne Rosji, które kontrolują przestrzeń powietrzną. I te naloty tak czy inaczej znajdują się w polu widzenia rosyjskiego dowództwa. Izrael oświadcza, że obawia się zwiększenia  obecności Iranu w rejonie Wzgórz Golan, w pobliżu granicy syryjsko-izraelskiej. Najprawdopodobniej Damaszek nie może dojść do porozumienia z Teheranem w sprawie wycofania tych sił zbrojnych ze strefy przygranicznej. Moskwa zajmuje neutralne stanowisko i Izrael przeprowadza  ataki. Sądzę, że należy być otwartym na negocjacje w tej sprawie. Na razie wszystko wskazuje na to, że ta kwestia nie jest uregulowana i podobne incydenty  mogą się w przyszłości powtarzać, chociaż z pewnością nie dojdzie do zakrojonych na szeroką skalę działań wojennych między Syrią i Izraelem" — powiedział Stanisław Tarasow.

 

*Minister energetyki Izraela Juwal Steinitz powiedział w niedzielę, że państwo żydowskie utrzymuje tajne kontakty z wieloma krajami arabskimi. Odpowiednie oświadczenie wystosował na antenie izraelskiego radia wojskowego, odpowiadając na pytanie, dlaczego kontakty Izraela z Arabią Saudyjską nie zostały upublicznione. „Mamy kontakty, które są częściowo utrzymywane w tajemnicy, z wieloma krajami muzułmańskimi i arabskimi, i zazwyczaj druga strona jest zainteresowana utrzymaniem tych kontaktów w tajemnicy” — powiedział minister. „My (Izrael) z reguły nie mamy z upublicznieniem problemów, ale szanujemy życzenia drugiej strony, niezależnie od tego, czy mowa o Arabii Saudyjskiej, czy innych krajach arabskich czy muzułmańskich”. „Ich (kontaktów i powiązań) jest o wiele więcej, ale my (Izrael) utrzymujemy je w tajemnicy” — dodał. 16 listopada w wywiadzie dla arabskiej gazety „Elaf” szef Sztabu Generalnego Armii Obrony Izraela Gadi Eizenkot oświadczył, że państwo żydowskie w razie konieczności gotowe jest udzielić Arabii Saudyjskiej informacji wywiadowczych w celu przeciwstawienia się Iranowi. Zwrócił uwagę, że oba kraje mają wspólne interesy w kwestii stosunków z Iranem, który „dąży do dominacji na Bliskim Wschodzie”. Dodał również, że Izrael jest gotowy do wymiany doświadczeń i informacji wywiadowczych z umiarkowanymi państwami arabskimi w celu przeciwstawienia się Iranowi.

 

*Rosja i Iran powinny opierać się naciskom USA odnośnie porozumienia nuklearnego, uważa irański deputowanyRosja i Iran nie powinny poddawać się naciskom nowej administracji USA odnośnie porozumienia nuklearnego, zawartego w 2015 roku — powiedział przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Zagranicznych Islamskiego Zgromadzenia Konsultatywnego Alaeddin Boroujerdi. „W Ameryce zmieniła się administracja, do władzy doszedł Trump, któremu nie podoba się porozumienie. Obecnie mamy do czynienia z pewnymi naruszeniami na scenie międzynarodowej, zasadniczo łamane jest prawo międzynarodowe" — powiedział Boroujerdi na pierwszym wspólnym posiedzeniu komisji spraw zagranicznych parlamentów Rosji i Iranu.  „Na szczęście pani Federica Mogherini (szefowa dyplomacji UE) zajęła bardzo zdecydowane stanowisko i Rosja, reprezentowana przez pana Siergieja Ławrowa również demonstruje konstruktywne poglądy w tej sprawie. Nie powinniśmy poddawać się naciskom USA. Rosja nigdy nie ugina się pod jakąkolwiek.) presją. W ramach stosunków dwustronnych musimy zwrócić uwagę na tę kwestię" — powiedział irański deputowany. Polityk podkreślił również, że wysiłki odnośnie stabilizacji sytuacji w Syrii stały się obecnie „symbolem pomyślnej współpracy między dwoma państwami w regionie". „Udało nam się osiągnąć sukcesy w Syrii, bardzo szybko rozszerzyliśmy tam swój wpływ. Jest to dowód na to, że możemy współpracować również odnośnie innych problemów w regionie" — dodał. 14 lipca 2015 roku między Iranem, a „szóstką" międzynarodowych pośredników (Rosja, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Chiny, Francja i Niemcy) zostało zawarte historyczne porozumienie ws. uregulowania wieloletniego problemu irańskiego atomu — przyjęto tzw. Wspólny Wszechstronny Plan Działania, na podstawie którego wprowadzone wcześniej antyirańskie sankcje gospodarcze i finansowe ze strony Rady Bezpieczeństwa ONZ, USA i Unii Europejskiej zostały zawieszone. W połowie października tego roku prezydent USA Donald Trump nie chciał oficjalnie potwierdzić Kongresowi, że Iran przestrzega porozumienia ws. programu jądrowego, jednak nie kwestionował tego na szczeblu międzynarodowym. Prezydent Stanów Zjednoczonych poinformował, że Biały Dom będzie pracować z Kongresem nad „poważnymi wadami" międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem. Zagroził również, że jeśli nie da się go poprawić w dialogu z Kongresem i sojusznikami, to zostanie ono „anulowane".

 

* Prezydent TurcjiErdogan, występując dziś na posiedzeniu  Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), znów poruszył kwestię dostaw amerykańskiej broni kurdyjskim oddziałom samoobrony YPG w Syrii. „Trump powiedział, że dostawy broni skończą się po zniszczeniu Daesz. Tymczasem broń nadal napływa. Dlaczego rośnie liczba baz wojskowych USA? Monitorujemy ten proces, będziemy postępować zgodnie z potrzebą sytuacji. Turcja nie ma żadnego planu w stosunku do Stanów Zjednoczonych. Jednak jest absolutnie jasne, że Ameryka ma taki plan w stosunku do Turcji. Na północy Syrii od samego wschodu do samego zachodu ciągnie się korytarz terrorystyczny… Dlaczego dostarczana jest broń do regionu? Gdzie i przeciwko komu będzie jej używać Ameryka? Albo przeciwko Iranowi, albo przeciwko Turcji… jeśli wystarczy odwagi — przeciwko Rosji” — powiedział Erdogan.

 

*Następca tronu Arabii Saudyjskiej, książę Muhammad ibn Salman ibn Abd al-Aziz As-Saud został „Człowiekiem Roku 2017” na podstawie wyników internetowego głosowania wśród czytelników gazety „Time”.Saudyjski książę uzyskał 24% głosów. Następca tronu  Arabii Saudyjskiej stanął na czele utworzonej 4 listopada komisji ds. walki z korupcją. Następnego dnia nakazał aresztować 11 członków dynastii rządzącej i ponad czterdziestu znanych działaczy państwowych, wpływowych byłych urzędnikow i biznesmenów w związku z podejrzeniem o pranie brudnych pieniędzy,  wykorzystywanie stanowiska służbowego w celach osobistych, zawieranie fikcyjnych umów i branie łapówek. Na drugim miejscu znaleźli się uczestnicy kampanii #MeToo („Ja też"). Użytkownicy serwisów społecznościowych, którzy opowiedzieli o tym, jak zostali ofiarami molestowania seksualnego otrzymali 6% głosów czytelnikow gazety. Trzecie miejsce z rezultatem 5% głosów podzielili między sobą zawodnik futbolu amerykańskiego Colin Kaepernick, prokurator specjalny ds. „rosyjskiej ingerencji" Robert Mueller oraz tzw. „Marzyciele" (Dreamers)  — młodzi ludzie, których przywieźli do USA ich rodzice — nielegalni imigranci. W ubiegłym roku liderem głosowania wśród czytelników „Time" został premier Indii Narendra Modi. Ich wybór rożni się z reguły od decyzji redakcji. Zwycięzca rankingu i posiadacz tytułu „Człowiek Roku 2017" zostanie ogłoszony przez tygodnik 6 grudnia.   

 

*Przetrzymywany przez jemeńskich powstańców Houthi korespondent agencji Sputnik zadzwonił do żony po dwóch dniach niedawania znaku życia. Dziennikarz zapewnił, że nic mu nie jest – powiedziała w rozmowie z RIA Novosti jego żona. Z mężem nie było kontaktu, ale około 15 minut temu mogłam z nim chwilę porozmawiać przez telefon. Powiedział, że wszystko z nim w porządku, nie są niepokojeni. Ale (Houthi) nie mówią, kiedy ich uwolnią. Ktoś powiedział, że zostaną wypuszczeni za dwa dni – przekazała treść rozmowy. Jak dodała, mają piątkę dzieci, najstarszy syn ma 16 lat, a najmłodsza córka trzy lata. Są bardzo wystraszeni zatrzymaniem ojca. Cała rodzina jest przerażona.  Pięciu uzbrojonych napastników wdarło się do naszego domu i chciało przeprowadzić rewizję. Następnie wysłali do nas policję kobiecą, która weszła i przeszukała dom – powiedziała kobieta. Według jej słów sytuacja w Sanie uspokoiła się we wtorek. Powstańcy w ubiegłą sobotę zajęli w Sanie budynek centrum telewizyjnego, w którym mieści się biuro stacji Yemen Today. Korespondent Sputnika współpracował z nią. Dziennikarze na znak protestu ogłosili w niedzielę głodówkę. Dwa źródła, utrzymujące kontakty z powstańcami w tym kraju, poinformowały RIA Novosti, że korespondent Sputnika wraz z innymi dziennikarzami jest przetrzymywany w budynku centrum telewizyjnego. W sumie uwięziono 41 osób. Yemen Today znany jest ze swoich powiązań z partią Generalny Kongres Ludowy byłego prezydenta Jemenu Aliego Abd Allaha Saleha, który w sobotę wezwał Jemeńczyków do bronienia kraju przed swoimi niedawnymi sojusznikami – ruchem Houthi Ansar Allah. Stacja telewizyjna transmitowała wystąpienia Saleha, w którym wzywał on do wywołania powstania przeciwko Houthim i zabronił lojalnym wobec niego wojskowym wykonywania ich rozkazów.

 

* Turcja zezwoliła na budowę kościoła obrządku  asyryjskiego w Stambule. Będzie to pierwsza budowa chrześcijańskiego miejsca kultu od czasu upadku imperium osmańskiego po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Dotychczas prawo tureckie, uchwalone za masońskich rządów kliki Ataturka, zabraniało budowy kościołów, mimo że w kraju rezyduje kilku chrześcijańskich patriarchów. Kilka lat temu zrobiono pierwsze ustępstwo i przywrócono liturgię w starym, przedtem nieczynnym kościele. Prawo tureckie obowiązuje również w północnej części Cypru, która jest okupowana od 1974 r. Fałszywe, oficjalne ulotki turystyczne przedstawiają opuszczone cerkwie jako "zamki". Dla porównania, odkąd prezydent Recep Tayyip Erdoğan doszedł do władzy, w Turcji zbudowano ponad 9000 meczetów. Nuncjusz apostolski delegowany przez papieża do Ankary nie jest zarejestrowany jako Monsignore Paul Russell, ale jako ambasador Paul Russell.

 

*Około 26 tys. bojowników organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie może próbować przedostać się do europejskich państw po klęsce w Iraku i Syrii.Pisze o tym gazeta The Daily Express, powołując się na amerykańskiego generała Ryana Dillona, stojącego na czele resortu ds. międzynarodowej koalicji przeciwko PI w ambasadzie USA w Londynie. Chociaż wciąż trwa zaciekła  walka z terrorystami, to w dalszym ciągu mogą oni zagrażać Europie, zwłaszcza Wielkiej Brytanii i Francji — uważa amerykański generał. W tym tygodniu zatrzymano dżihadystów, którzy próbowali przedostać się do Europy. Nie podano jednak, ilu ich było. Terroryści nie mają już takiej armii, jaką posiadali w 2014 roku — powiedział Dillon, podkreślając, że „nie oznacza to wcale końca Państwa Islamskiego".Generał dodał również, że szczególny niepokój wywołuje to, że te tysiące terrorystów mogą nie tylko wrócić do ojczyzny, a zacząć przeprowadzać tam ataki. Tabloid przypomniał także, że wcześniej bojownicy PI opublikowali plakat, na którym widnieje dżihadysta z bronią za pasem, przechadzający się po Oxford Street w Londynie. „Od tej chwili będziemy na nich napadać, a oni nie będą mogli nas atakować" — głosi podpis na plakacie.

 

*Wicepremier Rosji Witalij Mutko został dożywotnio odsunięty od udziału w Igrzyskach Olimpijskich jako urzędnik państwowy - podano w komunikacie MKOl.Wobec byłego wiceministra sportu  Jurija Nagornego  podjęto analogiczną decyzję. W Lozannie odbyło się posiedzenie MKOl w sprawie losów rosyjskiej reprezentacji na przyszłorocznej Olimpiadzie w Korei Południowej. Decyzja: Rosyjscy sportowcy wezmą udział w Olimpiadzie, ale pod neutralną flagą.

 

*Rosja powinna zrezygnować z udziału w Igrzyskach Olimpijskich w 2018 roku, występ pod neutralną flagą będzie poniżający dla kraju - powiedział w rozmowie z RIA Novosti wiceprzewodniczący Dumy Państwowej Rosji Igor Liebiediew (LDPR). „Uważam, że ta decyzja jest poniżająca dla naszego kraju, należy przyjąć bardzo poważne, racjonalne rozwiązanie. I, moim zdaniem, najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie całkowita rezygnacja z udziału w Igrzyskach Olimpijskich" — podkreślił Liebiediew. Jak dodał, reprezentacja Rosji nie powinna jechać na Igrzyska, by pokazać swoją siłę, „bo jesteśmy ciągle bici i upokarzani, ale tolerujemy to i milczymy, a, jak wiadomo, bije się słabych". Jeśli wystąpimy na Olimpiadzie pod neutralną flagą, pokażemy słabość — ocenił rosyjski polityk.

 

*Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) potwierdziła autentyczność danych z bazy testów antydopingowych moskiewskiego laboratorium, wykonywanych od stycznia 2012 roku do sierpnia 2015 roku. Wcześniej informacje na temat prób antydopingowych rosyjskich sportowców przekazał agencji WADA Grigorij Rodczenkow. „Wygląda na to, że jej zawartość potwierdza informacje Rodczenkowa odnośnie tego, że przez kilka lat podejmowano kroki w celu ochrony rosyjskich sportowców, którzy potencjalnie stosowali doping" — powiedział telewizji ARD szef wydziału dochodzeniowego WADA Günther Jünger. Ustalenie pochodzenia dokumentu jest niemożliwe. Amerykanie nie dali Komitetowi Olimpijskiemu zbadać rzekomo istniejącego twardego dysku z „teczką na Rosjan", który Rodczenkow miał wywieźć za ocean. Jednak amerykańskim służbom specjalnym Międzynarodowy Komitet Olimpijski tak czy inaczej wierzy bardziej, niż rosyjskim sportowcom. Pod koniec listopada rzecznik prasowa Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Swietłana Pietrienko powiedziała, że infomator WADA — Grigorij Rodczenkow już po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych mógł zdalnie podłączyć się do bazy danych sportowców „w celu sfabrykowania dowodów". Komitet Śledczy poinformował również o gotowości przedstawienia Światowej Agencji Antydopingowej i Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu „dowodów na takie manipulacje". Wiceprzewodniczący Europejskiego Związku Prasy Sportowej Lew Rossoszyk w wywiadzie dla radia Sputnik wyraził opinię, że dowody, przedstawione przez Rosję, zostaną najprawdopodobniej zignorowane.  „Większość członków Komitetu Wykonawczego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego jest przeciwnych, aby rosyjska reprezentacja wystąpiła na zimowych igrzyskach. I nikt nie będzie słuchać żadnych naszych dowodów. Oskarżenia pod adresem olimpijczyków, którzy wystąpili w Soczi są w większości przypadków gołosłowne, nieobiektywne i niepoparte jakimikolwiek dowodami. Bardzo trudno jest walczyć z tymi, którzy wierzą wyłącznie zbiegłemu Rodczenkowowi. My będziemy wszystkiemu zaprzeczać, a oni dalej będą upierać się przy swoim" — powiedział Lew Rassoszyk. Przypomnijmy — nagonka na rosyjskich sportowców zaczęła się w grudniu 2014 roku, kiedy Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) ogłosiła utworzenie komisji ds. zbadania przypadków masowego stosowania dopingu przez rosyjskich lekkoatletów, co w rezultacie doprowadziło do dyskwalifikacji Rosyjskiej Federacji Lekkiej Atletyki i niedopuszczenia rosyjskich lekkoatletów do Olimpiady 2016 w Rio de Janeiro. Tymczasem w listopadzie 2017 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski oskarżył rosyjskich narciarzy, skeletonistów i bobsleistów o naruszenie zasad antydopingowych i dożywotnio odsunął ich od udziału w olimpiadach, a także odebrał medale, zdobyte podczas igrzysk olimpijskich w Soczi w 2014 roku. Jednocześnie na Zachodzie w dalszym ciągu wywierane są zmasowane naciski na międzynarodowych urzędników sportowych w celu dyskredytacji rosyjskiego sportu. Niekiedy słychać nawet całkowicie kuriozalne propozycje — na przykład odsunąć Rosję od udziału w kilku czteroletnich cyklach olimpijskich do około roku 2030.

 

* Rosyjska telewizjanie będzie transmitować zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongyangu, jeśli nie będzie w nich uczestniczyć reprezentacja Rosji - poinformowała służba prasowa rosyjskiego nadawcy radiowo-telewizyjnegoWGTRK.MKOl we wtorek ogłosił, że do udziału w Olimpiadzie w 2018 roku zostali dopuszczeni wyłącznie „czyści" rosyjscy sportowcy, którzy wystąpią pod flagą olimpijską. Nasze stanowisko jest niezmienne: nie będziemy transmitować Igrzysk Olimpijskich w Pjongyangu, jeśli nie weźmie w nich udziału rosyjska reprezentacja — powiedział rozmówca agencji. WGTRK wyjaśniła, że decyzja o tym, czy rosyjscy sportowcy wystąpią pod neutralną flagą, nie została jeszcze podjęta.  Czy wystąpią pod neutralną flagą — tę decyzję nie my podejmujemy. Ale bez rosyjskiej reprezentacji nie będziemy transmitować Olimpiady — zapewnił przedstawiciel rosyjskiego nadawcy.

 

*  W minionym tygodniu rosyjskie władze w osobie premiera D. Miedwiediewa zaakceptowały projekt porozumienia z Egiptem o współpracy wojskowej. Przewiduje on wzajemne udostępnienie sobie, przez obie strony, infrastruktury lotniczej oraz przestrzeni powietrznej, dla potrzeb prowadzonych operacji. Warunkiem ma być poinformowanie partnera o zamiarze skorzystania, z przynajmniej pięciodniowym wyprzedzeniem. Decyzja ta zbiegła się w czasie z wizytą rosyjskiego ministra obrony S. Szojgu w Kairze (29 XI), podczas której omawiano kwestie obecnej i przyszłej współpracy. Porozumienie czeka jeszcze na przyjęcie przez władze egipskie. Jednak wydaje się, że podpisanie układu przez prezydenta Sisiego będzie tylko formalnością. W wypadku oficjalnego zawarcia porozumienie ma obowiązywać przez pięć lat, z możliwością dalszego przedłużenia. Jego praktycznym przełożeniem będzie pozyskanie przez Rosję znacznych możliwości prowadzenia działań powietrznych w obszarze Morza Czerwonego oraz Libii.

 

*Żydowski Obwód Autonomiczny jest najszybciej rozwijającym się regionem Federacji Rosyjskiej - podaje strona Ministerstwa Rozwoju Dalekiego Wschodu Rosji.  Wzrost produkcji przemysłowej w w ciągu 10 miesięcy bieżącego roku wyniósł 47,5%, co czyni region liderem pod tym względem nie tylko na Dalekim Wschodzie, lecz również w całej Rosji.Jak podkreślił gubernator obwodu Aleksander Lewintal, wzrost odnotowano także w innych branżach gospodarki. „W sferze rolnictwa wzrost wyniósł 121,6%, w budownictwie  — 68,9%. W ubiegłym roku uruchomiliśmy zakład wydobywczo-przetwórczy, a więc odnotowano prawie siedmiokrotny wzrost branży wydobywczej, sektor przetwórczy wzrósł o 25%. Biorąc pod uwagę wskaźniki innych  regionów Rosji, to też bardzo dobry rezultat" — zauważył gubernator. Podkreślił także, że w obwodzie robi się wiele dla przyciągania inwestycji. Zaczęła między innymi działać specjalna regionalna agencja, podjęto decyzję w sprawie przyznania  inwestorom ziemi bez przetargów. 

 

*Wizyta ukraińskiego prezydenta w domu u sekretarza generalnego NATO zakończyła się zapewnieniami o wsparciu politycznym i praktycznym. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg obiecał, że nie zaprzestanie wspierać Ukrainy w walce państwa z wyzwaniami. „W ubiegłym tygodniu miałem bardzo udane spotkanie z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką, był u mnie w domu. Omawialiśmy walkę z wyzwaniami, jakim musi stawiać czoła Ukraina, w szczególności rosyjskie próby destabilizowania sytuacji na wschodzie Ukrainy" — powiedział sekretarz generalny i dodał, że „potwierdził zdecydowane wsparcie dla integralności terytorialnej Ukrainy".Powtórzyłem, że nie przestaniemy udzielać Ukrainie wsparcia politycznego i praktycznego — zaznaczył Stoltenberg.Sekretarz generalny przypomniał, że „niedawno Sojusz Północnoatlantycki składał wizytę na Ukrainie". „Mieliśmy wiele spotkań na rozmaitych szczeblach. Niebawem odbędzie się spotkanie komisji NATO- Ukraina, dlatego nie przerywamy dialogu" — reasumował Stoltenberg. Ukraińskie władze obrały kurs na zbliżenie z zachodnimi partnerami. Na początku lipca prezydent  Ukrainy Petro Poroszenko podpisał ustawę o priorytetowym znaczeniu członkostwa Ukrainy w NATO, w którym wśród najważniejszych interesów narodowych wymieniono integrację ze wspólnotą euroatlantycką w celu uzyskania członkostwa w Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. W czasie wystąpienia w Radzie Najwyższej na początku września prezydent obiecał, że Kijów wychodzi z inicjatywą wstąpienia do NATO i Unii Europejskiej, mając na uwadze wsparcie tej inicjatywy ze strony ukraińskiego społeczeństwa. Jednocześnie w wywiadzie dla Ria Novosti sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg oświadczył, że plan działań związanych z akcesją Ukrainy do Sojuszu nie jest przedmiotem rozmów.

 

*Amerykańscy wojskowi wiele się nauczyli od ukraińskich żołnierzy, powiedział dowódca sił USA w Europie Ben Hodges w wywiadzie dla gazety „Europejska Prawda”.Według niego wszyscy sojusznicy USA wzięli pod uwagę doświadczenie konfliktu w Donbasie i włączyli je do swoich własnych systemów szkolenia.  „Doświadczenie, które zdobyliśmy dzięki ukraińskiej armii, bez przesadzania «rozbudziło» nas” — powiedział Hodges. Odpowiadając na pytanie o ewentualnym członkostwie kraju w NATO, generał przypomniał, że ukraińscy wojskowi uczestniczyli w operacjach w Iraku i Afganistanie. „Dlatego rzeczywiście istnieje szacunek dla mężczyzn i kobiet z Ukraińskich Sił Zbrojnych” — podkreślił. Hodges powiedział, że Stany Zjednoczone „pozostają lojalne wobec Ukrainy”. Na poparcie tego powiedział, że obecnie na terytorium kraju przebywa 250 amerykańskich żołnierzy. „Jesteśmy partnerami z Ukrainą” — podsumował.

 

*Plany Ukrainy dotyczące eksportu artykułów nabiałowych do UE spaliły na panewce - czytamy w raporcie amerykańskiego resortu rolnictwa.Służba Rolnictwa Państw Zagranicznych amerykańskiego Departamentu Rolnictwa przygotowała raport, z którego wynika, że Ukrainie nie udało się osiągnąć sukcesu w eksporcie artykułów nabiałowych do państw Unii Europejskiej — pisze Russia Today. Amerykański resort podkreślił, że Kijów powinien „zwiększyć bezpieczeństwo i jakość" swoich produktów. Ponadto, zdaniem amerykańskiej służby Departamentu Rolnictwa „asortyment i właściwości smakowe" ukraińskiego sera mówią o tym, że kupować go będą przede wszystkim państwa byłego ZSRR.

 

*Ukraina powinna zawiesić połączenia kolejowe i autobusowe z Rosją - oświadczył w wywiadzie dla RIA Novosti minister infrastruktury Wołodymyr Omelan. Według niego Ukraińcy „nie mają po co jeździć do Rosji". „W tej chwili są pociągi, które jeżdżą do Moskwy. Mam nadzieję, że Ukrzaliznycia (Koleje Ukraińskie — red.) zrewiduje swoją politykę" — oznajmił Omelan, dodając, że po zawieszeniu połączeń lotniczych między państwami „niebo na głowę się nie zawaliło". Minister przyznał, że w Rosji mieszkają krewni Ukraińców. „Znów, niech przyjeżdżają na Ukrainę, wracają na Ukrainę. <…> Niewątpliwie będziemy rozmawiać także z liniami autobusowymi, które proponują wiele połączeń w tym kierunku. Musimy przekonać ukraińskich obywateli, że nie ma po co jeździć do Rosji" — dodał. Od października 2015 roku Kijów wprowadził zakaz lotów rosyjskich linii lotniczych, tranzytu ładunków wojskowych i ładunków o podwójnym przeznaczeniu. W odpowiedzi Moskwa zakazała ukraińskim liniom lotniczym lotów do rosyjskich miast. Poza tym w 2018 roku Kijów wprowadzi kontrolę biometryczną dla obcokrajowców na granicy. Kijowskie władze wpisały też Rosję na listę państw ryzyka migracji.

 

*Waszyngton zachowuje lojalność wobec Kijowa, lecz to wsparcie nie jest wieczne.Oznajmił to dowódca wojsk lądowych USA w Europie generał Ben Hodges w wywiadzie dla gazety Ukraińska Prawda.  Według słów generała Kijów straci wsparcie, jeśli zachodni partnerzy „nie będą widzieć postępu Ukrainy na drodze reform".  „Jeśli nie będzie transparentności w wydatkach obronnych, jeśli wypłaty dla wojskowych nie będą bezwarunkowo przejrzyste, jeśli nie wzrośnie kontrola nad budżetem, pojawi się ryzyko, że poszczególne państwa zachodnie utracą zainteresowanie  lub pojawi się tak zwane zmęczenie Ukrainą" — podkreślił Hodges. Generał nie powiedział, czy ktoś już czuje się „zmęczony", ale zauważył, że są państwa mające duże oczekiwania wobec zmian na Ukrainie. Hodges także podkreślił, że USA nadal wierzą w sukces ukraińskich reform.

 

*Ukraiński Kościół Prawosławny (UPK) Patriarchatu Kijowskiego (KP) nie wróci na łono Patriarchatu Moskiewskiego - oświadczył zwierzchnik UPK KP Filaret na konferencji prasowej. Jak podaje Ria Novosti zwierzchnik ukraińskiego kościoła uważa, że jego odezwa do Soboru Arcybiskupiego została źle odczytana. „To nie my, to oni chcą, abyśmy wrócili" — powiedział Filaret. Filaret oświadczył, że zaproponował członkom Soboru Arcybiskupiego pojednanie w celu utworzenia autokefalicznej ukraińskiej cerkwi prawosławnej. Wcześniej pojawiła się informacja, że list zwierzchnika nieuznawanego Kijowskiego Patriarchatu został odebrany przez Sobór Arcybiskupi jako dowód gotowości do podjęcia rozmów na temat przezwyciężenia rozłamu. Z myślą o rozmowach utworzono komisję.

 

*Największe w historii stosunków Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej ćwiczenia Sił Powietrznych są próbą ewentualnej operacji wojskowej przeciwko Korei Północnej.Największe w historii stosunków Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej ćwiczenia Sił Powietrznych są próbą ewentualnej operacji wojskowej przeciwko Korei Północnej, jednak takie środki odstraszania nie zmuszą Pjongjangu do rezygnacji ze swojego programu jądrowego, powiedział RIA Novosti znany ekspert wojskowy, redaktor naczelny magazynu „Obrona Narodowa” Igor Korotczenko. W ten sposób  skomentował rozpoczynające się w poniedziałek szkolenia Sił Powietrznych USA i Korei Południowej o nazwie Vigilant ACE, które, jak informują południowokoreańskie media, będą największe w historii — weźmie w nich udział około 230 samolotów, w tym sześć amerykańskich niewidocznych myśliwców F-22. „Ćwiczenia te należy rozpatrywać jako próbę ewentualnej operacji uderzenia na kluczowe obiekty infrastruktury jądrowej, pozycje rozmieszczenia północnokoreańskich pocisków balistycznych, a także obiekty przechowywania amunicji jądrowej. Z drugiej strony jest to gest odstraszania reżimu KRLD” — powiedział Korotczenko.  Ekspert podkreślił, że presja ze strony  Waszyngtonu i Seulu  nie będzie miała oczekiwanego efektu na Pjongjang, który ze względów bezpieczeństwa swojego reżimu nie zrezygnuje z dalszych testów rakietowych.  „Sądzę, że wszelkie naciski na Pjongjang są bezużyteczne. Dzisiaj Korea Północna demonstruje gotowość do negocjacji, jednak w najbliższej przyszłości pod żadnym pretekstem nie zrezygnuje ze swoich programów nuklearnych i rakietowych. Odpowiedzią na te ćwiczenia mogą być nowe północnokoreańskie próby rakietowe” — zaznaczył rozmówca agencji. Według Korotczenki jako podstawę do rozwiązania sytuacji kryzysowej na Półwyspie Koreańskim należy wziąć plan zaproponowany przez Rosję i Chiny, który przewiduje zestaw środków politycznych i dyplomatycznych.  „W pierwszym etapie — USA i ich sojusznicy rezygnują z przeprowadzania ćwiczeń w bezpośrednim sąsiedztwie granicy Korei Północnej, z kolei Pjongjang robi przerwę w swoim programie badań jądrowych i rakietowych. To może pomóc w rozpoczęciu politycznego dialogu, ale na razie sytuacja jest niebezpieczna i  nieprzewidywalna, a głównym elementem tej niestabilności pozostaje polityka USA. Wszystkie działania Kim Dzong Una mają charakter wymuszony i obronny” — stwierdził.

 

* Japonia przeżywa prawdziwy najazd Koreańczyków z Północy. Przypływają do jej brzegów zarówno żywi, jak i martwi, na zepsutych łódkach i uczepieni dryfujących szczątków. Czym wytłumaczyć tę niespodziewaną „inwazję”? Japońskie władze poinformowały w czwartek 30 listopada o planowanej inspekcji na drewnianej łodzi zatrzymanej przez straż przybrzeżną w okolicy wyspy Hokkaido. Płynęło nią dziesięciu mężczyzn mówiących po koreańsku i podających się za obywateli Korei Północnej. Inspekcja planowana była już w ubiegły wtorek, kiedy łódź zauważono na zachód od miasta Matsumae, jednak z powodu trudnych warunków na Morzu Japońskim, wstrzymano się z tym do bardziej dogodnego momentu. Lokalne służby nie przesądzają czy mężczyźni dokonywali nielegalnych połowów w wyłącznej strefie ekonomicznej Japonii. Rozciągające się na 200 mil morskich łowiska w ostatnim czasie coraz częściej odwiedzane są przez rybaków z Korei Północnej. Eksperci wiążą to z pogarszającymi się warunkami na północy Półwyspu Koreańskiego. Podejrzewają, że w reżimie Kimów panuje obecnie głód tak poważny, że rybacy otrzymali polecenie szukania ryb nawet w najdalszych łowiskach. To uzasadnienie tłumaczyłoby pojawianie się w ostatnim czasie u wybrzeży Japonii licznych łodzi i wraków z Korei Północnej. Szczególnie przerażające dla opinii publicznej są nierzadkie przypadki tzw. łodzi widmo, czyli dryfujących okrętów ze zmarłymi marynarzami. Z powodu oszczędności koreańskie jednostki rybackie zwykle nie są wyposażone w odpowiedni sprzęt na wypadek problemów technicznych.

 

*Ministerstwo Transportu Rosji zamierza znacznie zwiększyć wielkości przewozów ładunkowych do Europy za pośrednictwem promów, co pozwoli na dostarczanie ładunków z pominięciem Polski. „Ten krok związany jest z niestabilną polityką polskich kolegów w zakresie wymiany zezwoleń, co nie pozwala rosyjskim przewoźnikom na sprawną pracę" — czytamy w komunikacie. Rosyjski ekspert  Jurij Borisienok pochwala  tę  koncepcję:  „Zakładam, że będzie to dobrym argumentem w sporze w kwestii przydziałów na przewozy. Powstanie alternatywnego sposobu na usługi transportowe — czyli promów, zastępujących TIR-y, które podróżują przez terytorium Polski, jest dość silnym chwytem. Jednakże polska strona ma jeszcze możliwość złagodzenia rozdźwięków panujących między Warszawą a Moskwą w kwestii przewozów samochodowych. W relacjach rosyjsko-polskich mogą nastąpić nieco inne czasy niż ta epoka, którą obserwujemy w ciągu kilku ostatnich lat, poczynając od zimy 2014 roku" — twierdzi  Borisienok. Jego zdaniem dostarczanie ładunków z pominięciem Polski zmniejszy ryzyko, a wydatki nie powinny istotnie się zwiększyć:  „Nie sądzę, że wszystko podrożeje. Rosyjscy specjaliści ds. transportu, zanim rozpoczęli pertraktacje z duńską firmą, dokonali wszystkich niezbędnych obliczeń. Nie jest to chwyt reklamowy, lecz decyzja biznesowa. Nie myślę, że dojdzie do konieczności znacznego zwiększenia nakładów, inaczej polska prasa pisałaby o tym na wyścigi, a ona przecież dość powściągliwie potraktowała tę wiadomość. Czyli w ogólnym zarysie, jak mi się wydaje, jest to dobrym posunięciem, które nie pozwoli polskiemu partnerowi na podejmowanie pewnych decyzji w trybie jednostronnym. Przecież przewozy już były zawieszane, a tego nie potrzebuje nikt, a najmniej europejscy odbiorcy ładunków, którzy są w tym wszystkim stroną niesłusznie poszkodowaną" — konkluduje Borisienok.

 

*Amerykańskie siły powietrzne przyznały, że jeden z samolotów F-35 rozmieszczonych w bazie lotniczej Kadena w Japonii podczas lotu zgubił detal kadłuba - pisze Defense News.Incydent miał miejsce podczas ćwiczeń na wschód od Okinawy w ubiegły czwartek. Wówczas napisały o nim japońskie media, jednak amerykańskie siły powietrzne oficjalnie potwierdziły tę informację dopiero w poniedziałek — podkreśla periodyk. Brak detalu kadłuba o wymiarach 30 na 60 cm czołowego F-35 zauważył inny samolot z eskadry przy podejściu do lądowania. Myśliwce przeszły przegląd techniczny, dlatego wojskowi przypuszczają, że detal odpadł, gdy samoloty znajdowały się w powietrzu. Na razie nie wiadomo, czy zgubiona część kadłuba może zostać zastąpiona bez szkody dla bezpieczeństwa lotów. Samolot F-35 Lightning II to drugi seryjny myśliwiec piątej generacji po F-22 Raptor. Program produkcji F-35 kosztował USA około 1,5 biliona dolarów. Samoloty te są regularnie krytykowane, w tym przez prezydenta Donalda Trumpa. Wcześniej wielokrotnie pojawiała się informacja o różnych usterkach technicznych. Na przykład w październiku przedstawiciele amerykańskich sił powietrznych poinformowali, że wielu pilotów F-35 ma objawy głodu tlenowego, w listopadzie Pentagon na 30 dni zamroził program zaopatrzenia sił zbrojnych w F-35 po tym, jak na maszynach znaleziono rdzę. 

 

*Oświadczenia o tym, że​​systemy obrony powietrznej Arabii Saudyjskiej zniszczyły w listopadzie pocisk balistyczny rebeliantów Houthi zbliżający się do stolicy kraju, Rijadu, mogą być fałszywe, pisze gazeta New York Times.Na początku listopada poinformowano, że na północnym wschodzie Rijadu saudyjskie kompleksy Patriot amerykańskiej produkcji zestrzeliły pocisk, prawdopodobnie irańskiego pochodzenia, który  został wystrzelony  z terytorium Jemenu przez rebeliantów Houthi. Prezydent USA Donald Trump, komentując ten incydent, powiedział, że amerykański system z powodzeniem poradził sobie z zadaniem. „Oto do czego jesteśmy zdolni. Nikt nie jest w stanie wyprodukować tego, co my. A my do tego sprzedajemy to na całym świecie” — powiedział.  Jednak New York Times, powołując się na analizę materiałów zdjęciowych i wideo, uważa, że​​pocisk pokonał obronę przeciwlotniczą i eksplodował w pobliżu lotniska w Rijadzie. Gazeta zauważa, że odnalezione fragmenty nie zawierały elementów głowicy bojowej. Najprawdopodobniej, pisze NYT, głowica podczas lotu oddzieliła się od rakiety, która być może została uderzona przez obronę powietrzną. Rakieta kontynuowała lot i wylądowała przy lotnisku. Artykuł cytuje relacje naocznych świadków potężnej eksplozji. Ponadto gazeta opublikowała zdjęcia satelitarne, na których widać przyciemniony obszar na przewidywanym miejscu wybuchu, oraz fotografie z ziemi, na których widać dym. Gazeta przypomina, że​​wcześniej rząd Stanów Zjednoczonych przeceniał już skuteczność Patriota. Podczas wojny w Zatoce Perskiej Pentagon poinformował o prawie 100% klęsce irackich rakiet radzieckiej produkcji R-17. Późniejsze badania dowiodły, że prawie wszystkie próby przechwycenia tych pocisków zawiodły.

 

*Rolnicy z obwodu kaliningradzkiego po raz pierwszy zaczęli eksportować do UE sok z lokalnych jabłek.Próbna partia napoju została niedawno wysłana do krajów unijnych, między innymi do Polski. Jeśli produkcja przypadnie do gustu europejskim konsumentom, dostawy będą realizowane regularnie. Jeszcze jakieś cztery-pięć lat temu  obwód kaliningradzki  sam był aktywnym importerem polskich jabłek. Jednak później w regionie zaczęto rozwijać sadownictwo, a rolnikom były przydzielane dotacje na uprawy roślin wieloletnich. W ciągu czterech lat w regionie praktycznie od zera posadzono około 800 hektarów plantacji owocowych, a w ubiegłym roku sady przemysłowe przyniosły pierwszy urodzaj. O tym, co skłoniło miejscowych rolników do rozpoczęcia produkcji soków jabłkowych, w wywiadzie dla radia Sputnik opowiedział właściciel zakładu rolnego „Naturowo" Aleksander Iwanow.  „Jeszcze niedawno ja i moja firma kupowaliśmy jabłka w Polsce, gdzie jest bardzo dobrze rozwinięte sadownictwo. Polskie jabłka do produkcji soków — to szczególna odmiana gatunkowa, której sprzedaż w celu dalszej obróbki jest zakazana. Jednak są to gatunki, którymi można handlować w formie świeżych owoców. Po wprowadzeniu antyrosyjskich sankcji i rosyjskich kontrsankcji dostawy z Polski zostały zablokowane. Była to bez wątpienia decyzja polityczna. Jednak dla nas była ona na rękę — w obwodzie kaliningradzkim zaczęło się aktywnie rozwijać sadownictwo. Przez pierwszy rok robiliśmy soki z jabłek, zebranych na działkach przydomowych. W tym tkwi właśnie unikalność smaku tego soku, który zaczęliśmy produkować. Jest on całkowicie inny niż pozostałe tego typu napoje, łączy w sobie słodycz z pikantną kwaskowatością" — powiedział Aleksander Iwanow. Według przedsiębiorcy wyjątkowość produkcji polega na tym, że zakład rolny „Naturowo" wykorzystuje sprzęt wyłącznie do produkcji soku jabłkowego — nie ma w nim ani kropli wody i ani grama cukru. To kaliningradzki napój wyłącznie z kaliningradzkich jabłek. Sprzęt i technologia pochodzą z Austrii. Doświadczenie — z Rosji. Mieszkańcy Kaliningradu zainwestowali własne środki na zakup niezbędnego wyposażenia, jednak po otwarciu linii produkcyjnej wydatki zostały częściowo pokryte z dotacji państwowych. Jak mówi właściciel firmy, w 2016 roku wyprodukowano z miejscowych jabłek łącznie 1,4 mln litrów soku, analogiczne ilości spodziewane są również w tym roku. W kalininigradzkich supermarketach litr napoju kosztuje około 60-70 rubli (4 — 4,5 zł). Nic zatem dziwnego, że lokalny koktajl witaminowy bardzo szybko posmakował mieszkańcom regionu.Bardzo bym się cieszył, gdyby soki, wyprodukowane w obwodzie kaliningradzkim przypadły do gustu naszym sąsiadom. Mamy ogromną nadzieję, że dwustronne dostawy zostaną wznowione. Cieszymy się, że możemy zaoferować naszym klientom nie tylko surowce, ale także gotową produkcję — powiedział Aleksnder Iwanow.  Na podstawie danych z końca 2016 roku najbardziej wysunięty na zachód rosyjski region eksportował towary spożywcze i produkty rolne na sumę około 1 mld dolarów. Udział rolników w ogólnej wielkości eksport wyniósł w obwodzie kaliningradzkim ponad 70%. Producenci rolni regionu wysyłają za granicę głównie zboże i rośliny oleiste, półfabrykaty mięsne i owoce.

 

*W przyszłym roku naszą planetą może mocno zatrząść. Do takich wniosków doszli geofizycy Roger Bilham z Uniwersytetu Kolorado i Rebecca Bendick z Uniwersytetu w Montanie.Jak wynika z teorii uczonych, ilość niszczycielskich trzęsień ziemi  podwoi się w 2018 roku. W większości przypadków siła wstrząsu będzie osiągać siedem stopni w skali Richtera. Uczeni przyjrzeli się statystyce trzęsień ziemi od 1900 roku do dziś i zaobserwowali, że jak tylko Ziemia zaczyna spowalniać, trzęsień ziemi staje się więcej. W dwudziestym wieku takie okresy miały już miejsce. Wówczas w ciągu roku Ziemia przeżywała wstrząsy około 30 razy, podczas gdy w normalnym okresie trzęsienia ziemi występują nie więcej niż 15 razy w roku. Zdaniem Bilham naszą planetę czekają lokalne katastrofy. Natomiast hamować Ziemia zacznie w związku z wpływami słonecznymi i księżycowymi, a także pewnymi siłami wewnętrznymi — szybkim obrotem atmosfery i ciekłego jądra. Spowolnienie ma miejsce już czwarty rok i w 2018 roku nastąpi przesilenie, w związku z czym wystąpią częste trzęsienia ziemi. Do podobnych wniosków doszli już wcześniej rosyjscy specjaliści Boris Lewin z Instytutu Geologii Morskiej i Geofizyki Dalekowschodniego Oddziału RAN i Jelena Sasorowa z Instytutu Oceanologii, którzy dwa lata temu przedstawili dowód na istnienie związku pomiędzy szybkością planety i aktywnością sejsmologiczną. Uczeni zebrali dane obejmujące jeszcze większy okres czasu — od 1720 roku. Zdaniem Borisa Lewina od przyszłego roku ilość trzęsień ziemi rzeczywiście ulegnie zwiększeniu. Rosyjscy uczeni wyjaśnili też istotę związku między szybkością i aktywnością sejsmologiczną. Wraz ze wzrostem szybkości zwiększa się promień równikowy, a promień biegunowy ulega zmniejszeniu, i ciało niebieskie bardziej się kurczy. Natomiast jeśli planeta wyhamowuje, do spłaszczenia nie dochodzi, czyli wszystko na odwrót. Kula ma mniejszą powierzchnię niż elipsa, choć mają taką samą wielkość. W rezultacie płyty tektoniczne zaczynają kurczyć się i zderzać, dochodzi do coraz częstszych deformacji i uszkodzeń, które wywołują trzęsienia ziemi. Dana teoria ma jednak swoich sceptyków, którzy mówią, że nie należy zawczasu panikować, bowiem przedstawionych przez Bilhama i Bendick danych nie sposób sprawdzić. Sceptykom odpowiedziała sama Rebecka Bendick, podkreślając, że dzięki nagłośnieniu tematu ludzie nieco poważniej odniosą się do problemu tego zjawiska naturalnego. Być może lokalne władze pomyślą o pomocy dla mieszkańców itd. A więc chodzi też o dodatkowy bodziec do ratowania ludzi  w przyszłości. 

 

*Marynarka Wojenna Argentyny przeprowadziła w miejscu zaginięcia łodzi podwodnej „San Juan" próbny wybuch o sile 100 kg trotylu.Eksperci ustalili, że wybuch, po którym okręt zniknął, był o wiele silniejszy — podaje telewizja  Todo Noticias. Specjaliści wojskowi przeprowadzili eksperyment na głębokości 40 metrów, by porównać dźwięk po tym wybuchu z dźwiękiem zarejestrowanym wcześniej w rejonie zaginięcia łodzi podwodnej. Według danych Organizacji Traktatu o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową wybrany punkt zbiega się z miejscem, gdzie wcześniej odnotowano „anomalne, pojedyncze, krótkie, potężne zjawisko o charakterze nienuklearnym współmierne do wybuchu". 

 

* Wraz z początkiem sezonu deszczowego australijski stan Victoria (Melbourne) nawiedziła plaga jadowitych pająków Latrodectus hasselti, zwanych „czarnymi wdowami”, które są uważane za najgroźniejsze pająki tego kontynnentu. „Prawdopodobieństwo ukąszenia przez nie jest wyższe niż w przypadku innych zwierząt" — powiedział w wywiadzie dla Daily Mail szef australijskiego pajęczego zoo Kane Christensen. Według niego Latrodectus hasselti można znaleźć prawie w każdym domu w Australii, gdzie szukają schronienia przed wilgocią. Kiedy już przyzwyczają się do nowego miejsca, zaczynają aktywnie się rozmnażać, jedna samica może urodzić setki małych pajączków naraz. Ukąszenie australijskiej czarnej wdowy jest bardzo bolesne i śmiertelne dla człowieka, aczkolwiek istnieje dostępne antidotum. Lek ten ratuje życie ale nie łagodzi bólu i nie chroni od powikłań.

 

*We wtorek, 5 grudnia, w wieku 96 lat zmarł były król Rumunii Michał w swojej szwajcarskiej rezydencji. Informację przekazał Dom Królewski Rumunii.W marcu 2016 roku u byłego monarchy stwierdzono nowotwór. Po operacji ostatni rumuński król wycofał się z życia publicznego. W 1941 roku Rumunia dołączyła do wojny po stronie Niemiec. W 1944 roku, kiedy w wyniku operacji jassko-kiszyniowskiej wojska radzieckie zbliżyły się do rumuńskiej granicy, król Michał przeszedł na stronę antyfaszystowskiej opozycji i wypowiedział wojnę Niemcom.

 

KOMENTARZE

  • Super sa Panskie wiadomosci, bije Pan na glowe oficjalne agencje.
    Dzieki.
  • @staszek kieliszek 07:54:15
    Dzięki za uznanie.
    Panie Staszku, a jak tam było w Korei? To przecież dziś bardzo ciekawe miejsce. Podzieli się Pan jakimis wrażeniami? Pozdrawiam serdecznie. BJ
  • @Bogusław Jeznach 11:37:13
    W Korei bylo super.Kraj piekny, czysty, bogaty i pracowity.Wszedzie las zurawi do stawiania wierzowcow. Krajobraz nie jest monotonny jak w tam gdzie mieszkam ale zmienia sie w czasie jazdy jak w kalejdoskopie.Gory wyrastajace z morza a na nich las, plaskie pola ryzowe,tunele, mosty, zapory wodne, wies a nagle wierzowce, kolo ktorych rosnie kapusta.70 % kraju to gory wiec plaski teren jest cenny. Pod wiaduktem na autostradzie ktos trzyma kury lub ma tunel foliowy.Cebula rosnie tuz do samego asfaltu. Po wsiach sciany domow sa tuz przy jezdni, ulice to korytarze pomiedzy domami.Nie ma trawnikow tylko ogrody warzywne.Wszedzie wielkie stagwie ceramiczne, w ktorych kisi sie kapusta kimczi.To kimczi je sie podczas kazdego posilku.Zarazilem sie tym, wciaga jak narkotyk.Rolnictwo na bardzo wysokim poziomie, folia, szklarnie, kanaly nawadniajace jakkolwiek nie widzialem zwiarzat jedynie psy w klatkach. Pieniadz musi tam byc bo nawet slupy do lamp robia ze stali nierdzewnej. Skrzynie elektrycznych urzadzen i porecze w blokach tez stal nierdzewna. Wszedzie elektronika, kamery, monitorki, czujniki, druty i kable.Czasami slup telegraficzny jest opleciony tymi kablami jak bluszczem.Jeden wielki plac budowy: bloki, wierzowce,nowe fabryki, tunele, wiadukty, szybkie koleje ponad polami ryzowymi, nieznane marki samochodow: Samsung, Tevoli, Sports, Genesis, Rexton, SMS, Equis, Opirus, Chairman.Ciezarowki zupelnie niepodobne do amerykanskich. Wspaniale parki , ktore sa odwiedzane przez duza liczbe ludzi modnie ubranych w markowe ciuchy ( kolor czarny jest modny, rurkowe spodnie i fikusne buty). Po starowkach tlumy mlodych chodzacych poprzebieranych w ich stroje ludowe i robiacych sobie zdjecia.Ludzie mili, weseli, grzeczni. Nie widzi sie siwych wlosow ale tez i dzieci sie nie widzi. Kuchnia znakomita, nieznane smaki i nieznane kombinacje.Jedlismy osmiornice na zywo, ktora sie czepiala przyzsawkami do jezyka i dziasel. W sumie Korea jest to sympatyczny kraj, w ktorym z ochota bym zamieszkal i wielka szkoda by byla gdyby wybuchla tam wojna. Zachecam do ogladania wideo o Korei na Youtubie, jest to malowniczy kraj, bardzo turystyczny ale szkoda , ze tak daleko.14 godzinny lot czuje do dzis ponizej plecow a uplynelo juz 3 tygodnie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031