Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3908 postów 1832 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Straszyk z Arki Noego

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

OWADY I PAJĘCZAKI (11) Cudem uratowany najrzadszy owad na świecie ma historię jak z najciekawszego dreszczowca…

 

Jeśli twoje dziecko zainteresuje się w szkole przyrodą, to bardzo możliwe, że wkrótce zapragnie założyć jakąś małą hodowlę w domu: terrarium, doniczki, akwarium… Nie zabraniaj mu tego: jest to bowiem bardzo cenne hobby, które kształtuje charakter i odpowiedzialność, przywiązuje dziecko do domu i rodziny, chroni przed złym wpływem głupszych rówieśników, wzmacnia indywidualność, uczy szacunku do życia i przyrody, rozwija dalsze zainteresowania, uspokaja i stabilizuje psychikę… Do dziś mam jeszcze kilku przyjaciół, których w dzieciństwie poznałem według podobnych zainteresowań, wspólnych wypraw po karmę, wymiany okazów, urządzania terrarium lub akwarium, wzajemnych ekscytacji przychówkiem itp. To bardzo trwałe zamiłowanie, dające dużo satysfakcji i bardzo wzbogacające jakość życia aż do starości.

 

Jednym z pierwszych gatunków zwierząt, które polecałbym dla początkujących do takiej hodowli w terrariach są straszyki: są tanie, mało wymagające i łatwe w utrzymaniu, pozwalają na samodzielność dziecka w sprawowaniu nowych obowiązków, a przy tym są egzotyczne, ciekawe do obserwacji, wyrabiają spostrzegawczość i dają uzasadnioną nadzieję na pierwsze sukcesy hodowlane. Co u dzieci jest także ważne, pozwalają też zaimponować kolegom i wyrobić sobie odrębny status w grupie, zwłaszcza jeśli takiej hodowli będzie towarzyszyć zbieranie informacji i gromadzenie odpowiedniej wiedzy. 

 

Straszyki (Phasmatidae) są rzędem raczej dużych owadów, przeważnie tropikalnych, liczącym ok. 3200 poznanych gatunków. Ich polska nazwa – straszyki – podkreśla bardzo rozwinięte u tej grupy zwierząt mechanizmy obronne w celu odstraszania wrogów. Niektóre gatunki stosują miganie jaskrawymi kolorami, wydzielają toksyczne substancje, wydają głośne dźwięki, itp. Najważniejsze są jednak różne formy mimikry, czyli udawania np. różnych części roślin, którymi się żywią. Nawet składane przez nie jaja przypominają nasiona roślin: żołędzie, kapsułki, makówki itp. W terrariach świata hoduje się ok. 300 gatunków straszyków. W praktyce amatorskiej znamy najczęściej te, które w celu samoobronnym udają patyki (patyczaki) lub liście (liśćce). Ich poznawanie otwiera przed nami fascynujący świat małej fauny. O wielu z nich można napisać książkę. 

Bodaj najciekawsza ze wszystkich jest historia największego, nielotnego czarnego patyczaka z wyspy Lorda Howe na Pacyfiku – Dryococelus australis, długiego jak ludzka dłoń i grubego jak palec. Jest to najcięższy i najrzadszy patyczak na świecie uratowany przez przypadek niemal w ostatniej chwili przed  całkowitą zagładą. Gatunek ten występował endemicznie ma małej wyspie Lord Howe na południowym Pacyfiku, gdzie został odkryty i opisany  w roku 1855 przez francuskiego przyrodnika Jean X.H. Montrouziera pod nazwą Karabidion australe, którą później zmieniono na Dryococelus australis. Jeszcze na początku XX wieku owady te były tak pospolite na wyspie Lord Howe, że używano ich tam powszechnie jako przynęty na ryby. Miejscowi nazywali je „homarem lądowym" albo nadrzewnym (land lobster, tree lobster).

 

Wyspa Lorda Howe

 

Zagłada tego gatunku przyszła w roku 1918, kiedy pewnego dnia na wyspie Lorda Howe rozbił się brytyjski statek  S.S. Makambo. Jeden z pasażerów utonął, resztę ewakuowano. Naprawa statku zajęła dziewięć dni, ale przez ten czas ze statku na wyspę wydostało się sporo szczurów śniadych (Rattus rattus), które natychmiast odkryły te olbrzymie, nielotne i bezbronne owady jako cenne źródło pożywienia. Dwa lata później szczury były wszędzie, ale straszyków nie było już nigdzie. Po 1920 roku nie zaobserwowano ani jednego osobnika. Gatunek Dryococelus australis  uznano za wymarły.

 

23 km na południowy wschód od wyspy Lord Howe z dna oceanu, na Południowym Pacyfiku sterczy niemal pionowo dziwna wysoka i spiczasta skała. Jest to najwyższa na świecie iglica wystająca z morza, wysoka na 550 metrów, bardzo wąska i zupełnie samotna. Jej ostry wierzchołek ma tylko 4 m.kw. powierzchni. To jest wszystko, co zostało ze starego wulkanu jaki wyłonił się z morza około 7 milionów lat temu. Pierwszym Europejczykiem, który zobaczył tę skałę w 1788 roku był brytyjski marynarz nazwiskiem Ball i dlatego naniesiono ją na mapy jako Piramidę Balla.

W latach 1960. grupa wspinaczy próbujących zdobyć Piramidę Balla, zanotowała że znalazła tam trzy martwe samice wymarłego straszyka, które wyglądały tak jakby padły całkiem niedawno. Było to wielkim zaskoczeniem dla wszystkich. Skała Balla jest naga i jałowa, nie ma tam śladu bujnego lasu, które było siedliskiem tego gatunku na głównej wyspie Lorda Howe. Czy jest możliwe aby populacja dużych, roślinożernych i dość żarłocznych owadów mogła przetrwać na tak odległej i opustoszałej placówce? I jak się tam dostały? Zakładając, że patyczaki zostały tam przyniesione na dryfujących kawałkach drewna conajmniej 80 lat wcześniej, to jak zdołały przetrwać i rozmnażać się przez wiele pokoleń na niemal gołej skale?

 

 

W lutym 2001 roku specjalna ekspedycja, w tym dwaj australijscy naukowcy, David Priddel i Nicholas Carlile, z dwoma asystentami, postanowili przyjrzeć się bliżej florze i faunie Piramidy Balla. Odkryli oni pojedynczy krzak tzw. drzewa herbacianego (Melaleuca howeana), zwisającyna stromym zboczu tej skały nawysokości około 100 metrów nad poziomem morza, a pod nim coś, co wyglądało jak świeże odchody dużych owadów, przez entomologów nazywane ‘frass’.  Kto je pozostawił? Ponieważ wiedzieli, że szukają owada o aktywności nocnej (jak wiele straszyków) postanowili powrócić na trudną skałę nocą, z latarkami i aparatami fotograficznymi, aby sprawdzić, czy znajdą sprawcę. Badacz Nick Carlile i strażnik Dean Hiscox, zgłosili się na ochotnika na ryzykowną nocną wspinaczkę. Kiedy dotarli do miejsca, na krzaku zastali dwa olbrzymie, czarno lśniące cygara. A poniżej tych dwóch, ślizgających się w błocie, było ich więcej. W sumie naliczyli 24 sztuki. Wszystkie zebrały się w pobliżu tej jedynej jadalnej rośliny na skale. To były okazy poszukiwanego gatunku Dryococelus australis. Żyły, a Nick Carlile powiedział potem: „I felt like stepping back into the Jurassic age, when insects ruled the world”(Poczułem się tak, jakbym wrócił do epoki jurajskiej, kiedy owady rządziły światem).Przeszukiwanie całej skały następnego dnia pozwoliło ustalić, że były to jedyne, ostatnie okazy na jedynym krzaku na wysepce. Krzak ten rośnie w małej dobrze nawodnionej szczelinie skalnej, gdzie woda spływa przez pęknięcia w skałach. Ta wilgoć pozwoliła na względnie bujny wzrost rośliny, który z biegiem czasu spowodował nagromadzenie się butwy i resztek  roślinnych, o głębokości kilku metrów. Było to wilgotne, ciemne schronienie, w którym chowały się owady w ciągu dnia. Tego rodzaju siedlisko było jedyne na całej skale. Populacja owadów ograniczona do tego jedynego krzaka, i prawdopodobnie nigdy nie przekraczała 20-30 osobników. Mieszkały tylko tam i nigdzie indziej. Jak tam dotarły pozostanie ich tajemnicą. Jeszcze większą tajemnicą jest to jak mogły przetrwać tak długo na jedynej zabłąkanej roślinie. Wiadomo tylko, że uchronił je nocny tryb zycia. Na skałach Piramidy Balla gnieżdżą się dziesiątki tysięcy bystrookich, żarłocznych ptaków morskich kilku gatunków i  gdyby owady wyłaziły ze swych kryjówek za dnia, niechybnie byłyby zjedzone. Ich przetrwanie graniczy więc z wielopiętrowym cudem. Piramida Balla okazała się prawdziwą Arką Noego.

 

Straszyk na krzewie Melaleuca howeana

 

Po takim odkryciu ważną rzeczą stało się uzyskanie kilku owadów do programu hodowlanego. To nie było takie proste. Rząd australijski nie mógł się zdecydować na zabieranie ostatnich żywych zwierząt z Piramidy Balla. Spotkania, perswazje i studia trwały dwa lata, aż wreszcie urzędnicy zgodzili się na zebranie czterech owadów. Dwóch par. Kiedy w Walentynki 2003 roku na Piramidę Balla przybyła kolejna ekspedycja, złożona z badaczy z Parku Narodowego Nowej Południowej Walii, okazało się, że krzak nieco zmarniał, a kolonia straszyków poniosła pewne straty, ale jeszcze ich trochę tam zostało. Ekspedycja odłowiła dwie pary straszyków, z których jedną powierzono opiece doświadczonego prywatnego hodowcy w Sydney, a drugą przekazano do Zoo w Melbourne, gdzie trafiły pod opiekę Patricka Honana, szefa działu hodowli bezkręgowców.

Para z Sydney zginęła w ciągu dwóch tygodni. Pozostały ostatnie dwie sztuki w Melbourne. Zostały one nazwane Adam i Ewa​​. Początkowo wszystko szło dobrze. Ewa zaczęła układać małe jajka w kształcie żołędzi, dokładnie tak, jak się spodziewano. Ale wtedy zachorowała. Biolożka Jane Goodall, tak pisała w magazynie Discover: „Ewa stała się bardzo, bardzo chora, Patrick ... codziennie pracował nad nią, próbując ją wyleczyć ... W końcu, polegając na własnym instynkcie i doświadczeniu hodowcy, Patrick przygotował mieszaninę zawierającą wapń i nektar i podał ją owadowi. Pierwsza kropla spadła na nią, gdy leżała zwinięta na jego dłoni. Działanie nastąpiło niemal natychmiast. Już prawie martwa, wyprostowała się i po paru godzinach chodziła jakby nic jej przedtem nie było.

Jajeczka straszyka D. australis

 

Jaja zostały zebrane, inkubowane (choć okazało się, że wykluło się tylko pierwsze 30 jajeczek, które Ewa złożyła zanim zachorowała) i stały się podstawą nowej populacji legendarnych patyczaków w ogrodach zoologicznych. Okres inkubacji jajeczek D. australis wynosi 6-9 miesięcy. Śmiertelność młodych nimf jest duża i wymagają one idealnych warunków zwłaszcza w pierwszych tygodniach życia, m.in. wilgotności 90 st. 

 

Nimfa wychodzi z jaja

 

Pierwsze wylęganie miało miejsce w Dniu Ojca. Młode patyczaki (nimfy) są miniaturowymi kopiami dorosłych, z tym tylko, że są jaskrawo  zielone, a nie ciemno-czekoladowe lub czarne, jak ich rodzice. Do tej pory program hodowli w niewoli dobrze się sprawdził. Kolejne dwa lęgi jaj zniosły dwie córki Ewy. W 2006 roku, gdy po raz pierwszy opisano jaja D. australis, odchowana populacja liczyła około 50 osobników i kilkaset złożonych jaj, według stanu na 2008 rok dorosłych osobników było 450, z czego 50 przewieziono na Lord Howe. Celem przyjętego programu stała się bowiem  reintrodukcja gatunku Dryococelus australis na ojczystej wyspie Lord Howe, po uprzednim wytępieniu zawleczonych tam na początku poprzedniego wieku szczurów. Nie jest pewne czy się to powiedzie i czy jest to właściwa strategia. Wyłożenie trutek na szczury wymagałoby odłowienia wcześniej w całości dwóch rzadkich, endemicznych gatunków ptaków (chruściela i wronki). Założona fundacja wydała 33 000 dolarów na analizę kosztów i korzyści związanych z likwidacją szczurów, w tym krokami, które będą potrzebne w celu ochrony lasów i innych gatunków podczas trwania programu. Pieniądze są również wykorzystywane do badań nad procedurami kwarantanny, które uniemożliwią wprowadzenie innych gatunków obcych.

 

Ziemia obiecana straszykowi

 

Kiedy Jane Goodall odwiedziła zoo w Melbourne w 2008 roku, Patrick pokazał jej rzędy inkubowanych jaj: było ich 11 376, plus około 700 dorosłych okazów. Owady te mają niezwykłe zwyczaje: żyją w monogamii, trzymają się parami i wykazują niezwykłe wśród owadów przywiązanie. Goodall pisze, że  „Patrick pokazał mi zdjęcia, jak śpią w parach, samiec trzema parami nóg obejmuje z boku samicę ufnie wtuloną obok niego". Zielone nimfy (formy młodociane) są aktywne w dzień, ale z wiekiem ciemnieją aż do czerni i stopniowo przechodzą na nocny tryb życia. W dzień dorosłe osobniki lubią zbijać się w roje i spać razem.

 

Wspólne spanie jeszcze młodych straszyków

 

W 2016 roku Zoo w Melbourne uzyskało już 13.000 osobników w XII pokoleniu straszyków z Lord Howe. Drugim ważnym ośrodkiem ich hodowli stało się kalifornijskie zoo w San Diego, gdzie przeprowadzono kilka ciekawych eksperymentów z żywieniem wielkiego straszyka. Zoo miało duże doświadczenie z innymi gatunkami owadów, w tym straszyków, ale nasz bohater okazał się wyjątkowo trudny. Inne gatunki zajadają się liśćmi fig Ficus macrophylla, ale nie D. australis. W szczególności nimfy nie przyjmują innego pokarmu niż liście Melaleuca howeana. Roślina ta rośnie wolno i nadaje się do skarmiania dopiero po 4-5 latach. W San Diego spróbowano więc naszczepiać jej gałązki na innych gatunkach z rodzaju Melaleuca, sadzić ją do ziemi z pobudzaczem wzrostu oraz hodować ją laboratoryjnie w kulturach tkankowych. Wszystkie trzy metody dały dobre wyniki i obecnie jedzenia dla młodych straszyków jest w bród. Starsze osobniki jedzą także liście kilku innych gatunków roślin.

 

Melaleuca howeana

 

Ostatnio do programu hodowlanego dołączyło kanadyjskie zoo w Toronto i brytyjskie zoo w Bristolu. Pierwsze legendarne straszyki pojawiły się też w hodowlach amatorskich. Możliwe, ze niedługo pojawią się i w Polsce, o ile ktoś wcześniej wyhoduje sobie krzew Melaleuca howeana. Przykład z Piramidy Balla pokazuje, że jeden krzew wystarczy dla całej populacji. (BJ)

W cyklu  OWADY I PAJĘCZAKI  na moim blogu ukazały się dotychczas:

01.Kusa hibari (16.10.2011)

02.Milczenie pszczół (6.03.2013)

03.Sorgo i książę owadów (1.07.2015)

/jaglavak/

04.Lato owadów (6.07.2015)

05.Niezwykłe pająki (11.01.2016)

06.Opowieść o mrówce (25.01.2016)

07.Opowieść o żuku (15.02.2016)

08.Zabójcze żądła (15.08.2016)

09.Boża beetlemania (3.10.2016)

10.Śmierć w noc poślubną (24.10.2016)

/Dolomedes tenebrosus/

11. Straszyk z Arki Noego (4.09.2017)

/Dryococelus australis/

 

KOMENTARZE

  • Tylko w Ameryce.Arka Noego w skali 1:1
    https://arkencounter.com/about/
  • @staszek kieliszek 00:25:55
    Ale musi Pan przyznać, że przetrwania tak kruchego gatunku w takich warunkach przez 80 lat na ostatniej skale ratunku i na ostatnim krzaczku graniczy z cudem. Uratowano je zresztą w ostatniej chwili, bo do dziś prawdopodobnie już tej populacji tam nie ma. W latach 2011-2012 rejon ten nawiedziły wyjątkowo silne huragany i na Piramidzie Balla wyginęło sporo ptactwa morskiego.
  • @
    Tematyka hobbystyczna, w odróżnieniu od polityki, nie ma na Neonie dużego brania. Tym bardziej więc cieszy mnie fakt, że poniedziałkowe pozycje dotycznące przyrody, zwierząt, roślin itp. cieszą się rosnącym zainteresowaniem. Pozdrawiam wszystkich, którzy je lubią. BJ

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031