Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4048 postów 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Środa, 11 października 2017

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (1066). W Syrii trwają zaciekłe walki w dolinie Eufratu, w Katalonii przesila się sytuacja po referendum, w stosunkach Waszyngtonu z Pjongjangiem nie słabnie ryzyko wojny. Zapraszam na serwis .

 

* W ciągu ostatniej doby rosyjskie lotnictwo przeprowadziło 182 ataki na pozycje terrorystów w Syrii — poinformował rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji gen. Igor Konaszenkow. 10 października samoloty Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji kontynuowały likwidację terrorystów Daesz, którzy wtargnęli do syryjskiej prowincji Deir-ez-Zor z zachodnich dzielnic Iraku. „W nocy, w czasie działań wywiadowczych prowadzonych z użyciem dronów, odkryto dobrze umocniony punkt oporu na wschodnim brzegu Eufratu, w rejonie miejscowości al-Majjadin. W obiekcie znajdował się podziemny skład amunicji czołgowej i artyleryjskiej, a także rozgałęziona sieć podziemnych tuneli, w których ukrywała się znaczna liczba terrorystów z azjatyckich republik WNP i Algierii" — poinformował Konaszenkow. Rosyjski generał dodał, że do porażenia celu dowództwo zgrupowania wyznaczyło ze składu dyżurnych sił lotnictwa dwie pary bombowców Su-34, które przeprowadziły serię 14 ataków. Środki obiektywnej kontroli potwierdziły likwidację 4 pojazdów pancernych, 3 wozów piechoty, 9 samochodów terenowych wyposażonych w broń dużego kalibru i dwóch wyrzutni RSZO. Samoloty rosyjskich sił powietrznych zlikwidowały ponad 50 terrorystów. Kolejnych 30 zostało zablokowanych w podziemnych tunelach. Po 40 minutach samolot Su-34 dokonał kolejnego ataku, w wyniku którego zlikwidowano kolejnych 20 terrorystów, którzy przybyli w celu ewakuowania rannych terrorystów. W rejonie miejscowości Hatła zlikwidowano punkt dowódczy Daesz i trzy grupy terrorystów, którzy dotarli do rejonu z terytorium Iraku w charakterze wsparcia. Potwierdzono tam likwidację 34 terrorystów, 5 samochodów terenowych wyposażonych w broń dużego kalibru, a także dwóch samochodów z pociskami.

 

*Rosyjskie siły powietrzne zlikwidowały również oddział składający się z ponad 60 zagranicznych najemników na południe od syryjskiegoDeir-ez-Zor. Pochodzili oni z krajów WNP, Tunezji i Egiptu – poinformował rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji gen. Igor Konaszenkow.„Bardziej na południe od Deir-ez-Zor, w dolinie rzeki Eufrat, w ataku powietrznym został zlikwidowany oddział zagranicznych najemników składający się z ponad 60 dżihadystów Daesz, pochodzących z WNP, Tunezji i Egiptu. Zniszczono też 12 samochodów terenowych z wielkokalibrowym uzbrojeniem” – powiedział przedstawiciel rosyjskiego resortu obrony. Jak dodał, przez kilka dni sprawdzano rezultaty poprzedniego ataku rakietowego i powietrznego w pobliżu Abu Kamal. Zniszczono w nim punkt dowodzenia Daesz, zabijając ponad 30 dżihadystów, w tym z Kaukazu Północnego.

 

* Według słów Igora Konaszenkowa syryjskie wojska przy wsparciu Sił Powietrzno-Kosmicznych przez ostatni tydzień znacznie rozszerzyły kontrolowane terytorium na północny zachód i południowy wschód od Deir-ez-Zor. Obecnie siły rządowe likwidują dużą forpocztę Daeszu w rejonie al-Majjadin, około 40 km na południowy wschód od Deir-ez-Zor. Jednocześnie zaciekły opór terrorystów działających w dolinie Eufratu nie słabnie. Terroryści codziennie otrzymują posiłki z Iraku, gdzie między innymi ich szeregi zasilają zagraniczni najemnicy. Terroryści przybywają pojazdami opancerzonymi, pickupami uzbrojonymi w broń dużego kalibru. Otrzymują broń i amunicję przez graniczne miasto Abu Kamal. „Trwające zasilanie terrorystów z Iraku budzi poważne pytania dotyczące celów operacji przeciwko terrorystom prowadzonych przez amerykańskie lotnictwo i tak zwaną koalicję międzynarodową" — powiedział Konaszenkow. Generał  zaznaczył także, że wraz z rozpoczęciem przez syryjską armię operacji wyzwolenia prowincji Deir-ez-Zor z rąk Państwa Islamskiego amerykańska koalicja radykalnie zmniejszyła intensywność ataków na pozycje terrorystów w Iraku, gdzie tylko pozoruje ona walkę z Daeszem.

 

*Wraz z rozpoczęciem przez syryjską armię operacji wyzwolenia prowincjiDeir-ez-Zor z rąk Państwa Islamskiego amerykańska koalicja radykalnie zmniejszyła intensywność ataków na pozycje terrorystów w Iraku i tylko pozoruje walkę  z nimi - poinformował rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji gen. Igor Konaszenkow.„We wrześniu, wraz z rozpoczęciem przez syryjskie wojska operacji wyzwolenia prowincji Deir-ez-Zor z rąk Daesz, międzynarodowa koalicja na czele z USA gwałtownie, do kilku razy dziennie, zmniejszyła intensywność ataków na pozycje Daesz w Syrii. Kierowana przez USA koalicja pozorująca, głównie w Iraku, walkę z Państwem Islamskim, kontynuuje „aktywną" walkę z Daesz nie wiedzieć czemu w Syrii. Tymczasem liczba ataków w Iraku zmniejszyła się prawie pięciokrotnie". Generał dodał, że „wyzwolenie pozostającej teraz na dalekich tyłach Rakki, którą USA i koalicja przez pół roku nazywały priorytetem walki z Daesz, już któryś miesiąc z rzędu tkwi w bezruchu. A nawet więcej, cofa się - jeśli wziąć pod uwagę bieżące sukcesy terrorystów przywracających sobie kontrolę nad porzuconymi dzielnicami miasta". Jak powiedział Konaszenkow, zmniejszenie intensywności ataków zbiegło się w czasie z przerzuceniem przez terrorystów  Daeszu znacznych sił do syryjskiego Deir-ez-Zor z nadgranicznych rejonów Iraku. Konaszenkow zauważył, że terroryści usiłują teraz umocnić swoje pozycje na wschodnim brzegu rzeki Eufratu.  „Działania Pentagonu i koalicji wymagają wytłumaczenia: czy taka zmiana priorytetów u USA i koalicji stanowi próbę maksymalnego utrudnienia prowadzonej przez syryjską armię przy wsparciu  rosyjskiego lotnictwa operacji wyzwolenia syryjskiej ziemi na wschód od Eufratu? Czy może jest to próba przepędzenia terrorystów z Iraku do Syrii, pod precyzyjny ogień rosyjskich samolotów?" — powiedział Konaszenkow.

 

*USA zaopatrują w broń terrorystów w Syrii - oznajmił szef głównego zarządu operacyjnego syryjskiej armii generał Ali Al-Ali. "Wiemy, że USA w okresie 5 czerwca — 15 września bieżącego roku wysłały terrorystom w Syrii 1421 tirów z mieniem wojskowym i bronią. Ta broń była rzekomo przeznaczona do walki z terrorystami, lecz w ostatecznym rozrachunku trafiła w ręce terrorystów z Daeszu i Dżabhat an-Nusry" — powiedział podczas pokazu broni skonfiskowanej ekstremistom. Według niego większą część broni, która tym sposobem trafia do ekstremistów, kupują amerykańskie koncerny zbrojeniowe Chemring i Orbital ATK w ramach programu państwowego Pentagonu na rzecz pomocy amerykańskim sojusznikom. Trafia ona na Bliski Wschód drogą morską, a do Syrii jest przemycana przez niekontrolowane przez wojska rządowe odcinki granicy. W maju rzecznik amerykańskiego resortu obrony oznajmił, że wskazana broń była przeznaczona dla Kurdów  z Syryjskich Sił Demokratycznych, którzy za jej pomocą miały wyzwolić Rakkę z rąk terrorystów.  

 

*Rosyjskie okręty podwodne zaatakowały obiekty Państwa Islamskiego pociskami manewrującymi Kalibr, wspierając ofensywę naDeir-ez-Zor.Rosyjskie okręty podwodne z akwenu Morza Śródziemnomorskiego dwukrotnie uderzyły w terrorystów w Syrii pociskami manewrującymi Kalibr — oznajmił rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji generał-major Igor Konaszenkow.  Rosyjskie okręty podwodne z akwenu Morza Śródziemnomorskiego dwukrotnie  uderzyły w terrorystów w Syrii  pociskami manewrującymi Kalibr — oznajmił rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji generał-major Igor Konaszenkow. Jak poinformował Konaszenkow, rosyjska grupa lotnicza i formacja marynarki wojennej na Morzu Śródziemnym nadal udzielają wsparcia syryjskiej armii podczas operacji ofensywnej mającej na celu zniszczenie przyczółka  Daeszu w dolinie rzeki Eufrat. Podkreśla się, że w ostatnim tygodniu wywiad Ministerstwa Obrony Rosji wykrył najważniejsze obiekty Daesz w prowincji Deir-ez-Zor. Są to punkty dowódcze terrorystów, duże magazyny z bronią i amunicją oraz hangary ze sprzętem opancerzonym ISIS w rejonie miejscowości al-Majjadin. Dzisiaj w celu zniszczenia tych obiektów łodzie podwodne Floty Czarnomorskiej «Wielikij Nowgorod» i «Kolpino» z akwenu  Morza Śródziemnego  wystrzeliły dwa pociski rakietowe bazowania morskiego Kalibr — powiedział.Konaszenkow podkreślił, że obiekty terrorystów w okolicach miasta al-Majjadin zostały zaatakowane w ramach wsparcia skutecznych działań ofensywnych syryjskiej armii mających na celu zniszczenie przyczółka Daesz w prowincji  Deir-ez-Zor. «10 pocisków manewrujących zostało wystrzelonych z wody. Środki obiektywnej kontroli potwierdziły likwidację wszystkich wyznaczonych celów. Ugrupowanie Daesz w okolicach miasta al-Majjadin poniosło duże straty zarówno w ludziach, jak i sprzęcie» — podkreślił. 

 

* RosyjskieMinisterstwo Obrony przewiduje próbę zerwania porozumienia pokojowego w południowej strefie deeskalacji w Syrii po przesunięciu tam 600 terrorystów i dwóch kolumn z lekami. Poinformował o tym rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji generał-major Igor Konaszenkow. "Biorąc pod uwagę takie znaczne posiłki, wsparcie  USA, siłę żywą i tworzenie zapasu leków i prowizji, nie trzeba być ekspertem, by przewidzieć próbę zerwania porozumienia pokojowego teraz również w południowej strefie deeskalacji" — powiedział. Według niego "cała odpowiedzialność za taki sabotaż procesu pokojowego będzie ponosić wyłącznie strona amerykańska". Konaszenkow opowiedział także o "dziwnym przypadku" związanym z terrorystami, którzy przybyli do strefy południowej. Otrzymali oni pomoc humanitarną w miejscowościach kontrolowanych przez "uśpione komórki" ugrupowania Dżabhat an-Nusra. Według słów rzecznika Ministerstwa Obrony jeszcze w dniach 2-3 października około 600 terrorystów z obozu uchodźców Rukban wyjechało samochodami terenowymi w zorganizowanej kolumnie  w kierunku zachodnim. Po przebyciu ponad 300 km przez byłe przejście graniczne Tafas wjechali do południowej strefy deeskalacji (prowincja Daraa). "Dziwnym trafem prawie jednocześnie z nimi do tej strefy deeskalacji przybyły dwie kolumny samochodowe z medykamentami i produktami dla mieszkańców. Pierwsza kolumna z 30-tonowym ładunkiem wkroczyła do miejscowości Hadżmi, druga z 60-tonowym ładunkiem — do Khel" — podkreślił generał.  Cały ładunek humanitarny znalazł się w rękach terrorystów, którzy przyjechali z miasta At-Tanf. Konaszenkow przypomniał także, że Waszyngton do tej pory nie wyjaśnił, w jaki sposób około 300 terrorystów Daeszu przedostało się pickupami przez kontrolowaną przez USA strefę w syryjskim At-Tanf. Później terroryści próbowali zablokować drogę zaopatrzenia syryjskich wojsk  Damaszek — Deir-ez-Zor, którą jest także dostarczana pomoc humanitarna dla mieszkańców. Ministerstwo Obrony Rosji poprosiło USA o wyjaśnienie takiej "wybiórczej ślepoty" wobec "terrorystów działających u nich pod nosem w Syrii".

 

*Działania USA nieopodal bazy At-Tanf w Syrii wyglądają na próbę podzielenia tego kraju - oświadczył w wywiadzie dla Ria Novosti dyrektor departamentu Ameryki Północnej MSZ Rosji Georgij Borisenko. Dyplomata zauważył, że choć strona amerykańska zaprzecza  swej współpracy z  Daeszem, Rosja „wie, że USA nierzadko współdziałały z rozlicznymi ekstremistycznymi ugrupowaniami w Syrii". „Niewątpliwie mamy wiele pytań odnośnie tego, czym zajmują się w Syrii Amerykanie. W odróżnieniu od rosyjskich sił Amerykanie znajdują się tam z naruszeniem prawa międzynarodowego. Ustanawiają nawet pewne strefy, na przykład w rejonie At-Tanf, do których nie chcą wpuszczać syryjskich sił. Wygląda to de facto na próbę podzielenia kraju, rozłamu Syrii po to, żeby utworzyć na części jej terytorium organy władzy kontrolowane przez USA i jej sojuszników" — wyjaśnił rosyjski dyplomata. Borisenko przypomniał, że „na podstawie obiektywnych danych" rosyjskie ministerstwo obrony „zwraca uwagę na to, że w rzeczywistości Amerykanie i działające w porozumienie z nimi opozycyjne pododdziały praktycznie nie prowadzą walki z terrorystami Daeszu. To budzi nasze zdziwienie. Będziemy patrzeć na dalszy rozwój wypadków, ale wychodzimy z założenia, że wszelki flirt z terrorystami jest zawsze niebezpieczny i obraca się przeciwko tym, którzy się w takie kontakty wplątują" — podkreślił  Borisenko. Moskwa, jak mówi, jest zaniepokojona „wsparciem, którego USA udzielają siłom walczącym z pełnoprawnym syryjskim rządem". „Od 2014 roku obserwujemy, jak amerykańscy wojskowi atakują terrorystów fikcyjnie, pro forma. To naprowadza na myśl, że Stany Zjednoczone są zainteresowane nie walką z Daesz lecz nadal knują obalenie pełnoprawnego rządu w Damaszku. I teraz najwyraźniej USA chcą wciąż wykonać to zadanie postawione już przez Baracka Obamę" — uważa dyrektor departamentu rosyjskiego MSZ. W garnizonie At-Tanf mieści się jedna z amerykańskich baz wojskowych w Syrii, gdzie Amerykanie prowadzą szkolenia i wyposażają oddziały uzbrojonej syryjskiej opozycji jakoby do walki z Daesz. Wcześniej ich koalicja przeprowadzała ataki na rządowe siły syryjskie, które zbliżały się do oddziałów opozycji w rejonie At-Tanf. Rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji generał Igor Konaszenkow oświadczył też wcześniej, że syryjsko-jordańska granica biegnąca nieopodal amerykańskiej bazy w At-Tanf zamieniła się w stukilometrową „czarną dziurę", z której prowadzą ataki oddziały ugrupowania terrorystycznego „Państwo Islamskie".

 

*W Damaszku doszło dziś do trzech zamachów bombowych, w których zginęło co najmniej 9 osób a kolejne 9 osób zostało rannych. Zamachowcami byli  samobójcy, którzy wysadzili się w powietrze w pobliżu komisariatów policji po tym, jak zatrzymali ich ochroniarze. Trzeci napastnik zdetonował ładunek wybuchowy, gdy został otoczony za siedzibą sztabu armii.

 

*Wczoraj rosyjski bombowiec frontowy Su-24 rozbił się podczas startu z lotniska Hamejmim w Syrii, a jego załoga zginęła - podaje Departament Informacji i Komunikacji Masowych Ministerstwa Obrony Rosji. 10 października podczas startu na lotnisku Hmeimim (Syria) w celu wykonania zadania bojowego samolot Su-24  wyjechał poza pas startowy i rozbił się. Załoga samolotu nie zdążyła się katapultować i zginęła.Zniszczeń na ziemi nie ma. Zgodnie z raportem do zdarzenia mogła doprowadzić usterka techniczna maszyny — poinformowało rosyjskie Ministerstwo Obrony

 

*Terroryści z grupy Państwo Islamskie, którzy ponoszą klęskę w Syrii, masowo przenoszą się do pakistańskiej prowincji Waziristan, powiedział w wywiadzie dla RIA Novosti szef Antyterrorystycznego Centrum Państw Członkowskich WNP generał Andriej Nowikow. „Od jesieni 2016 roku można zauważyć przerzut znacznych sił terrorystów Państwa Islamskiego z Syrii i Iraku na terytorium Waziristanu (Pakistan) i dalszą ich redystrybucję. Innymi słowy rozwiązanie wojskowo-politycznych zadań w Syrii, z jednej strony, zmniejsza liczbę uzbrojonych radykalistów na poziomie fizycznym, z drugiej strony, zmusza Daesz do zmiany nie tylko taktyki, ale także lokalizacji kolejnych działań” — powiedział.

 

*Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że tureckie wojska wejdą do Idlibu.Tureckie wojska będą stacjonować w syryjskim Idlibie w ramach porozumień w sprawie pokojowego rozwiązania konfliktu w Syrii, oświadczył prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. „Rozgraniczyliśmy obszary, kto i gdzie będzie rozmieszczać obserwatorów. Nasza wojsko będzie znajdować się wewnątrz Idlibu, a rosyjskie siły zbrojne — na zewnątrz” — powiedział Erdogan tureckim dziennikarzom na pokładzie samolotu po oficjalnej wizycie w Iranie. Cytuje go stacja telewizyjna NTV.

 

*Siły Zbrojne USA zawiesiły współpracę z krajami Zatoki Perskiej w związku z kryzysem dyplomatycznym wokół Kataru.USA nie będą przeprowadzać wspólnych ćwiczeń wojskowych z krajami Zatoki Perskiej, biorąc pod uwagę sytuację wokół Kataru – poinformował agencję Associated Press przedstawiciel Centralnego Dowództwa Sił Zbrojnych USA pułk. John Thomas. „Zrezygnowaliśmy z niektórych manewrów z szacunku dla koncepcji ogólnego zaangażowania i wspólnych interesów regionalnych” – wyjaśnił wojskowy. Kryzys wokół Kataru wybuchł w czerwcu tego roku, gdy szereg krajów arabskich zerwało stosunki dyplomatyczne z Dohą i ogłosiło bojkot, oskarżając katarskie władze o wspieranie ugrupowań terrorystycznych i ingerencję w wewnętrzne sprawy innych państw.

 

*Dla Waszyngtonu nie ma znaczenia, kto – armia prezydenta Baszara al-Asada czy syryjska opozycja – wyzwoli Syrię spod kontroli organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie – powiedział przedstawiciel Departamentu Obrony USA, gen. Kenneth Mackenzie. „Priorytetem jest całkowita likwidacja Daesz w dolinie rzeki Eufrat. Sądzę, że mamy neutralny stosunek do tego, kto to zrobi, dopóki ta praca jest wykonywana i jest ona skuteczna – podkreślił amerykański wojskowy. 4 października rosyjski resort obrony oświadczył, że podejrzewa USA o przekazywanie informacji wywiadowczych terrorystom. Według ministerstwa dżihadyści z Państwa Islamskiego mieli dokładne dane, które może zdobyć jedynie wywiad powietrzny i które zostały przetworzone przez amerykańskich specjalistów.

 

*Teheran przeprowadza testy z użyciem pocisków balistycznych, aby poprawić ich celność, a nie broni jądrowej, która tego nie potrzebuje – powiedział irański minister spraw zagranicznych Mohammad Dżawad Zarif.Zarif udzielił wywiadu amerykańskiemu tygodnikowi Newsweek, w trakcie którego zapewnił, że irańskie pociski balistyczne mają służyć do obrony kraju i nie są przystosowane do przenoszenia głowic jądrowych.  Nadal je testujemy, bo chcemy poprawić ich celność. Jeśli pocisk został zaprojektowany do przenoszenia broni jądrowej, celność nie jest potrzebna – zaznaczył minister. Jak dodał, rakiety mają przenosić głowice konwencjonalne.  Teherean  po podpisaniu porozumienia w sprawie irańskiego programu jądrowego w 2015 roku kilkukrotnie przeprowadzał testy z użyciem pocisków balistycznych. Na paradzie wojskowej we wrześniu tego roku zaprezentował nowy pocisk balistyczny Chorramszahr średniego zasięgu, zdolny osiągać cele do 2000 kilometrów.

 

* Ze strony USA padła tajemnicza groźba pod adresem Korei Północnej. Prezydent Donald Trump uznał, że rozmowy z reżimem w Pjongjangu poprzednich amerykańskich administracji nie przyniosły rezultatów. "Prezydenci i ich rządy rozmawiają z Koreą Północną od 25 lat, zawierano porozumienia, płacono wielkie pieniądze" - napisał Trump na Twitterze.  "To jednak nie zadziałało, porozumienia były łamane zanim wysechł na nich atrament. Z amerykańskich negocjatorów robiono durniów. Wybaczcie, ale tu tylko jedna rzecz zadziała" – podkreślił Trump, nie ujawniając jednak, co konkretnie miał na myśli.

 

*Waszyngton naraża się na ryzyko "niedopuszczalnego zaostrzenia" stosunków z Pjongjangiem.Oświadczył to szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow w rozmowie z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem. Wszystkie spory trzeba rozwiązywać wyłącznie drogą dyplomatyczną — podkreślił Ławrow. Waszyngton naraża się na ryzyko "niedopuszczalnego zaostrzenia" w stosunkach z Koreą Północną — oznajmił minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow podczas rozmowy telefonicznej ze swoim amerykańskim partnerem Rexem Tillersonem. Ławrow podkreślił "niedopuszczalność zaostrzenia na Półwyspie Koreańskim, do którego prowadzą przygotowania wojskowe USA w tym regionie" — podaje The Independent. Rosyjski dyplomata wezwał do "rozstrzygania sporów wyłącznie drogą dyplomatyczną". Dziennik przypomina, że w niedzielę prezydent USA Donald Trump oznajmił, że wysiłki dyplomatyczne na rzecz zażegnania północnokoreańskiego kryzysu nie powiodły się. Napisał także na swoim Twitterze, że Tillerson "Traci czas na rozmowy", dodając, że "tylko jedna rzecz zadziała". Tym sposobem USA nie wykluczają użycia siły zbrojnej, by zmusić Pjongjang do zaprzestania prób rakietowych i nuklearnych. We wrześniu USA i Korea Południowa przeprowadziły ćwiczenia w pobliżu granicy z Koreą Północną. Z kolei Chiny zaproponowały poparty przez Rosję plan, zgodnie z którym Korea Północna zawiesi swój program jądrowy w zamian za wstrzymanie przez USA ćwiczeń wojskowych w regionie — podkreśla The Independent.

 

*Hakerzy Kim Dzong Una dowiedzieli się, w jaki sposób zamierzano zamordować północnokoreańskiego przywódcę.Lokalizacja kluczowych wojskowych i strategicznych obiektów infrastruktury, elektrowni oraz plan wspólnych działań wojsk USA i Korei Południowej na wypadek wojny z KRLD – wszystkie te tajne materiały wykradli północnokoreańscy hakerzy – poinformował „The Financial Times”. Z tych dokumentów Pjongjang dowiedział się, że wojska sojuszników zamierzały zlikwidować Kim Dzong Una. Kradzież dokumentów miała miejsce rok temu, ale południowokoreańscy specjaliści do tej pory wyjaśniają, które materiały znalazły się w posiadaniu Korei Północnej. Sytuacja wokół Korei Północnej jest nadal napięta. Donald Trump grozi Pjongjangowi unicestwieniem, jako odpowiedź na wystrzelenie pocisków balistycznych i testy jądrowe. Z kolei sekretarz obrony USA James Mattis powiedział w poniedziałek, że amerykańskie wojska są gotowe do operacji przeciwko północnokoreańskim władzom. Ale, jak się okazało, Pjongjang nie tyle przygotowuje się do udzielenia odpowiedzi, a od dawna wie, jak będzie wyglądać ta operacja wojskowa. Jak pisze „The Financial Times”, hakerzy Kim Dzong Una wykradli „Plan działań zbrojnych 2015” — najważniejszy scenariusz wspólnych działań USA i Korei Południowej podczas inwazji KRLD. Zostały w nim szczegółowo opisane wszystkie działania sojuszników dotyczące likwidacji północnokoreańskiego przywódcy. Do ataku hakerskiego doszło we wrześniu ubiegłego roku. Jednak poinformowano o nim dopiero teraz. O incydencie poinformował jeden z posłów południowokoreańskiego parlamentu i członek rządzącej w kraju Partii Demokratycznej Cheol-hee Lee. Powołując się na informacje przekazane przez resort obrony, polityk powiedział, że w sumie skradziono 235 GB materiałów. Treść 80% dokumentów trzeba jeszcze ustalić. Ministerstwo Obrony odmówiło komentarza.

 

*Deputowani rosyjskiej Dumy Państwowej wszystkich frakcji planują wizytę w KRLD na początku listopada.W wywiadzie dla RIA Novosti poinformował o tym koordynator grupy deputowanych ds. kontaktów z parlamentem Korei Północnej Kazbek Tajsajew.  «Planujemy wyjazd, zgadza się… Stoję na czele komitetu komitetu przyjaźni z Koreą Północną. W skład naszej komisji wchodzą deputowani wszystkich frakcji. (Najprawdopodobniej) pojadą przedstawiciele wszystkich frakcji Dumy Państwowej" — powiedział Tajsajew w wywiadzie dla RIA Novosti. Parlamentarzysta podkreślił, że na razie za wcześnie mówić o tym, z kim będą spotykać się deputowani w KRLD oraz jakie tematy zostaną poruszone. «Przełom października i listopada, gdzieś 5 listopada» — dodał deputowany, mówiąc o wstępnej dacie wyjazdu. W dniach 2-6 października w stolicy Korei Północnej Pjongjangu odbyła się wizyta delegacji deputowanych Dumy Państwowej frakcji LDPR. Dla parlamentarzystów zorganizowano spotkanie na najwyższym poziomie. Deputowani omówili z ambasadorem Rosji kwestie współpracy między dwoma państwami. 

 

* Sytuacja w Katalonii, jak się wydaje, ulega przesileniu.Hiszpania zażądała od Katalonii, by określiła się w kwestii ogłoszenia niepodległości.Hiszpański rząd zażądał od władz Katalonii, by wyjaśniły, czy w końcu ogłosiły niepodległość autonomii — oznajmił premier Mariano Rajoy. Jeśli autonomia opowiedziała się za oddzieleniem się od Hiszpanii, Madryt zastosuje 155 art. Konstytucji i częściowo pozbawi Katalonii samorządu. "W ten sposób chcemy dodać obywatelom pewności" — podkreślił Rajoy. Według niego odpowiedź Generalitatu wpłynie na decyzję, którą rząd podejmie w najbliższych dniach. Podkreślił, że szef katalońskiego rządu Carles Puidgemont  ma możliwość odpowiedzenia na wezwania "do przywrócenia praworządności". "Jeśli Puigdemont szanuje praworządność, zostanie położony kres niepraworządności i niestabilności. Wszyscy czekają na położenie kresu sytuacji, w której znalazła się Katalonia" — dodał szef rządu. Wczoraj Puigdemont podpisał deklarację o niepodległości Katalonii. Oznajmił, że wyniki referendum, które odbyło się 1 października, pozwalają na ogłoszenie powstania samodzielnego państwa. Jednocześnie zaproponował wstrzymać się z ogłoszeniem niepodległości, by rozpocząć dialog z oficjalnym Madrytem.    

 

*Status prawny zaakceptowanej przez szefa rządu Katalonii deklaracji nie jest w zasadzie jasny, można jedynie zrozumieć, że koliduje ona z hiszpańską konstytucją. Terminy oraz tryb oddzielenia się Katalonii nie są w niej wskazane. Niepodległość niby została zadeklarowana, jednakże Katalonia na razie nie występuje ze składu Hiszpanii.Deputowana do parlamentu Katalonii z ramienia lewicowo-radykalnej partii „Kandydatura jedności ludowej" Anna Gabriel oświadczyła: „Wierzyliśmy w to, że dziś jest odpowiedni dzień na uroczyste proklamowanie niepodległości Republiki Katalońskiej. Prawdopodobnie zmarnowaliśmy tę szansę" — powiedziała. Liczni zwolennicy niepodległości są zdania, że w ostatniej chwili swoją presję na Puigdemonta wywarły Unia Europejska i Hiszpania, wolał więc posłuchać ich, nie zaś większości ludzi, którzy głosowali na referendum. Na podstawie wyników referendum liczba zwolenników niepodległości wynosi ponad 90 procent. Jednakże w absolutnych liczbach za oddzieleniem się są zaledwie 2 spośród 5,5 miliona mieszkańców Katalonii. Dane sondaży opinii publicznej wykazują, że zwolennicy jedności Hiszpanii stanowią większość. Nieuznawane przez Madryt referendum zostało zlekceważone, ale miały miejsce wielotysięczne akcje protestu w Barcelonie i innych miastach Katalonii. Madryt w międzyczasie śmieje się do rozpuku z  wystąpienia i deklaracji przedstawionej przez Carlosa Puigdemonta. Wicepremier Hiszpanii Soraya Saens de Santamaria oświadczył, że przemówienie prezydenta jest wystąpieniem człowieka, który nie wie, gdzie jest, dokąd i z kim chce iść. Władze kraju, które również przed tym odmawiały prowadzenia jakichkolwiek negocjacji z rządem Katalonii, odrzucają nową propozycję odnośnie omówienia kwestii niepodległości. W środę rano odbyło się pilne posiedzenie rady ministrów. Hiszpańscy politycy zwracają się do premiera Rajoya o zastosowanie 155. artykułu Konstytucji, czyli unieważnienie autonomii katalońskiej, co oznacza pozbawienie regionu nawet tych przywilejów, które w Barcelonie uważano za niewystarczające jeszcze przed przeprowadzeniem referendum niepodległościowego. Adwokat, specjalista w dziedzinie prawa międzynarodowego Maria Jarmusz w audycji radia Sputnik założyła, jak dalej może potoczyć się rozwój wydarzeń: „Podpisując deklarację w sprawie niepodległości, rząd Katalonii zawiesił jej ogłoszenie. Zapewnia to prawo do rozpoczęcia negocjacji z rządem centralnym, przy respektowaniu ustawodawstwa Hiszpanii, aby w jakiś sposób zażegnać kryzys w relacjach. Nie zakładam jednak, że Katalonia wystąpi ze składu Hiszpanii i że Unia Europejska to poprze — będzie to przebiegać bowiem wbrew ustawodawstwu hiszpańskiemu i europejskiemu. Najprawdopodobniej sprawa utknie w miejscu. Odbędą się negocjacje, dojdzie do jakichś ustępstw, ale najprawdopodobniej Katalonia pozostanie w granicach Hiszpanii" — powiedziała Maria Jarmusz.

 

* Trwa kampania wzajemnych złośliwości dyplomatycznych pomiędzy USA a Rosją.Moskwa rozpatruje różne warianty reakcji na sytuację wokół rosyjskiej własności dyplomatycznej w USA.Oznajmił to w wywiadzie dla RIA Novosti dyrektor Departamentu Ameryki Północnej MSZ Rosji Georgij Borysenko.Co się tyczy odpowiedzi, powiedzieliśmy, między innymi publicznie, że w dyplomacji istnieje twarda zasada wzajemności, Amerykanie świetnie o tym wiedzą. Jeśli postąpili w taki sposób, to znaczy, że akceptują możliwość lustrzanych działań z naszej strony wobec ich placówek w Rosji  — powiedział rosyjski dyplomata. Odpowiadając na pytanie, czy jest rozpatrywana możliwość zamknięcia jednego z amerykańskich konsulatów generalnych, Borysenko zapewnił, że Moskwa "nie wyklucza żadnych wariantów, w tym ustanowienia realnego parytetu pod względem liczby pracowników przedstawicielstw dyplomatycznych". Wyjaśnił, że liczba 455 osób, do których Moskwa zaproponowała USA zredukować ich personel, uwzględniała pracowników rosyjskiego stałego przedstawicielstwa przy ONZ w Nowym Jorku. Nie zajmują się jednak dwustronnymi stosunkami rosyjsko-amerykańskimi. Faktycznie wyprzedziliśmy Amerykanów, wyciągnęliśmy do nich rękę. Skoro tego nie docenili, mamy pełne prawo, by od liczby 455 odjąć liczbę odpowiadającą liczbie pracowników naszego stałego przedstawicielstwa. Wówczas liczebność amerykańskiego personelu w Rosji powinna zmniejszyć się do 300 osób lub mniej — oznajmił dyrektor departamentu MSZ. 

 

*W Donbasie znajduje się punkt stałej dyslokacji zagranicznych najemników w rejonie kontrolowanej przez Kijów miejscowości Topoline.Powiedział to dzisiaj dziennikarzom zastępca dowódcy sztabu operacyjnego DRL Eduard Basurin. "W rejonie kontrolowanej przez Kijów miejscowości Topolyne wykryto punkt stałej dyslokacji grupy zagranicznych najemników składający się z 10 osób, których główne zadanie polega na podejmowaniu działań dywersyjnych i prowokacyjnych wspólnie z pododdziałami 36. brygady piechoty morskiej" — powiedział Basurin, powołując się na dane wywiadu. Według niego odnotowano także przybycie do Donbasu pododdziałów specjalnych ukraińskich sił zbrojnych w celu "stłumienia batalionów ochotniczych i udaremnienia prób opuszczenia strefy operacji antyterrorystycznej w celu wzięcia udziału w akcjach nieposłuszeństwa zaplanowanych na 14 października w Kijowie".

 

* Węgry, jak się wydaje, są pierwszym krajem w Europie, który stanowczo i konsekwentnie przeciwstawia się ukraińskim nacjonalistom, hołubionym przez Zachód do walki z Rosją i rozwydrzonym wynikającą z tej postawy bezkarnością.  Kropla, która przelała dzban węgierskiej cierpliwości jest haniebna ustawa edukacyjna narzucona przez Kijów. Jak donosi węgierska gazeta Magyar Nemzet  szef  węgierskiego MSZ Péter Szijjártó odrzucił propozycję , złożoną przez szefa ukraińskiego MSZ Pawła Klimkina, aby spotkać się na Zakarpaciu w celu omówienia ustawy oświatowej.Szijjártó uznał, że jest za późno, ponieważ ustawę trzeba było przedyskutować zanim została przyjęta i Węgry ostro się tego domagały. 9października szef węgierskiego MSZ złożył wizytę w Użhorodzie, gdzie spotkał się z szefami organizacji zakarpackich Węgrów i zwierzchnikami kościołów historycznych celem uzgodnienia stanowisk wobec zaistniałej sytuacji.  Uczestnicy tego spotkania zgodzili się, że narzucona przez Kijów reforma szkolnictwa uniemożliwia działalność węgierskich szkół na Ukrainie i edukację uczniów szkoły średniej i wyższej w ich języku ojczystym. W rzeczywistości, jak podkreślono, stwarza ona dla Węgrów  i przedstawicieli innych mniejszości narodowych Ukrainy warunki gorsze niż w czasach ZSRR.  W związku z tym Szijjártó obiecał sięgnąć po środki ostrzejsze i poruszyć kwestię unieważnienia – z powodu tej ustawy - umowy stowarzyszeniowej UE z Ukrainą, która wymaga rozszerzenia praw mniejszości. Wydaje się, że gdzieś w tle po cichu dojrzewa idea, aby Węgrzy zakarpaccy przygotowywali się przyłączenia się do państwa węgierskiego,  gdy tylko pojawi się taka możliwość, np. w wyniku przewidywanej zapaści i rozpadu Ukrainy.

 

*Węgry ostrzegły Kijów przed sankcjami w związku z nową ustawą oświatową.Na Ukrainę mogą zostać nałożone sankcje, jeśli zostanie udowodnione, że nowa ukraińska ustawa  oświatowa narusza podstawowe normy umowy stowarzyszeniowej z UE — oznajmił minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó.  "Jeśli Ukraina nie podejmie odpowiednich środków, mogą zostać nałożone sankcje związane z handlem, stowarzyszenie uwzględnia porozumienie o wolnym handlu, które otworzyło dla Ukrainy europejskie rynki — cytuje ministra portal MSZ Węgier. Tym sposobem, jeśli zostanie udowodnione naruszenie umowy stowarzyszeniowej, może to doprowadzić do wprowadzenia sankcji handlowych i gospodarczych". Wcześniej węgierska gazeta Magyar Nemzet poinformowała, że władze kraju zamierzają zainicjować rewizję umowy stowarzyszeniowej UE i Ukrainy w związku z przyjęciem ustawy o edukacji. Szef resortu spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó zamierza poruszyć kwestię rewizji umowy na spotkaniu szefów MSZ państw unijnych, które odbędzie się w Luksemburgu 16 października. Według Rady Europy należy poczekać na opinię Komisji Weneckiej, do której ukraińskie władze skierowały ustawę, i dopiero po tym podejmować decyzje w tej sprawie. Jak podkreślił wczoraj na plenarnym posiedzeniu PACE sekretarz generalny RE Thorbjørn Jagland, przestrzeganie praw mniejszości, w tym ich prawa do mówienia we własnym języku, to jedna z kluczowych kwestii działalności politycznej. "Jak uczy historia, jeśli interesy mniejszości są lekceważone, w ostatecznym rozrachunku wybuchają wojny" — podsumował. 

 

*Wiceprzewodniczący Rady Ministrów Republiki Krymu Georgij Muradow skomentował w rozmowie z RT oświadczenie prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana o tym, że Ankara wspiera suwerenność Ukrainy i nie uznaje połączenia Krymu z Rosją.Muradow zauważył, że oświadczenie Erdogana „w zasadzie nijak nie może wpłynąć" na sytuację w Rosji i na półwyspie.  „Myślę, że takie żądanie wyszło od Poroszenki . Erdogan zwyczajnie mu zawtórował. On sam nie chce specjalnie występować z takimi oświadczeniami, co wyraźnie widać z innych jego spotkań, wyjazdów, rozmów. Tutaj należało po prostu nawet formalnie utrzymać jakiś przyzwoity poziom relacji między Ukrainą i Turcją. Mimo, że ich stosunki ulegają komplikacji, a perspektywy ich rozwoju wyraźnie się pogarszają (…) Erdogan jest jak wiadomo człowiekiem bardzo elastycznym. Kiedy trzeba, z łatwością potrafi zmienić swoje stanowisko" — powiedział wiceprzewodniczący krymskiego rządu. Muradow dodał, że rośnie liczba krymskich Tatarów zamieszkujących Turcję, którzy wypowiadają się na rzecz połączenia Krymu z Rosją i uważają je za przesądzone. Na wspólnej konferencji prasowej Erdogana i Poroszenki w Kijowie turecki prezydent oświadczył, że Ankara wspiera suwerenność Ukrainy i nie uznaje połączenia Krymu z Rosją.

 

*Petycja w sprawie ogłoszenia impeachmentu dla prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki zebrała wymaganą liczbę głosów na stronie Kijowskiej Rady Miejskiej.Teraz dokument ma zostać przekazany władzom do rozpatrzenia. Minimalna liczba podpisów pod petycją wymagana do wszczęcia tej procedury to 5 tys. osób. Jak podkreślono w tekście dokumentu, przewodniczący Rady Kijowskiej i deputowani powinni zwrócić się do Rady Najwyższej, by przekazać stanowisko mieszkańców obwodu. Według nich przywódca państwa nie spełnił obietnic wyborczych i był wspominany w publikacjach na temat korupcji. «W związku z tym żądamy od Rady Najwyższej podjęcia decyzji w sprawie odsunięcia Petra Poroszenki od pełnienia obowiązków prezydenta Ukrainy (impeachmentu) i powołania komisji śledczej parlamentu, która skontroluje jego działalność na stanowisku» — czytamy w petycji. 

 

*Projekt ustawy w sprawie reintegracji Donbasu jest wyzwaniem dla wspólnoty międzynarodowej.Parlament Ukrainy zatwierdził w pierwszym czytaniu prezydencki  projekt ustawy  w sprawie reintegracji Donbasu. W dokumencie Rosję określono mianem „agresora". Decyzję poparło 233 parlamentarzystów przy niezbędnym minimum 226 głosów. Dokument zaakceptowano z poprawkami, które przewidują skreślenie punktu w sprawie priorytetowego znaczenia realizacji porozumień mińskich dla uregulowania konfliktu. Projekt ustawy przewiduje określenie Federacji Rosyjskiej jako kraju, który „przejawia agresję i tymczasowo okupuje" część terytorium ukraińskiego. Wstępnie uznawał on za kierunek priorytetowy realizację punktów w zakresie przestrzegania porozumień mińskich. Jednakże w trakcie rozpatrywania ustawy, podczas posiedzenia komitetu parlamentu do spraw bezpieczeństwa i obrony narodowej punkt, w którym były wzmianki na temat porozumień mińskich, został skreślony. Teraz zamiast tego podstawę ma tworzyć rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Donbasu. Projekt ustawy przewiduje także prawdopodobieństwo skierowania sił zbrojnych Ukrainy do regionu w czasie pokoju w celu zapewnienia suwerenności kraju. Pozwoli to na zalegalizowanie użycia armii na wschodzie bez oficjalnego wypowiedzenia wojny. Siły zbrojne Ukrainy również obecnie uczestniczą w operacji zbrojnej w Donbasie, jednakże ich użycie wymaga uregulowana na płaszczyźnie ustawodawczej, gdyż władze ukraińskie nazywają operację zbrojną „antyterrorystyczną". Przewodniczący Międzynarodowej Rady Rodaków Rosyjskich Wadim Kolesniczenko uważa, że zatwierdzenie ustawy w sprawie reintegracji Donbasu w zaproponowanej wersji spowoduje eskalację konfliktu na południowym wschodzie. Zatwierdzenie  przez Radę  w pierwszym czytaniu ustawy w sprawie reintegracji Donbasu, jest, rzecz jasna, wyzwaniem dla wspólnoty międzynarodowej, gdyż w istocie oznacza to rezygnację z wykonania porozumień Mińsk-2 i organizację zgodnych z prawem działań na terytoriach proklamowanych w trybie jednostronnym republik Ługańskiej i Donieckiej — powiedział Kolesniczenko w wywiadzie dla radia Sputnik.Jest to w zasadzie ustawa w sprawie wypowiedzenia wojny. Gdyż zatwierdzenie tej ustawy w aktualnej formie prowadzi do eskalacji konfliktu zbrojnego na terytorium Donbasu i formalizuje bezpośrednie użycie sił zbrojnych już nie w ramach tak zwanej operacji antyterrorystycznej, lecz w charakterze działań zbrojnych, mających na celu unicestwianie ludzi, którzy wyznają inne poglądy. Jest to tendencja bardzo niebezpieczna — dodał Kolesniczenko.Jego zdaniem, wspólnota międzynarodowa koniecznie powinna wywierać naciski na Kijów w celu zmuszenia go do wykonania porozumień mińskich, co aktualna ustawa praktycznie uniemożliwi. „ Należy użyć wszystkich metod dyplomatycznych, aby  rząd Ukrainy ponownie zaczął przestrzegać mińskich porozumień. Z chwilą ostatecznego zatwierdzenia tej ustawy, kwestia reintegracji i specjalnego statusu dla proklamowanych w trybie jednostronnym republik już nie będzie aktualna. Jeśli dodać do tego już podjętą decyzję w sprawie wprowadzenia tak zwanego stanu wojennego w poszczególnych regionach, to nakreśla to bardzo tragiczne perspektywy dla rozwoju sytuacji na południowym wschodzie Ukrainy" — dodał Kolesniczenko. Wcześniej szef komitetu międzynarodowego Rady Federacji Konstantin Kosaczow stwierdził, że Kijów nie ma żadnych potwierdzeń faktu „agresji" ze strony Rosji, a gdy brak dowodów, „trzeba akceptować ustawy". Jak oświadczył sekretarz prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow, uznanie przez stronę ukraińską Rosji za „kraj agresor", koliduje z realnym stanem rzeczy na południowym wschodzie Ukrainy. 

 

*Między Turcją i USA wybuchł skandal dyplomatyczny, w którego wyniku oba państwa wzajemnie zawiesiły usługi wizowe.Jak piszą Wiesti-Ukraina, ten skandal wokół pracownika konsulatu USA to nie jedyna sytuacja konfliktowa w stosunkach obu państw. Zdaniem ekspertów, jeśli konflikt przeciągnie się i przerodzi się w ostrą konfrontację, może ucierpieć nie tylko Turcja, lecz również cały region. Poza tym może się zaostrzyć wojna w Syrii, ponieważ uczestniczą w niej zarówno siły tureckie, jak i amerykańskie. 

 

* Wall Street Journal donosi, że rosyjski wywiad w 2015 roku przełamał zabezpieczenia amerykańskiej agencji wywiadowczej NSA. Miał wykorzystać oprogramowanie Kaspersky Lab i wykraść największe sekrety dotyczące cyberbezpieczeństwa. Antywirusowa firma zaprzecza, a prasa ujawnia kuriozalne kulisy włamania. W 2015 roku hakerzy pracujący na zlecenie rosyjskich władz mieli włamać się do systemu amerykańskiej agencji wywiadowczej NSA. Jak donoszą "Wall Street Journal" i "Washington Post", do włamania wykorzystano ponoć oprogramowanie antywirusowe Kaspersky Lab, które posłużyło jako backdoor. Rosjanie mieli wykraść najważniejsze amerykańskie dokumenty dotyczące cyberbezpieczeństwa - zarówno te opisujące metody obrony przed inwigilacją jak i techniki inwigilowania obcych państw. WSJ wyjaśnia, że dane udało się wykorzystać, bo jeden z pracowników zewnętrznych pracujących na zlecenie NSA wbrew rygorystycznym zasadom skopiował tajne dokumenty na swój laptop. Jak donoszą media, nie jest to odosobniony przypadek. Pracownik, który stał się źródłem wycieku nie pracuje już w NSA, ale firma wytoczyła właśnie proces innemu mężczyźnie, który również wyniósł z siedziby agencji nośnik z tajnymi danymi. Amerykański senat wskazuje, że NSA powinna jak najszybciej rozwiązać problem niekompetentnych pracowników.

Kaspersky Lab wydał oświadczenie, w którym zaprzecza, by jego oprogramowanie zostało wykorzystywane do ataku. Stwierdza też, że w informacjach "WSJ" brak jasnego dowodu na świadome działanie Kaspersky'ego. Szef firmy informacje amerykańskiej prasy określa jako "teorię spiskową". Eksperci zajmujący się cyberbezpieczeństwem twierdzą jednak, że nie jest wykluczone, iż oprogramowanie antywirusowe zostało użyte jako "furtka", przez którą hakerzy uzyskali dostęp do danych. Zaznaczają jednak, że bez dostępu do informacji trudno przesądzić jaką dokładnie rolę odegrało oprogramowanie antywirusowe w wykradaniu danych. Rosyjski producent od kilkunastu miesięcy jest pod obstrzałem amerykańskich władz. Te zupełnie wprost oskarżają go o działanie "na zlecenie Kremla". Zakazały też amerykańskim instytucjom rządowym instalować antywirusy Kaspersky Lab. Założyciel i szef  firmy, Eugeniusz Kasperski, wielokrotnie zaprzeczał jakiejkolwiek współpracy z rosyjskim wywiadem.

Jeden z ekspertów określa jako zdumiewający fakt, że pracownik był w ogóle w stanie skopiować tajne dane na swój laptop. To, że nikt nie sprawdził jakie oprogramowanie ma na komputerze i czy można je uznać za bezpieczne też trzeba uznać za wpadkę NSA.

 

*Rosyjskie myśliwce w ciągu minionego tygodnia przechwyciły w pobliżu granic jeden obcy samolot wywiadowczy. Wynika to z danych opublikowanych w piątkowym wydaniu gazety Ministerstwa Obrony „Krasnaja zwiezda".Zgodnie z infografiką wywiadem lotniczym wzdłuż granic Rosji w minionym tygodniu zajmowało się 17 aparatów latających — 15 badało zachodni kierunek strategiczny i dwa — kierunek arktyczny. Ponadto w pobliżu granic morskich odnotowano obecność 5 okrętów. Do żadnych naruszeń rosyjskiej przestrzeni powietrznej nie doszło. Tydzień przed tym, jak wynika z danych resortu wojskowego, rosyjskie myśliwce dziewięć razy przechwytywały obce samoloty, a wywiad lotniczy wzdłuż granic Rosji uprawiało 58 aparatów latających. Ekspert z czasopisma „Arsienał Otieczestwa" Dmitrij Drozdenko w wywiadzie dla radia Sputnik stwierdził, że liczba akcji wywiadowczych ze strony członków bloku NATO w pobliżu granic Federacji Rosyjskiej przekracza rozsądne granice. „Nazwałbym tę sytuację standardową, ale tylko dla czasów «zimnej wojny». W aktualnej sytuacji liczba akcji wywiadowczych ze strony członków bloku NATO, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, w pobliżu naszych granic naprawdę przekracza wszystkie rozsądne normy, jeśli porównywać do obserwacji prowadzonych przez nas. Przecież nie latamy, powiedzmy, w pobliżu wybrzeża San Diego, gdzie znajduje się największa baza marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście, Stany Zjednoczone rozwijają aktywność przy naszych brzegach, niekiedy jest to działalność prowokacyjna. Jesteśmy dla nich na pierwszym miejscu w tej kwestii" — powiedział Dmitrij Drozdenko.

 

*Król Arabii Saudyjskiej jest w podeszłym wieku i niezbyt często wyjeżdża za granicę - tym większe znaczenie ma jego niedawna wizyta w Moskwie - podkreśla dziennik L'Orient-Le Jour.Arabia Saudyjska, tak samo jak inne państwa regionu zdaje sobie sprawę z tego, że Rosja odzyskuje status kluczowego gracza i dąży do zacieśniania stosunków z tym nowym partnerem, nie rozluźniając jednocześnie ścisłych więzi ze Stanami Zjednoczonymi. Niewątpliwie głównym tematem tej wizyty była ropa naftowa i spadek jej ceny, w którego wyniku ucierpiały oba państwa — podkreśla autor artykułu.Dlatego spotkanie przywódców powinno zaowocować zacieśnieniem współpracy w tej sferze, tym bardziej, że rosyjskie korporacje Rosnieft, Lukoil i Tatnieft już zgłosiły gotowość do współpracy z Saudi Aramco. Ta otwartość mieści się w długoterminowej strategii. Rosję interesują arabskie inwestycje w regionie arktycznym — podkreślają eksperci.Jednocześnie także Arabia Saudyjska  stara się zdywersyfikować gospodarkę i znaleźć nowych partnerów. Zresztą jeśli kwestia współpracy w sferze energetyki jest dla tych państw jak najbardziej naturalna, to znalezienie wspólnych interesów w geopolityce będzie o wiele trudniejsze — podkreśla autor artykułu. W syryjskim konflikcie Rosja popiera szyicki sojusz Teheranu i Damaszku, a Arabia Saudyjska — sunnickich powstańców. Tymczasem sporne kwestie między Rosją i Arabią Saudyjską świadczą przede wszystkim o różnicy zdań, a nie o wrogości. Arabski monarcha zdaje sobie sprawę z tego, że jego sojusznicy w Syrii nie są w stanie wygrać wojny, dlatego szuka takich dróg wyjścia z tego konfliktu, by zachować twarz. Liczy na to, że Rosja pomoże z rozmowami z Iranem. «Putin wychodzi na scenę jako pośrednik i obrońca pokoju, by odzyskać dawną sławę. Ale najbardziej zależy mu na przygotowaniu się do okresu powojennego w Syrii, gdy negocjacje z Rijadem będą nieuchronne» — przytacza gazeta zdanie politologów. Jedną z kwestii dotyczących współpracy w Syrii może stać się dla nich walka z terroryzmem — podkreśla dziennikarz. Jednocześnie Rosja kieruje się zadaniami w polityce wewnętrznej, ponieważ Arabia Saudyjska może wpłynąć na rosyjskich sunnitów stanowiących 15% ludności. Z kolei z geokulturalnego punktu widzenia Rosja może stanąć w obronie chrześcijan na Bliskim Wschodzie — od XIX wieku rywalizuje o ten status z Francją — podkreśla autor artykułu. Prawie cały arsenał Arabii Saudyjskiej składa się z natowskiej broni. Tym bardziej dziwnie wygląda zwrócenie się ku Moskwie Rijadu. A więc każda transakcja w tej sferze będzie miała w większym stopniu znaczenie symboliczne, niż praktyczne, biorąc pod uwagę, że rosyjska broń nie jest kompatybilna z amerykańską. Jeszcze w maju sam Donald Trump przyjeżdżał do Arabii Saudyjskiej, by wzmocnić sojusz państw, dlatego obecna wizyta króla Arabii Saudyjskiej najwyraźniej nie przypadnie mu do gustu.«Bądźmy wyrozumiali dla Saudyjczyków. Ich reputacja jest nadszarpnięta Syrią i Jemenem, już nie są tak popularni w Kongresie bądź Senacie, jak wcześniej. Przyjaźń z Trumpem nie zapewnia wystarczających gwarancji» — przytacza periodyk opinię politologa. Jednocześnie nie da się powiedzieć, że stosunki między Rijadem i Waszyngtonem pogorszyły się. «Królestwo po prostu uznaje nowy układ geopolityczny, w którym Moskwa odzyskuje status ważnego gracza i znów zajmuje miejsce, które straciła po rozpadzie Związku Radzieckiego» — pisze gazeta. Według ekspertów świat zwraca się w kierunku systemu bardziej elastycznych i otwartych sojuszy, nawet jeśli wyglądają na nienaturalne. «Mimo że osiom Teheran-Damaszek-Moskwa i Rijad-Waszyngton nic nie grozi, wszyscy gracze dążą do pewnej formy pluralizmu geopolitycznego, by wyjść z sztywnych sojuszy, które znamy obecnie» — podsumowuje L'Orient-Le Jour. 

 

*Libański politolog Nidal Sabea  twierdzi, że "wizyta króla saudyjskiego w Rosji uwieńczyła wysiłek księcia Mohammeda ben Salmana, który zbudował dobre stosunki z rosyjskim prezydentem Putinem jeszcze w okresie swojej pierwszej wizyty w Rosji w 2015 roku, kiedy zajmował stanowisko ministra obrony.Od tamtej pory rosyjsko-saudyjskie stosunki stale się rozwijały". "Prezydent Putin zaprosił saudyjskiego króla do Moskwy dwa lata temu w okresie braku gotowości stron, jednak teraz sytuacja zaczęła się zmieniać. Rosja chce prowadzić zrównoważoną politykę na Bliskim Wschodzie, a Rijad ma tam duże znaczenie i może wpłynąć na rozwiązanie sytuacji w Syrii, czego chce Władimir Putin" – powiedział politolog. Na pytanie, czy możliwa jest nowa koalicja między Rosją i królestwem saudyjskim, dla której zrezygnuje ono ze współpracy z USA, ekspert odpowiedział: "Nigdy. Arabia Saudyjska  to strategiczny partner Stanów Zjednoczonych, i nie zamierza tego zmieniać. Jednocześnie Rijad rozumie, że trzeba rozszerzać więzy, w tym również z Rosją, Chinami i innymi państwami" – powiedział libijski politolog Nidal Sabea. 

 

* W czasie dyskusji na posiedzeniu plenarnym w ramach Rosyjskiego Tygodnia Energetycznego moderator zwracał się głównie do Putina, pytając go o „spuściźnie jako prezydenta Rosji", rosyjskiej gospodarce. W pewnej chwili rosyjski prezydent przerwał prowadzącemu, nie pozwalając mu zadać pytania do końca. „Chce Pan usłyszeć anegdotę o izraelskim wojsku? Młodego żołnierza pytają: „Jeśli nacierałoby na ciebie 20 terrorystów, co byś zrobił?" — „Wezmę „Uzi" i będę strzelać". — „Zuch, a jeśli parłyby na ciebie czołgi?" — „Wezmę granatnik i będę się bronić" — „Zuch, a jeśli samoloty lecą, i czołgi idą, i terroryści napierają?". A na to żołnierz: „Panie generale, a co to, ja sam tylko mam walczyć w tej naszej armii?". I ja też chciałem Pana zapytać: a co to, ja sam na tym panelu występuję?" — zapytał Putin. Moderator odpowiedział na to, że odtąd będzie się też zwracać do innych uczestników dyskusji. Międzynarodowe forum poświęcone oszczędzaniu energii i rozwojowi energetyki „Rosyjski Tydzień Energetyczny" odbywa się w dn. 3-7 października. Biorą w nim udział szefowie największych międzynarodowych przedsiębiorstw energetycznych i światowi eksperci.

 

*Prezydent USA Donald Trump zaskoczył dziennikarzy nieoczekiwanym porównaniem, którego użył na uroczystej kolacji z dowództwem sił zbrojnych USA.Impreza odbywała się w Białym Domu z udziałem pary prezydenckiej oraz przedstawicieli Pentagonu w towarzystwie żon. Wcześniej amerykański przywódca odbył naradę z dowódcami wojskowymi i innymi wysoko postawionymi urzędnikami, na którym padło kilka ostrych oświadczeń pod adresem Iranu i Korei Północnej. Dziennikarze akredytowani przy Białym Domu poinformowali, że zanim zaczęła się kolacja, Trump wskazał ręką na salę i zapytał przedstawicieli mediów: „Wiecie co to znaczy? Być może to cisza przed burzą”. Dziennikarze bezskutecznie próbowali dowiedzieć się, jaką „burzę” prezydent ma na myśli. – Dowiecie się – powiedział. W czwartek gazeta „The Washington Post” poinformowała, że Trump w przyszłym tygodniu zamierza ogłosić, iż USA wycofują się z porozumienia jądrowego z Iranem, które zawarto w 2015 roku. Jak pisze gazeta, prezydent uważa, że „nie odpowiada ono interesom narodowym Stanów Zjednoczonych”. Wcześniej szef Pentagonu powiedział coś zupełnie innego. Jego zdaniem Iran przestrzega porozumienia i USA nie powinny wycofywać się z tej umowy.

 

*NATO wysłało nowe siły międzynarodowe do Rumunii, których zadanie będzie polegało na przeciwstawianiu się Rosji na wschodnich granicach i powstrzymywaniu rozszerzającej się obecności na Morzu Czarnym - podaje Reuters. Jak oznajmił prezydent Rumunii Klaus Iohannis, te działania nie stanowią zagrożenia dla Rosji, lecz mają na celu "dialog z silnej pozycji obrony". Rozszerzenie obecności NATO w  Rumunii i Bułgarii symbolizuje sukces Bukaresztu, którzy zamierza wypełnić zadanie NATO i wydać 2% PKB na obronę. Podkreśla się, że NATO zamierza kontynuować operacje wojenno-morskie w regionie. Poza tym wojskowi na Morzu Czarnym teraz będą regularnie odwiedzać rumuńskie i bułgarskie porty oraz przeprowadzać ograniczone w czasie manewry.

 

* Prezydent USA Donald Trump wezwał senacką komisję ds. wywiadu, która bada tzw. ingerencję Rosji w wybory w Stanach Zjednoczonych, aby zajęła się amerykańskimi mediami rozpowszechniającymi fake newsy.„Dlaczego senacka komisja ds. wywiadu nie zajmie się fake sieciami informacyjnymi w naszym kraju, aby dowiedzieć się, czemu tak wiele naszych wiadomości zostało wymyślonych” – napisał Trump na Twitterze.W amerykańskim Kongresie toczą się niezależneśledztwa w sprawie rzekomej rosyjskiej interwencji w wybory prezydenckie w USA, które wygrał Trump. Swojeśledztwo prowadzi też FBI. W amerykańskich mediach regularnie pojawiają się wiadomości, z reguły odwołujące się do niezależnych źródeł, w których mowa jest o kontaktach członków sztabu wyborczego Donalda Trumpa z rosyjskimi urzędnikami i biznesmenami.

 

*Ambasada Rosji w Wielkiej Brytanii skomentowała dane o «rosyjskich wydatkach na komunikaty zamieszczone na Facebooku», które rzekomo miały wpłynąć na wynik wyborów w USA.«Ci Rosjanie są na tyle przebiegli, że mogą wpływać na wybory także już  po wyborach! Centrala Łączności Rządowej Wielkiej Brytanii. Zastanówcie się nad tym!» — taki wpis pojawił się na profilu resortu dyplomatycznego na Twitterze. Do wpisu jest załączony dokument zawierający dane o liczbie wyświetlonych komunikatów na portalu społecznościowym. Co ciekawe, część z nich jest datowana na 2017 rok, podczas gdy wybory odbyły się w listopadzie 2016 roku. 

 

*10 października  Pentagon wysłał do bazy lotniczej w Wielkiej Brytanii dwa naddźwiękowe strategiczne samoloty bombowe B-1B Lancer zdolne do przenoszenia ładunków jądrowych.Poinformowały o tym zachodnie strony monitorujące ruch lotnictwa wojskowego. Amerykańskie samoloty bombowe ze składu 7. armii lotniczej, które wystartowały z bazy lotniczej Dice (stan Teksas), po 9-godzinnym locie transatlantyckim o 10:30 wylądowały w bazie lotniczej Fairford w Anglii. O zadaniach stojących przed samolotami z numerami pokładowymi 86-0101 i 86-0105 i znakami wywoławczymi MYTEE11 i MYTEE12 nic nie wiadomo.  14 września, w dniu rozpoczęcia ćwiczeń rosyjsko-białoruskich Zapad 2017, USA wysłały do Wielkiej Brytanii trzy bombowce strategiczne B-52H zdolne do przenoszenia ładunków jądrowych. Te samoloty bombowe przebywały w Europie przez 15 dni i uczestniczyły w natowskich ćwiczeniach, między innymi odbywały loty nad Bałtykiem w pobliżu rosyjskiej granicy. 

 

* Gigantyczna planetoida 2012 ТС4, przypominająca swoim kształtem kartofel, 12 października przeleci w odległości kilkudziesięciu tysięcy kilometrów od Ziemi. Jak powiedział pracownik naukowy Pułkowskiego Obserwatorium Astronomicznego Siergiej Smirnow, asteroida może zniszczyć niektóre sztuczne satelity Ziemi. "Około godz. 8 rano czasu moskiewskiego 12 października przeleci w odległości około 43-48 tysięcy kilometrów od Ziemi. Teoretycznie możliwe jest zderzenia z satelitami" — powiedział Smirnow. Według naukowca rozmiary asteroidy są porównywalne z gabarytami czelabińskiego meteorytu: jej długość wynosi 15 metrów, a kształtem przypomina kartofel. W chwili maksymalnego zbliżenia do Ziemi asteroida przeleci bliżej, niż wynosi odległość do orbity Księżyca. Jednak według Smirnowa prawdopodobieństwo upadku ciała niebieskiego na Ziemię wynosi setne części procenta. Obserwacje asteroidy prowadzą amerykańscy astronomowie. NASA planuje przetestować na niej nowy system ochrony Ziemi przed podobnymi zderzeniami i spróbuje zmienić orbitę tego obiektu. 

 

*Trzy Chinki, które przeszły w Korei Południowej operacje plastyczne, utknęły na lotnisku. Nie zostały wpuszczone do swego kraju, bo nie wyglądały jak na zdjęciach w paszportach – informuje „Daily Mirror”.Z informacji gazety wynika, że kobiety pojechały do sąsiedniego kraju podczas Złotego Tygodnia (nagromadzenie świąt). Po wszystkich  planowych  operacjach, bez zdejmowania bandaży, Chinki udały się na lotnisko, gdzie zostały zatrzymane na kontroli paszportowej. Nie podano, czy kobiety w końcu przekroczyły granicę. Obrzęk po korekcji nosa może utrzymywać się przez dwa tygodnie.

 

*Podano listę reprezentacji, które trafią do pierwszego koszyka podczas losowania grup mistrzostw świata w piłce nożnej 2018 roku w Rosji.Do każdego z czterech koszyków trafi po 8 drużyn. Zgodnie z zasadami FIFA w skład pierwszego koszyka wejdą reprezentacje z najwyższymi notowaniami w rankingu FIFA, którego nowa wersja zostanie opublikowana 16 października, a także reprezentacja Rosji jako gospodarz turnieju. Oto skład pierwszego koszyka: Rosja, Niemcy, Brazylia, Portugalia, Argentyna, Belgia, Polska, Francja. Skład innych koszyków poznamy później. Rosyjska reprezentacja nie zagra z wymienionymi reprezentacjami w grupowej fazie Mundialu. Losowanie fazy grupowej MŚ odbędzie się 1 grudnia w Moskwie.    

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031